Damy - empik

Czym rozbijali się PRL-owscy dygnitarze?

Autor: | 14 czerwca 2016 | 15,759 odsłon

Maybachem Zeppelin. To właśnie takim samochodem po wojnie jeździł Bolesław Bierut (autor: Frila; lic.: CC BY-SA 3.0).

Maybachem Zeppelin. To właśnie takim samochodem po wojnie jeździł Bolesław Bierut (autor: Frila; lic.: CC BY-SA 3.0).

Niechęć do burżuazyjnych luksusów kończyła się tam, gdzie zaczynała się miłość własna. Samochód jako symbol statusu – który mężczyzna oprze się pokusie? Nie oparł się sam Lenin, a za jego przykładem poszli i polscy komuniści. Zwłaszcza, że państwowa kasa stała otworem…

Angielski ród królewski upodobał sobie reprezentacyjne rolls-roycy i bentleye. Prezydenci USA najczęściej sięgali po cadillaki. Gdy w Sarajewie zastrzelono Franciszka Ferdynanda Habsburga, jechał eleganckim samochodem marki Graf&Stiff.

Nawet przywódca robotniczo-chłopskiej rewolucji radzieckiej Włodzimierz Lenin jeździł rolls-royce’em. Podkreślanie prestiżu ekskluzywnym samochodem to powszechna praktyka władzy, niezależnie od zabarwienia ideologicznego. Również w siermiężnej Polsce Ludowej.

Na początku powoli i nieśmiało (lata 1945 – 1956)

W pierwszych latach po zakończeniu wojny ówcześni dygnitarze jeździli przeważnie poniemieckimi samochodami zdobycznymi. Były to pojazdy z najwyższej przedwojennej półki. Bolesław Bierut, ówczesny prezydent Polski, miał do dyspozycji dwa mercedesy 770, dwa maybachy, w tym jeden model Zeppelin, oraz kilkanaście aut niższej klasy.

Młoda władza ludowa w Polsce w pierwszych powojennych latach woziła się zdobycznymi samochodami. Wśród nich nie zabrakło również mercedesów 770, w których przed wojną lubował się na przykład Adolf Hitler (źródło: Bundesarchiv, lic.: CC-BY-SA 3.0).

Młoda władza ludowa w Polsce w pierwszych powojennych latach woziła się zdobycznymi samochodami. Wśród nich nie zabrakło również mercedesów 770, w których przed wojną lubował się na przykład Adolf Hitler (źródło: Bundesarchiv, lic.: CC-BY-SA 3.0).

Naczelny dowódca Wojska Polskiego i minister obrony narodowej marszałek Michał Rola-Żymierski jeździł między innymi cadillakiem rocznik 1938. Do dyspozycji miał też prawdopodobnie dwa radzieckie ekskluzywne ZIS-y 101 i kilka innych aut. Czasami korzystał też z rządowych mercedesów 770.

Około 1947 roku we flotach rządowych zaczęto powoli zastępować auta zdobyczne nowymi samochodami amerykańskimi. Dla najwyższych urzędników (w tym prezydenta) sprowadzono buicki, a dla niższych rangą chevrolety. Zakupiono też po kilka egzemplarzy: cadillaców, fordów i studebakerów.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Andrzeja Klima pod tytułem „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL” (Wydawnictwo PWN 2016).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Andrzeja Klima pod tytułem „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL” (Wydawnictwo Naukowe PWN 2016).

W latach 1948 – 1952 czechosłowacka firma Skoda wyprodukowała około stu egzemplarzy samochodu marki Skoda VOS. Była to limuzyna, napędzana ponad pięciolitrowym silnikiem o mocy 120 KM, przeznaczona wyłącznie dla najwyższych rangą dygnitarzy państw socjalistycznych. Do Polski sprowadzono prawdopodobnie od siedmiu do dziewięciu takich aut, z czego dwa były opancerzone. Te służyły do transportu towarzysza Bieruta.

Pozostałe miały zmylać ewentualnych zamachowców. Cytowany w książce Andrzeja Klima pod tytułem „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL” Leopold Tyrmand pisał o nich jako prawdziwym postrachu warszawskich szoferów: nie przestrzegają prawideł ruchu, zaś nawet lekkie o nie otarcie obraca normalny samochód w szmelc.

Skoda VOS w wersji nieopancerzonej (autor: Ralf Roletschek, lic.: CC BY-SA 3.0).

Skoda VOS w wersji nieopancerzonej (autor: Ralf Roletschek, lic.: CC BY-SA 3.0).

Na przełomie lat 40. i 50. w Polsce zaczęły pojawiać się ekskluzywne radzieckie auta ZIS 110. Było to wówczas idealne ideologicznie auto – prestiżowe, wygodnie i wyprodukowane w Związku Radzieckim. Dostępne było dla najważniejszych dygnitarzy. Jednym z takich aut jeździł prezydent Bierut. Co ciekawe, jego obstawa (kilka samochodów) jeździła Chevroletami.

Dygnitarze zaczynają się rozkręcać (lata 1956 – 1970)

W marcu 1956 roku w tajemniczych okolicznościach zmarł Bierut, a po wydarzeniach czerwcowych i październikowych do władzy doszła nowa ekipa pod wodzą Władysława Gomułki.

Był on wrogiem jakiegokolwiek luksusu – najchętniej odżywiałby się tylko kartoflami i kaszanką, a w sprawach służbowych jeździł wozem drabiniastym. Niemniej pozycja jego urzędu zmuszała go do poruszania się odpowiednimi rangą autami.

Kolumna samochodów ZIS 110 w dniu podpisania porozumienia w sprawie granicy polsko-niemieckiej w Zgorzelcu (źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0).

Kolumna samochodów ZIS 110 w dniu podpisania porozumienia w sprawie granicy polsko-niemieckiej w Zgorzelcu (źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0).

Za to drugi po Bogu – czyli premier Józef Cyrankiewicz – był wielkim miłośnikiem samochodów. Jak pisze w swojej książce Andrzej Klim: lubił oczywiście zachodnie marki; chętnie jeździł mercedesem i citroënem. Rzecz jasna, swoją pasję finansował z państwowej kasy.

Nastanie nowych władców zbiegło się z dość poważnym wyeksploatowaniem wozów rządowych zakupionych kilka lat wcześniej. Postanowiono więc nabyć nowe pojazdy. W drugiej połowie lat 50., na potrzeby rządu sprowadzono około dwudziestu ekskluzywnych mercedesów 300 „Adenauer”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Tomasz Szczerbicki - Dziennikarz, kulturoznawca, autor ponad 20 książek dotyczących historii motoryzacji (cywilnej i wojskowej). Doktorant Instytutu Historii Nauki Polskiej Akademii Nauk.

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia motoryzacji, Polityka i dyplomacja, Wszystkie artykuły, Życie codzienne.
Okupacja
Komentarze do artykułu (9)
  1. Szczególnie podobało mi się napiętnowanie przedstawiciela władz PRL Adolfa Hitlera, że pozwalał sobie na rozbijanie się po wiecach partyjnych mercedesem. Idiotyzm autora sięgnął Himalajów.

  2. Pytanie do Radia Erewań:
    – Czy to prawda, że w Niemczech nie tylko kapitaliści jeżdżą Volkswagenami?
    Odpowiedź:
    – O ile nam wiadomo, kapitaliści w Niemczech w ogóle takimi samochodami nie jeżdżą.

  3. Choć nigdy nie byłem bez pracy, to od chyba siedmiu lat odżywiam się przede wszystkim kartoflami.
    W pracy zapieprzam jak koń i stać mnie tylko na te kartofle i jeszcze maślankę do nich. Rzeczywistość sprowadziła mnie do standardów Gomułki.

  4. W pamięci starych milicjantów zachowała się pewna anegdota o Cyrankiewiczu.
    Cyrankiewicz bardzo lubił prowadzić, ale rzadko miał okazję. Pewnego razu urwał się ochronie, wyjechał na jakąś podwarszawską szosę i zasuwał aż miło, oczywiście znacznie przekraczając dozwoloną prędkość. Wypatrzył go milicjant z drogówki na motocyklu. Dogonił go na jakimś odcinku, na którym Cyrankiewicz musiał mocno zwolnić, zatrzymał i nie przebierając w słowach (ani nie legitymując uprzednio) zrugał jak burą sukę. Na koniec swojej tyrady dodał: „Masz szczęście, ch…u, że jesteś podobny do premiera, to mandatu nie zapłacisz!”.
    Cyrankiewicz wysłuchał tego wszystkiego ze skruszoną miną, wybąkał na koniec parę słów przeprosin i odjechał jak niepyszny, oczywiście już tak nie szarżując jak poprzednio. Zapamiętał jednak numer służbowy owego milicjanta (który nosili oni na rękawie wyszyty na niebieskiej filcowej plakietce) i po powrocie do URM zadzwonił do ministra spraw wewnętrznych z „prośbą”, aby milicjant o numerze takim a takim niezwłocznie stawił się u niego w gabinecie.

      • Chciałem napisać dalszy ciąg, ale przeglądarka odmówiła posłuszeństwa.
        Zaraz go odnaleziono, a jakże, i milicjant ów zameldował się u Cyrankiewicza. Oczywiście domyślił się, kogo miał zaszczyt zmieszać z błotem, więc niewątpliwie poszedł jak na ścięcie. Ale włos mu z głowy nie spadł, a nawet został jakoś wyróżniony, premią, może awansem…
        Nie wiadomo tylko, o czym tam sobie obaj panowie w zaciszu premierowskiego gabinetu pogadali i zapewne nigdy się nie dowiemy. Znając jednak Cyrankiewicza i jego poczucie humoru można przypuścić, iż na samym wstępie zadał mu pytanie: „No to do kogo ja jestem podobny?”
        Jeżeli ta anegdota jest prawdziwa, to bardzo dobrze o Cyrankiewiczu świadczy. Zwłaszcza w kontraście do prominentnego polityka obecnej władzy, który swego czasu widząc na którymś lotnisku, jak pogranicznicy poddali kontroli śp. prymasa Józefa Glempa, doprowadził do ich zwolnienia ze służby…

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

TiI
…średniowieczne kobiety znały zadziwiające sposoby na rozkochanie mężczyzn? Jednym z nich było podanie mu do wypicia wody, w której wcześniej panna się… umyła!

minimini
Polacy jako jedni z pierwszych ostrzegali przed Hitlerem? Paweł Hulka-Laskowski czy Jerzy Braun już na początku lat 30. widzieli, że zza swastyki wyziera maska kościotrupa wojny.

akmini
…w czasie okupacji hitlerowskiej bodaj jedyną grupą zawodową, która nie tylko nie odczuwała głodu, ale zarabiała bardzo przyzwoite pieniądze, byli płatni zabójcy Armii Krajowej?