Damy - empik

Czy najważniejszy polski święty był nekromantą?

Autor: | 18 maja 2016 | 20,570 odsłon

Czy to możliwe, że najważniejszy polski święty był nekromantą? (źródło: domena publiczna).Wskrzeszony trup jako świadek w sądzie? Nekromancja jako powód do dumy i metoda na zbicie kasy? Kiedy chodziło o prywatę, żadne środki nie wydawały się zbyt daleko posunięte. I podobno wiedział o tym także jeden ze świętych patronów Polski.

O świętym Stanisławie tak naprawdę niewiele wiadomo. Będąc biskupem krakowskim około 1079 roku popadł w konflikt z królem Bolesławem Śmiałym, co przypłacił życiem. I na tym, w gruncie rzeczy, fakty się kończą. Dopiero w XIII wieku (po stuleciu z okładem!) krakowskie duchowieństwo okrzyknęło biskupa męczennikiem. W pośpiechu zaczęto kreować jego wizerunek, tak by enigmatyczny święty mógł zdystansować konkurencyjnego patrona Polski – Wojciecha.

Na potrzeby tego orwellowskiego przepisania historii bardzo przydały się hagiograficzne opowiastki o Stanisławie. Wychwalał go już kronikarz (a zarazem – jeden z kolejnych biskupów krakowskich) Wincenty zwany Kadłubkiem w dziele spisanym około 1208 roku. Historię rozwinął jeszcze i wypełnił detalami dominikanin Wincenty z Kielczy, tworzący w połowie XIII stulecia.

Artystyczne wyobrażenie zabójstwa św. Stanisława pędzla Jana Matejki (źródło: domena publiczna).

Artystyczne wyobrażenie zabójstwa św. Stanisława pędzla Jana Matejki (źródło: domena publiczna).

Praca nie poszła na marne. Stanisław został wyniesiony na ołtarze w 1253 roku, a legendy o nim przetrwały po dziś dzień. Nie z wszystkich jednak kościelni propagandyści powinni być dumni.

Autorzy żywotów Stanisława zapędzili się w kozi róg. Tak bardzo chcieli przydać biskupowi chwały, że aż przypisali mu… paranie się nekromancją, a więc sztuką ożywiania zmarłych!

Rycerz zmartwychwstały

Oto biskup wydobył z grobu umarłego rycerza i wskrzesił go, aby ten złożył zeznania przed sądem królewskim. Sprawa dotyczyła finansów, a dokładnie aktu własności. Wedle opowieści, Stanisław musiał udowodnić przed sądem, że zgodnie z prawem nabył wieś Piotrawin od niejakiego Piotra Strzemieńczyka.

Artykuł powstał w oparciu o materiały zebrane przez Adama Węgłowskiego podczas pisania książki "Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie". Jest to najnowsza publikacja wydaną pod marką „Ciekawostek historycznych”. Kliknij, aby kupić ją 40% taniej!

Artykuł powstał w oparciu o materiały zebrane przez Adama Węgłowskiego podczas pisania książki „Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie”. Jest to najnowsza publikacja wydana pod marką „Ciekawostek historycznych”.

Rycerz ów już nie żył, biskup nie miał potrzebnych dokumentów, a rodzina zmarłego nie zamierzała wierzyć mu na słowo. Stąd też wzięła się cała skarga do króla. W tej sytuacji święty pomedytował chwilę, po czym postanowił, że… za nic ma spokój duszy zmarłego. Nie przejął się też najwidoczniej groźbą świętokradztwa, ani drugim przykazaniem. Postanowił wskrzesić rycerza Piotra!

Zadziwiające, że duchowni, odpowiedzialni za podobne legendy, nie widzieli nic niestosownego w tym, że zawraca się głowę Bogu i przywołuje kogoś z zaświatów w celu tak błahym, jak udowodnienie własności. Choć kto wie, może to dopiero nasze pokolenie stało się wyczulone na podobne problemy, po skandalach związanych z działalnością Komisji Majątkowej dla Kościoła Katolickiego? No ale wróćmy do Stanisława.

Wybitny kronikarz Jan Długosz na obrazie autorstwa Antoniego Gramatyki (źródło: domena publiczna).

Wybitny kronikarz Jan Długosz na obrazie autorstwa Antoniego Gramatyki (źródło: domena publiczna).

Z wersji historii zapisanej przez samego Jana Długosza dowiadujemy się, że:

(…) wyszedłszy z kościoła, [biskup] kazał odkopać ziemię i otworzyć grób zmarłego rycerza Piotra; a gdy się ukazał trup, butwiejący już od lat trzech, wtedy wśród mnogiego tłumu księży i ludu, padłszy na ziemię i zalawszy oblicze swoje łzami, wzniósł gorące modły do Boga.

Jak pisze Długosz, święty przypomniał w swej modlitwie biblijne wskrzeszenie Łazarza, a potem rzekł: wstań Piotrze z prochu i wróć do życia, abyś dał świadectwo prawdzie!

Sąd żywego trupa

Rycerz bez szemrania się podniósł, a Stanisław zaprowadził go przed oblicze Bolesława. Oczywiście królowi i jego świcie opadły szczęki na widok takiego cudu (prawie potracili zmysły, tak iż nie śmieli nic mówić ani czynić zapytania). Wskrzeszony rycerz nie tylko zaświadczył, że Stanisław mówi prawdę, ale też obsztorcował swoich krewnych za to, że rozkręcili aferę przeciw Kościołowi.

Na koniec biskup zapytał Piotra, czy – skoro już został wskrzeszony – nie chciałby jeszcze pożyć parę lat. Ten jednak podziękował za taką łaskę i wolał wrócić do czyśćca. Położył się do grobu i złożywszy w nim swoje ciało ducha wyzionął, a Stanisław odśpiewawszy z duchowieństwem swojem jak najpobożniej psalmy według obrządku katolickiego, i poleciwszy duszę jego Bogu, przysypał ziemią jego zwłoki.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Adam Węgłowski - Dziennikarz miesięcznika „Focus Historia”, w którym zajmuje się m.in. historycznymi śledztwami. Pisuje też do „Tygodnika Powszechnego”, „Śledczego”, „W podróży”, „Zwierciadła”. Wydał powieść kryminalną „Przypadek Ritterów", a ostatnio także - "Bardzo polską historię wszystkiego" (Znak Horyzont 2015).

Okupacja
Komentarze do artykułu (13)
  1. Według takiego myślenia nekromancją parał się także Jezus (chociażby przykład Łazarza). Naprawdę lewicowe pomysły na szukanie taniej sensacji nie przestają zaskakiwać. Zdecydowanie jeden z najsłabszych artykułów na skądinąd fajnej stronie.
    Gwoli sprostowania:
    Sprawa wskrzeszenia rycerza Piotra to nie dowód na pazerność czy chciwość hierarchów. Została rozpoczęta, gdy po kupnie włości rycerza prędko umarł on, a jego krewni, czy to nie wiedząc, czy chcąc te ziemie zagarnąć wytoczyli biskupowi proces. Ponieważ bezpośredni kontrahent nie żył, brakowało świadków na potwierdzenie praw biskupstwa krakowskiego do tych ziem. Jest to jeden z głównych powodów wspomnianego cudu. Udowodnienie własności to potwierdzenie własnej prawdomówności i uczciwości – czy te cechy są błahe? Wskrzeszanie zmarłych to nie powód do wstydu, przeciwnie – autorowi polecam lekturę np. żywotów świętych pióra Piotra Skargi.

  2. O pośpiechu czy nagłym kreowaniu świętości krakowskiego biskupa również nie może być mowy. Kłopoty z procesem kanonizacyjnym, przypominające nieco trudy w drodze do aktu koronacji Bolesława Chrobrego są dość dokładnie opisane – z czym również polecam zapoznać się.
    Znowu pojawia się aspekt zdrady. Jeśli komuś nie chce się przeczytać w całości polskiego tłumaczenia kroniki Galla Anonima (o wersji łacińskiej nawet nie mówiąc), to może powielać taką nie do końca prawdziwą wersję. Łacińskie słowo „traditor” używane w tejże kronice (jak wykazały analizy jej tekstu) bardziej odnosi się do w tym przypadku do sprzeciwiania się królowi niż zdrady kraju. A władca nie zawsze przecież podejmował obiektywnie dobre decyzje. Jako uzupełnienie dodam jeszcze, że wygnany z kraju król Bolesław miał wstąpić do klasztoru i tam swój mord odpokutować (nieco podobnie jak mickiewiczowski Jacek Soplica).

    • Czy aby? Polecam np. ten wywiad: //muzhp.pl/pl/e/1124/kanonizacja-w-stanislawa-wywiad
      Nie dziwią „kłopoty z procesem kanonizacyjnym”. O „pokucie” Bolesława można opowiadać wiele bajek opierając się na legendach z Osjaku. Prawdę znają prochy króla – być może wyrzucone z honorowego miejsca w kościele w Tyńcu, gdy władca stał się „niewygodny” dla możnych Kościoła. I nie jest to „lewacka” propaganda. Bo dlaczego benedyktyni szanowali i szanują Bolesława, a nie lubią go paulini? Pytanie dla dociekliwych…

  3. Autorze Szanowny,
    Ja rozumiem popularnonaukowe uproszczenia, rozumiem sensację i fascynację zombie, która dobrze się sprzedaje. Ale nie myl Ty, proszę, magii z religią, bo się – nota bene – Malinowski w grobie przewraca. Pomiędzy wskrzeszeniem z łaski Boga (abstrahując od tego, czy jest możliwe, czy też nie), a nekromancją jest subtelna różnica.

    • Szanowny Etnologu,
      Ja rozumiem, że między wskrzeszeniem z łaski Boga, a nekromancją jest różnica. Tylko czy ktoś z prostych wiernych w XI-XIII w. to naprawdę pojmował? Malinowskiego w średniowieczu nie znano, raczej cudactwa z katalogu magii Rudolfa. Co z tego, że Kościół odżegnywał się od magii, skoro w ówczesnym społeczeństwie, tylko powierzchownie schrystianizowanym, nieznane łacińskie modlitwy przypominały jakieś zaklęcia. Różnica między religią i magią wydawała się płynna, obrzędy religijne wręcz przeplatały się z magicznymi – bo skąd np. zwyczaj dotykania stópkami dziecka ołtarza podczas chrztu?…
      Oczywiście trudno uwierzyć, by historyczny św. Stanisław wskrzesił czy nawet próbował wskrzesić kogokolwiek. Ale ktoś jednak wpadł na pomysł, by w taki sposób go „promować” (pewnie wykorzystując zresztą motywy z legendy o św. Aji, podobnie jak szczegóły męczeńskiej śmierci ściągnięto od św. Tomasza Becketta).

  4. Nagromadzenie kłamstw w tym artykule o św. Stanisławie można tylko skomentować słynnym zdaniem z Orwella „Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość”. Czytałem Kroniki Jana Długosza. Historia św Stanisław jest opisana w księdze VII i VIII i nie ma tam nic z tego co tu napisano. Wszystko jest opisane zupełnie inaczej. Owszem było sporo cudów związanych ze św. Stanisławem ale zupełnie innych i zupełnie gdzie indziej. Natomiast sama spawa tz. „Piotrowiny” czyli zapisu spadkowego na rzecz biskupstwa krakowskiego wsi majątku, jest zupełnie inna. Konflikt ten stał się praprzyczyną zmiany prawa zwyczajowego starej pogańskiej Polski na prawo spadkowe podobne do prawa europejskiego wywodzącego się ze starożytnej Rzymskiej zasady dziedziczenia i zapisywania spadków! Dużo trzeba by pisać by to wyjaśnić! Kto jest dociekliwy to znajdzie ale w porządnych opracowaniach. Proszę poszukać np. u Konecznego w „Żywoty Świętych Polskich” lub w Krassowski Witold – „Dzieje budownictwa i architektury na ziemiach Polski”

    • Lecz opis Długosza z „Kronik”, na który się powołujesz, dotyczy wydarzeń z 1253 r. wokół kanonizacji Stanisława. W artykule jest zaś cytat z innego źródła: z żywotu świętego pióra Długosza.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

German-soldiers-eat-enjoying-ice-cream-Brussels-17-May-1940__-340x177
podczas II wojny światowej Niemcy nazywali okupowany przez siebie Paryż „miastem bez spojrzenia”? Francuzi woleli udawać, że nie widzą okupantów, aby zachować pozory normalnego życia.

mini3
… według obliczeń Teresy Prekerowej, odznaczone medalem Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata, dzięki bezpośredniej pomocy Polaków wojnę przeżyło od trzydziestu do sześćdziesięciu tysięcy Żydów?

Bartoszewski-miniatura-2
Władysław Bartoszewski nie wyszedł z Auschwitz dzięki wstawiennictwu siostry-żony SS-mana, bo tak naprawdę… był jedynakiem? Opowieść o niemieckim szwagrze to jedno z kłamstw, powielanych w Internecie.