Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Nie chciałbyś być bękartem. Cała prawda o życiu nieślubnych dzieci w średniowieczu

Uznanych za nieślubne dzieci synów króla Anglii Edwarda IV czekał marny los. Zostali uwięzieni w Tower i słuch po nich zaginął. Fragment obrazu Paula Delaroche'a z 1830 roku (źródło: domena publiczna).Królewskie pochodzenie to jak wygrany los na loterii? Niekoniecznie. Jeśli twoja matka była wyłącznie przelotną miłostką władcy, to czekało cię wszystko, co najgorsze. Odmowa chrztu, wydziedziczenie, a może nawet…

We wczesnym średniowieczu ledwo schrystianizowani monarchowie nie widzieli powodu, dla którego należałoby dyskryminować nieślubne potomstwo. Najlepszym przykładem był Arnulf z Karyntii, jeden z praprawnuków Karola Wielkiego, owoc cudzołożnego związku króla Karlomana i Liutswindy. W 896 roku sięgnął po cesarską koronę, a nałożył mu ją na skronie sam papież Formozus.

„Dzieci poczęte w burdelu”

Ten stan rzeczy powoli się jednak zmieniał. W dużej mierze wynikało to z rosnącego wpływu Kościoła. Już w drugiej połowie VI wieku niektórzy duchowni chcieli dyskryminować dzieci pozamałżeńskie. Jednym z nich był Kolumban, słynny w owym czasie irlandzki mnich.

Frankijska królowa Brunhilda zaprosiła go, by ochrzcił jej prawnuki, dzieci króla Teuderyka II pochodzące z nieformalnego związku. Mnich odmówił. Nie powinny nosić berła dzieci poczęte w burdelu – stwierdził, czym naraził się na wielkie kłopoty i przez co musiał uciekać przed gniewem starej królowej.

Przedstawiciele innych linii rodu także obawiali się gniewu Brunhildy. Nic dziwnego, że Chlotar II, gdy ją dostał w swoje ręce, wydał na tortury i zgładził. Egzekucja według "De Casibus Virorum Illustrium" z ok. 1475 (źródło: domena publiczna).

Przedstawiciele innych linii rodu także obawiali się gniewu Brunhildy. Nic dziwnego, że Chlotar II, gdy ją dostał w swoje ręce, wydał na tortury i zgładził. Egzekucja według „De Casibus Virorum Illustrium” z ok. 1475 roku (źródło: domena publiczna).

Prawo kościelne zamykało dzieciom nieślubnym drogę do kapłaństwa. Od tego były jednak dyspensy. Ponadto istniały pewne furtki, dzięki którym bękarty mogły być uznane za prawe potomstwo. Przykładowo, jeżeli rodzice oboje byli stanu wolnego i zawarli potem ślub, ich przedmałżeńskie dzieci zostawały legitymizowane.

Ale oprócz prawa kościelnego istniało jeszcze świeckie, które momentami stawało się bardziej restrykcyjne. W Anglii dzieci urodzone przed ślubem rodziców nie mogły dziedziczyć po nich majątku. Nie pomagały nawet naciski Kościoła na liberalizację prawa w tym zakresie. W 1234 roku wyspiarscy baronowie odpowiedzieli, że nie ma mowy o jakichkolwiek zmianach.

Inspiracją do napisania artykułu był cykl powieściowy Maurice’a Druona pod tytułem „Królowie przeklęci” (Wydawnictwo Otwarte 2016).

Inspiracją do napisania artykułu był cykl powieściowy Maurice’a Druona pod tytułem „Królowie przeklęci” (Wydawnictwo Otwarte 2016).

Nie dla bękarta dziedzictwo

Nieślubne dzieci władców definitywnie odsunięto od dziedziczenia tronu na przełomie XI i XII wieku. Wilhelm Zdobywca, mimo pochodzenia z nieprawego łoża, mógł w 1035 roku zostać po śmierci ojca księciem Normandii. Jego wnuk, Robert z Gloucester, także urodzony z nieformalnego związku, nie był nawet brany pod uwagę jako następca swojego ojca Henryka I.

Trochę dłużej nieślubne dzieci sięgały po korony w krajach skandynawskich. Wysoką pozycję zachowały też na Półwyspie Iberyjskim. Jeszcze w 1385 roku na portugalskim tronie zasiadł Jan d’Aviz, owoc cudzołóstwa króla Piotra Okrutnego.

Jan Aviz został obwołany królem mimo nieślubnego pochodzenia. Musiał jednak walczyć o władzę z zięciem poprzedniego władcy, królem Kastylii Janem. Dopiero zwycięska bitwa pod Aljubarrotą w 1385 roku doprowadziła do uznania Aviza za króla przez inne państwa. Miniatura z „Kronik Anglii” Jeana d’Wavrina z ok. 1480 roku (źródło: domena publiczna).

Jan Aviz został obwołany królem mimo nieślubnego pochodzenia. Musiał jednak walczyć o władzę z zięciem poprzedniego władcy, królem Kastylii Janem. Dopiero zwycięska bitwa pod Aljubarrotą w 1385 roku doprowadziła do uznania Aviza za króla przez inne państwa. Miniatura z „Kronik Anglii” Jeana d’Wavrina z ok. 1480 roku (źródło: domena publiczna).

Nie zmienia to faktu, że Kościół konsekwentnie odsuwał pozamałżeńskie potomstwo władców od dziedziczenia tronu. W 1260 roku papież legitymował nieślubnego syna czeskiego króla Przemysła Ottokara II, jednocześnie wykluczając go z sukcesji.

Z czasem zarzut nieślubnego pochodzenia stał się bronią używaną przeciwko kandydatom do tronu. Najdalej poszedł osławiony angielski król Ryszard III. W 1483 roku zmusił parlament angielski, by uznał małżeństwo jego brata i zarazem poprzednika za nieważne. Bratankowie Ryszarda, stojący przed nim w kolejce do tronu, zostali z niej brutalnie wyrzuceni.

Lepiej być nieślubnym synem króla niż biskupem

Mimo to nieślubnym dzieciom powodziło się zazwyczaj nieźle. Wiele z nich ojcowie przeznaczali do stanu duchownego, gdzie robiły kariery podobne jak ich rodzeństwo z legalnych związków.

Kobiety zostawały opatkami, jak np. Eudelina, nieślubna córka Ludwika X Kłótnika, która między 1334 a 1339 roku stanęła na czele klasztoru w Saint-Marcel. Mężczyźni z kolei zasiadali na stolicach biskupich. Czasami jednak również z tym bywały problemy, Kościół bowiem nie pozwalał nieślubnym dzieciom zostawać kapłanami.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (3)

  1. Ola Odpowiedz

    Artykuł pełen błędów logicznych. Autor twierdzi jedno, po czym udowadnia coś przeciwnego, jedno zdanie zaprzecza drugiemu… Ktoś to czytał przed publikacją?

  2. Anonim Odpowiedz

    No niestety. Ten portal to jedno wielkie plotkarskie dno. Tyle, że z ponoć historycznymi informacjami (w co wątpię). Styl tutejszej publicystki – jakby uczeń zawodówki pisał.

  3. Vi Odpowiedz

    Zgodzę się że faktycznie, teza z tytułu w artykule obalona- czemu nie chciałabym być bękartem, wcale nie miały źle. Ale poza tym styl fajny, lepszy od sztywniackich historycznych publikacji. Marudzą stare ramole przyzwyczajone do książkowych tekstów które zwykłego szaraczka tylko do historii zniechęcają i zazdrośni, że sami tu nie piszą. Tak trzymać! :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.