Damy - empik

Przedwojenny GROM. Mieliśmy swoich komandosów, kiedy Brytyjczykom jeszcze się o tym nie śniło

Autor: | 29 marca 2016 | 22,686 odsłon

Brytyjscy komandosi wcale nie byli pierwsi! Zdjęcie poglądowe polskich spadochroniarzy z okresu międzywojennego (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).Tych żołnierzy trzeba uznać za pierwszy aliancki oddział specjalny drugiej wojny światowej. Mieli urządzić bezwzględne polowanie na niemieckich dowódców wojskowych i funkcjonariuszy NSDAP w Prusach Wschodnich. I byli rzecz jasna Polakami.

Wiosną 1939 roku Oddział II Sztabu Głównego Wojska Polskiego opracował plan przerzucenia na teren Prus Wschodnich specjalnych grup dywersyjno-rozpoznawczych. Polskie oddziały miały prowadzić tam działania paraliżujące niemiecką administrację państwową i infrastrukturę terenową oraz eliminować dygnitarzy wojskowych i partyjnych. Ich transport na terytorium wroga zamierzano przeprowadzić drogą lotniczą.

Bydgoscy komandosi

W maju 1939 roku w Bydgoszczy otwarto Wojskowy Ośrodek Spadochronowy. To tam mieli szkolić się dywersanci. Dowódcą ośrodka został major Władysław Tuchółko. Podlegali mu kapitanowie Kulesza i Rybicki, odpowiedzialni za transport lotniczy. Sprzętem spadochronowo-desantowym opiekował się porucznik Kędzierski.

Grupowy skok polskich spadochroniarzy na zdjęciu z lat 30. (źródło: domena publiczna).

Grupowy skok polskich spadochroniarzy na zdjęciu z lat 30. (źródło: domena publiczna).

Z zakresu dywersji szkolenia prowadził porucznik Jerzy Górecki, działań saperskich uczył podporucznik Jerzy Siegenfeld, łączności zaś podporucznik Wacław Malinowski. Szkolenia spadochronowe prowadzili instruktorzy Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej: Antoni Grabowski, Julian Gębołyś i Feliks Zacharski. Ośrodkowi przydzielono trzy samoloty transportowe Fokker F-VII/3m z załogami i personelem technicznym.

Pierwszy dwumiesięczny kurs dywersyjny dla osiemdziesięciu oficerów i podoficerów ruszył na początku czerwca 1939 roku. Preferowano kandydatów posługujących się językiem niemieckim lub rosyjskim, co jednoznacznie określało przyszłe kierunki działań grup specjalnych. Ponadto każdy z nich musiał cieszyć się doskonałą kondycją fizyczną i być po podstawowym przeszkoleniu spadochronowym. Jak to obrazowo ujął jeden z kursantów, wszyscy to byli chłopy jak dęby.

Samolot Fokker F-VII/3m. To właśnie takie maszyny przydzielono bydgoskiemu Wojskowemu Ośrodkowi Spadochronowemu (źródło: domena publiczna).

Samolot Fokker F-VII/3m. To właśnie takie maszyny przydzielono bydgoskiemu Wojskowemu Ośrodkowi Spadochronowemu (źródło: domena publiczna).

W skład każdej grupy specjalnej wchodziło od ośmiu do dziesięciu żołnierzy o różnych specjalnościach, co miało zagwarantować przeprowadzenie dowolnego rodzaju misji. Podczas akcji taka drużyna dzieliła się na trzy zespoły: osłonowy, saperski-niszczący i łączności.

Szkolenie

Przy szkoleniu duży nacisk położono na zaprawę fizyczną, walkę wręcz i długie, wyczerpujące marsze z pełnym obciążeniem bojowym. Żołnierze uczyli się również pracy konspiracyjnej i organizowania ruchu oporu na zajętym przez wroga terytorium. Wszyscy kursanci przeszli doskonalące szkolenia spadochronowe, charakterystyczne dla elitarnych jednostek specjalnych.

Obejmowały one skoki w trudnych warunkach atmosferycznych, podczas silnego wiatru, w deszczu czy we mgle, oraz w zróżnicowanych warunkach terenowych – w lesie, w rejonach zbiorników wodnych i na bagnach. Przeszkolenie saperskie obejmowało naukę skutecznego niszczenia różnorodnych obiektów przemysłowych i komunikacyjnych przy wykorzystaniu małych ilości materiałów wybuchowych.

Sprzęt i uzbrojenie

W ośrodku w Bydgoszczy wdrażano i testowano sprzęt, który w przyszłości miał być na wyposażeniu nie tylko drużyn specjalnych, ale i planowanej większej jednostki spadochronowej. Według wymogów spadochroniarzy warszawska fabryka sprzętu łączności „Ava” wyprodukowała miniaturową radiostację o wadze zaledwie dwóch kilogramów.

Każdy ze spadochroniarzy szkolonych w Bydgoszczy musiał oddawać skoki w trudnych warunkach atmosferycznych. Zdjęcie podglądowe przedstawiające kurs spadochronowy, lata 30. (źródło: domena publiczna).

Każdy ze spadochroniarzy szkolonych w Bydgoszczy musiał oddawać skoki w trudnych warunkach atmosferycznych. Zdjęcie podglądowe przedstawiające kurs spadochronowy, lata 30. (źródło: domena publiczna).

Saperzy pod kierownictwem pułkownika Stelmachowskiego skonstruowali specjalną małą minę do niszczenia torów. Miała szerokość szyny kolejowej i wybuchała pod wpływem nacisku bądź próby podniesienia. Jednostka otrzymała ponadto do testów kilka pistoletów maszynowych „Mors” próbnej serii.

Popisowa akcja

Ukoronowaniem kursu były ćwiczenia przeprowadzone 2 sierpnia 1939 roku. Dwudziestu dywersantów, dowodzonych przez porucznika Góreckiego, miało zostać zrzuconych w rejonie linii kolejowej Mińsk Mazowiecki – Tłuszcz.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Okupacja
Komentarze do artykułu (7)
  1. Ta narracja historyczna(?) w stylu cepeliady jest już irytująca. Mieliśmy (mieć) super samoloty, super czołgi, super karabiny, super okręty (aż trzy na krzyż), super lasery bajery lepsiejsze od szwabskich i amerykanckich… tylko Niemcy nam na to nie pozwolili, bo zbyt wcześnie zaatakowali – psy zdradzieckie razem z ruską swołoczą. Poczekaliby z wojną ze 20 lat – to byśmy ich czapkami nakryli. Wodzu prowadź na Kowno ! Nie oddamy nawet guzika !

    • dokładnie.

      wszystko takie super, że po 4-5 dniach było pozamiatane a po tygodniu próżno było szukać funkcjonującego urzędu w stolicy tego dzielnego kraju. nawet policji brakowało i Starzyński musiał organizować straż obywatelską w obawie przed kradzieżami.

  2. Mówimy o czasach, kiedy o wojnach myślano jeszcze kategoriami starć całych armii. Jednostki specjalne w tamtym czasie na pewno były rzadkim zjawiskiem :) Myślę, że możemy być z nich dumni zamiast narzekać, że Niemcy byli skuteczniejsi. Wszystko co zawodzi w oczach wielu przestaje budzić podziw i szacunek.

    • No bo realnie były to starcia całych armii. Jednostkami specjalnymi trudno wygrać klasyczną wojnę, więc gdybyśmy nawet mieli 1000 komandosów, to i tak nic by to nie zmieniło. Natomiast czy faktycznie jednostki specjalne były wtedy aż tak rzadkim zjawiskiem? – kwestia jak zdefiniujemy jednostki specjalne. Jeśli zgodzimy się, że są to po prostu odpowiednio przeszkoleni żołnierze do walki na tyłach wroga (czyli akcji dywersyjnych), to myślę że bez problemu takich żołnierzy w tamtym okresie znajdziemy i u Niemców i u Stalina.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

agnodike
…Ateńczycy zabraniali paniom praktyk medycznych pod groźbą kary pozbawienia życia? Takiemu prawu sprzeciwiła się piękna Agnodike, która jako młoda położna musiała obnażać się dla zdobycia zaufania ciężarnych.

Murphy_family
…w 1898 roku w pewnym małym australijskim miasteczku zamordowano trójkę rodzeństwa? Wiele wskazuje, że zmarli utrzymywali kazirodcze stosunki, a zabójstwa dokonali ich rodzice… albo miejscowy ksiądz.

slownik
…PRL-owskie służby specjalne zabiły pewną kobietę… przez pomyłkę? Pewna młoda tłumaczka zginęła tylko dlatego, że trzy ulice dalej mieszkała kobieta o tym samym imieniu i nazwisku, krewna broniącego opozycjonistów prawnika.