Polskie Imperium

Baranek ze swastyką. Jak wyglądała Wielkanoc w okupowanej Polsce?

Autor: | 24 marca 2016 | 7,148 odsłon

Dwie dziewczynki z koszyczkami ze święconką (1937). W czasie okupacji tak obficie wypełnione koszyczki należały do rzadkości (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).Czy wyobrażacie sobie Wielkanoc bez jajek, żurku i cukrowego baranka? To jeszcze nic. Wiele rodzin zasiadało do uroczystego śniadania bez najbliższych, którzy zginęli z rąk Niemców. W dodatku za kupiony na czarnym rynku na świąteczny stół kawałek mięsa groziła im śmierć. I jak tu życzyć sobie „Wesołego Alleluja”?

„Pamiętam osobliwe święconki w Wielką Sobotę. Zamożne gospodynie ustawiały odkryte kosze dwoma rzędami wzdłuż kościoła, środkiem szedł ksiądz i je święcił, a za nim podążali głodni, umorusani chłopcy, dzieci niczyje, wojenne sieroty i zapamiętywali, gdzie jest najwięcej jajek i wędlin” – wspominała Kazimiera Toniak z Hrubieszowa.

Przyszła pamiętnikarka we wrześniu 1939 roku była zaledwie pięcioletnią dziewczynką. Niewiele rozumiała na temat wojny i niemieckiego bestialstwa, ale nierówności w okupacyjnym społeczeństwie były dla niej sprawą zupełnie oczywistą. Dalej opowiadała:

Potem kobiety stawiały swoje kosze przed bocznym ołtarzem św. Antoniego, a same szły pomodlić się do grobu Chrystusa. Chłopcy w tym czasie porywali najcięższe kosze, uciekali z nimi w krzaki nad rzekę i tam wyprawiali sobie Wielkanoc. Ile było krzyku i zamieszania, kiedy właścicielki koszy nie mogły uwierzyć, iż ktoś mógł je ukraść z kościoła. Gdyby zobaczyły tych 10–12 letnich obdartych chłopców, pewnie by im wybaczyły. Tak jak święty Antoni, co koszy nie upilnował…

Okolicznościowe wielkanocne grafiki wydrukowane w "Nowym Kurierze Warszawskim".

Okolicznościowe wielkanocne grafiki wydrukowane w „Nowym Kurierze Warszawskim”.

Wśród kobiet, które małej Kazimierze wydawały się „zamożnymi gospodyniami”, pewnie nie brakowało żon szmuglerów, zaradnych volksdeutschów i szmalcowników. Były tam jednak również zwykłe Polki, których życie w żadnym razie nie rozpieszczało. Borykały się na co dzień z głodem i biedą.

Z uwagi na własne dzieci lub na głębokie pragnienie normalności ten jeden raz sięgały po zaskórniaki lub zapożyczały się, byle mieć prawdziwą Wielkanoc. Utrata świątecznego koszyczka była dla nich prawdziwą tragedią – i przekreślała często wielotygodniowe przygotowania.

Dekoracje DIY

W ramach tych ostatnich, należało po pierwsze zadbać o piękne przystrojenie wielkanocnego stołu. Miało to nawet większe znaczenie niż przed wojną.

Dowiedz się więcej o tym, jak nasze babcie wygrały drugą wojnę światową sięgając po książkę "Okupacja od kuchni"

Dowiedz się więcej o tym, jak nasze babcie wygrały drugą wojnę światową sięgając po książkę „Okupacja od kuchni”

Z powodu drożyzny i sklepowych niedoborów nie sposób było wywołać świątecznego nastroju samymi potrawami. W jaki sposób panie domu dekorowały stół? „Nowy Kurier Warszawski” słowami swojej publicystki podpowiadał:

Niewielu stać na kupno efektownych, ale drogich kwiatów. Dlatego też najlepiej jest wybrać się którejś niedzieli na dalszy spacer i wyciąć parę gałązek wierzbiny. Po przyniesieniu do domu wsadzimy je do słoja, czy wazonu z wodą, a wkrótce puszczą ładne pędy dając miłą zieleń na święta.

Oprócz wierzby gadzinówka polecała także misterne konstrukcje z rzeżuchy. Ta drobna zielona roślinka w umiejętnych dłoniach i przy odrobinie inwencji mogła się zmienić w piękną dekorację. Wystarczyło namoczyć dobrze ziarenka i posiać ją odpowiednio wcześnie, używając specjalnego „stelażu”.

Grafika przedstawiająca Śmigus-Dyngus, wydrukowana z okazji Wielkanocy w gadzinówce "Nowy Kurier Warszawski" .

Grafika przedstawiająca Śmigus-Dyngus, wydrukowana z okazji Wielkanocy w gadzinówce „Nowy Kurier Warszawski” .

Mogła nim się stać odwrócona doniczka obłożona mokrą szmatką, ładny wazon lub inne podobne naczynie. Po wysianiu rzeżuchy należało odstawić ją na dwa tygodnie w ciepłe miejsce. Po tym czasie dekoracja stołowa była gotowa i w dodatku mogła służyć za dodatek do sałatek i sosów.

Uratować rodzinny budżet

Przed samymi świętami zaczynał się wzmożony ruch w handlu. W cukierniach pojawiały się wypieki z napisem „Wesołego Alleluja”, a na sklepowych wystawach pyszniły się wielkanocne kurczaczki z żółtego lukru, czekoladowe zajączki i piękne okolicznościowe pocztówki. Przygotowywanie i sprzedawanie świątecznych wypieków dla wielu zaradnych gospodyń było sposobem na podreperowanie domowego budżetu.

Warszawianka Hanna Kramar-Mintkiewicz wspominała, że jej mama piekła ciasta, a ona „pomagała przy roznoszeniu, przed świętami zwłaszcza, jakichś mazurków”. Na to wszystko trzeba jednak było mieć pieniądze. Prawdziwe rarytasy, gwarantujące Wielkanoc w przedwojennym stylu, były zresztą dostępne wyłącznie na czarnym rynku.

Kto chciał mieć święta z tradycyjnymi daniami, musiał słono zapłacić. Większość Polek była zdana głównie na swoją zaradność. Gdyby w pełni oddały swój los w ręce pokątnych handlarzy, jednymi świętami doprowadziłyby swoje rodziny do bankructwa.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Mala zbrodnia - pion

Czy wiesz że...

Impotent
średniowieczni władcy często nosili bardzo niepochlebne przydomki? Król Kastylii Henryk IV Bezsilny zawdzięczał swe miano zerowemu zainteresowaniu żoną, która narodziny trójki dzieci zawdzięczała zaangażowaniu kochanków…

Dywizjon_303_in_color
brytyjscy piloci myśliwców, by podrywać kobiety, podszywali się pod Polaków? Polscy piloci mieli takie powodzenie u płci pięknej, że ich angielscy koledzy musieli nosić naszywki „Poland” na mundurach, by zdobywać serca dam.

Elzbieta
podejrzewano Elżbietę I o bycie… mężczyzną? Według te teorii pod ciężkim makijażem ukrywała zarost, a olbrzymie kołnierze maskowały jabłko Adama.