Damy - empik

Wierni lennicy i czarni niewdzięcznicy. Historie tych, którzy tron zawdzięczali Rzeczpospolitej

Autor: | 16 marca 2016 | 8,031 odsłon

Nie tylko Piastowie i Jagiellonowie obsadzali trony sąsiednich państw swoimi kandydatami. Podobnie robili również polscy królowie elekcyjni. Na ilustracji jeden z takich kandydatów Jeremi Mohyła (źródło: domena publiczna).Prusy, Kurlandia, Mołdawia, Wołoszczyzna – to wszystko lenna państwa polskiego. Władcy panowali w nich z łaski naszych królów. Jednak nie zawsze o tym pamiętali…

Był czas, kiedy królowie Polski rozdawali karty w regionie. Wiele otaczających nas ziem było zależne od Rzeczpospolitej, która wtrącała się w to, kto sprawował tam władzę. Polityka polskich władców czasem przynosiła wspaniałe owoce, innym razem doprowadzała do katastrofalnych konsekwencji.

Jan Zygmunt, książę Prus, czyli nie wpuszczaj lisa do kurnika

Dasz komuś tron, a ten okazuje czarną niewdzięczność. Ten scenariusz Rzeczpospolita przerobiła w Prusach Książęcych. Zgodnie z postanowieniami traktatu krakowskiego z 1525 roku, prawa do tamtejszego tronu mieli tylko Albrecht Hohenzollern, jego trzej bracia i ich męscy potomkowie.

Polscy władcy mogli się wygodnie rozsiąść z tablicą genealogiczną tej linii Hohenzollernów i co kilka lat wykreślać kolejne imiona. W 1618 roku, po śmierci Albrechta Fryderyka, obłąkanego syna Albrechta Hohenzollerna, Prusy Książęce powinny zostać bezpośrednio inkorporowane do Korony. Tak się jednak nie stało.

Gdy w 1525 roku Zygmunt Stary oddawał w lenno Albrechtowi Hohenzollernowi Prusy Zakonne wydawało się niemal pewnym, że po wymarciu tej linii Hohenzollernów powrócą one do Polski. Historia potoczyła się jednak zupełnie inaczej. Na ilustracji obraz Jana Matejki "Hołd Pruski" (źródło: domena publiczna).

Gdy w 1525 roku Zygmunt Stary oddawał w lenno Albrechtowi Hohenzollernowi Prusy Zakonne, wydawało się niemal pewnym, że po wymarciu tej linii Hohenzollernów powrócą one do Polski. Historia potoczyła się jednak zupełnie inaczej. Na ilustracji obraz Jana Matejki „Hołd Pruski” (źródło: domena publiczna).

Kiedy było już jasne, że chory na umyśle Albrecht Fryderyk nie pozostawi męskiego potomka, do gry wkroczyli jego krewniacy z Brandenburgii. Najpierw załatwili sobie nad nim kuratelę, a w 1611 roku sejm Rzeczpospolitej przyjął uchwałę o sukcesji pruskiej i pozwolił Janowi Zygmuntowi, elektorowi Brandenburgii, odziedziczyć Prusy Książęce.

Decyzja zaskakująca. Kraj, który walczy jak równy z równym z Turcją, potrafi wkroczyć do Moskwy czy roznosić w pył przeważających liczebnie Szwedów, tak po prostu odpuścił Prusy Książęce na rzecz Brandenburgii? Przecież w razie ewentualnej wojny Rzeczpospolita rozdeptałaby wojska brandenburskie jak robaka – z czego w Berlinie zdawano sobie bardzo dobrze sprawę.

Dzięki sprytowi talentom dyplomatyczny Jan Zygmunt Hohenzollern zapewnił swojej oraz swoim potomkom władzę w Prusach Książęcych (źródło: domena publiczna).

Dzięki sprytowi i talentom dyplomatycznym Jan Zygmunt Hohenzollern zapewnił sobie oraz swoim potomkom władzę w Prusach Książęcych (źródło: domena publiczna).

Tyle że system dynastycznych związków i dyplomatycznych układów sprawił, że za Brandenburgią stały Dania i Anglia, nie wspominając o innych protestanckich państwach Rzeszy. W kontekście rywalizacji ze Szwecją liczono na pomoc Danii i Anglii, a wojna na kolejnym froncie nie była mądrym pomysłem.

Jednak pojawiały się głosy sprzeciwu wobec brandenburskich zakusów. Berlin chciał przekupić hetmana Jana Zamoyskiego, ale ten nie przyjął oferty i poinformował o niej innych senatorów. A gdy między wierszami grożono wojną o Prusy – oświadczył, że to nie problem i Polska będzie do niej szybko gotowa.

W latach 1604-1605 ukazał się „Dyskurs o sprawie pruskiej”. Jego anonimowy autor pisał o elektorach brandenburskich: zaraz by chcieli dostać drugie połowice Prus, Elbląg, Gdańska, Malborka i inni sąsiedzcy nieprzyjaciele znaleźliby się czego u nas upominać. To się nazywa polityczna dalekowzroczność! Polityka międzynarodowa w tym aspekcie nie jest finezyjna – dasz palec, zabiorą ci rękę.

Niestety, pieniądze, którymi Brandenburczycy zasilili skarb Rzeczpospolitej i potrzeba szukania nowych sojuszników przeciwko starym wrogom, przesądziły o tym, że Jan Zygmunt został księciem Prus. Najpierw 17 listopada 1611 roku przed kościołem Bernardynów na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie złożył hołd lenny polskiemu królowi Zygmuntowi III. Kiedy w 1618 roku nieszczęsny Albrecht Fryderyk połączył się z przodkami, zainaugurował swoje rządy w Prusach.

Albrecht Fryderyk Hohenzollern. To dzięki jego chorobie Jan Zygmunt mógł przejąć władzę w Prusach Książęcych (źródło: domena publiczna).

Albrecht Fryderyk Hohenzollern. To dzięki jego chorobie Jan Zygmunt mógł przejąć władzę w Prusach Książęcych (źródło: domena publiczna).

W przeciwieństwie do poprzedników, Jan Zygmunt nie był zdany na łaskę i niełaskę króla Polski. Był przecież władcą Brandenburgii, elektorem Rzeszy, stąd nie musiał być lojalnym wobec Warszawy. Co prawda on sam długo Prusami nie rządził, zmarł już w 1620 roku. Ale dał zły przykład następcom.

Jego syn Jerzy Wilhelm w obliczu wojny Rzeczpospolitej ze Szwecją nie kwapił się, by pomagać swojemu władcy, a wnuk Fryderyk Wilhelm w czasie potopu dopuścił się otwartej zdrady. Brandenburska bomba, zamontowana w 1618 roku, tykała jeszcze jakiś czas – gdy wybuchła w latach 1772-1795, Rzeczpospolita zniknęła z mapy Europy.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Michael Morys-Twarowski - Absolwent prawa i amerykanistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, na tej samej uczelni obronił doktorat z historii. Współautor 3 monografii i kilkudziesięciu publikacji naukowych, poświęconych głównie historii Śląska Cieszyńskiego. W lutym 2016 ukazała się jego najnowsza książka pod tytułem "Polskie Imperium". Stały współpracownik Polskiego Słownika Biograficznego. Publikuje m.in. w "Focusie Historia".

Okupacja
Komentarze do artykułu (1)
  1. Polacy nie uczą się na błędach (oj nie). Mogliśmy zaryzykować inkorporację do Korony Prus książęcych wbrew Danii i Anglii. Dziękuję za ten artykuł, może co niektórzy krytycy zrozumieją, że historia jest dziedziną trudną i łatwo osądzać po fakcie.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Impotent
średniowieczni władcy często nosili bardzo niepochlebne przydomki? Król Kastylii Henryk IV Bezsilny zawdzięczał swe miano zerowemu zainteresowaniu żoną, która narodziny trójki dzieci zawdzięczała zaangażowaniu kochanków…

Dywizjon_303_in_color
brytyjscy piloci myśliwców, by podrywać kobiety, podszywali się pod Polaków? Polscy piloci mieli takie powodzenie u płci pięknej, że ich angielscy koledzy musieli nosić naszywki „Poland” na mundurach, by zdobywać serca dam.

Elzbieta
podejrzewano Elżbietę I o bycie… mężczyzną? Według te teorii pod ciężkim makijażem ukrywała zarost, a olbrzymie kołnierze maskowały jabłko Adama.