Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Kto miał lepsze toalety: Polacy sto lat temu czy ludzie epoki brązu?

W dolinie Indusu epoki brązu nie korzystano ze sławojek. Harappańczycy mieli do dyspozycji łazienki z bieżącą wodą (źródło: domena publiczna).Upływ czasu to nie to samo co postęp. W pewnych dziedzinach życia dopiero teraz żmudnie dochodzimy do tego, co 5000 lat temu było standardem. Jak chociażby spuszczanie wody. I umycie rąk po zrobieniu kupy.

„Iść za grubszą potrzebą” czy „ na dwójkę”… Jak dziś „to” robimy? Wiadomo! – pomyśli każdy. Idziemy do toalety, siadamy na ceramicznej muszli, załatwiamy sprawę, podcieramy się papierem, spuszczamy wodę. I, oczywiście, myjemy ręce. Proste, prawda?

Otóż wcale nie jest to takie oczywiste. Zarówno kwestie utylizacji efektów przemiany materii, jak i te dotyczące czystości ciała, były w historii rozwiązywane na różne sposoby. To, co dla nas dziś jest podstawowym standardem, dla Warszawiaka końca XIX wieku było luksusem wybrańców.

Wiesz, kto za to świetnie odnalazłby się w Twojej łazience? Pakistański biedak sprzed niemal pięciu tysiącleci.

Wychodzi na to, że pod względem sanitarnym więcej dziś łączy nas z Harappańczykami niż z Polakami sprzed 100 lat. Na fotografii: antyczna studnia i prawdopodobnie ruiny łaźni odkryte na stanowisku archeologicznym w Harappie (autor: Hassan Nasir , lic.: CC BY-SA 3.0).

Wychodzi na to, że pod względem sanitarnym więcej dziś łączy nas z Harappańczykami niż z Polakami sprzed 100 lat. Na fotografii: antyczna studnia i prawdopodobnie ruiny łaźni odkryte na stanowisku archeologicznym w Harappie (autor: Hassan Nasir , lic.: CC BY-SA 3.0).

Zakładamy, że im dalej w głąb wieków, tym ludzkość mniej dbała o higienę. To błąd – komentuje brytyjski historyk Greg Jenner, autor książki „Milion lat w jeden dzień”.

Wielka Cywilizacja Czyścioszków

Na długo przed tym, gdy Rzymianie zwykli, zakasawszy togi, oddawać się wspólnym pogawędkom w latrynie,  przedstawiciele innej wielkiej, choć mniej znanej kultury, cieszyli się dobrodziejstwami kanalizacji.

Mowa o cywilizacji harappańskiej (zwanej też Cywilizacją Doliny Indusu). Jej obszar obejmuje ponad 800 tysięcy kilometrów kwadratowych, głównie na terenie dzisiejszego Pakistanu.

Artykuł powstał, między innymi, w oparciu o książkę Grega Jennera "Milion lat w jeden dzień. Fascynująca historia życia codziennego".

Artykuł powstał, między innymi, w oparciu o książkę Grega Jennera „Milion lat w jeden dzień. Fascynująca historia życia codziennego”.

Pierwsze ślady aktywności ludzkiej w regionie sięgają wczesnych czasów paleolitycznych. Odnaleziono kamienne narzędzia i malunki naskalne datowane na 400 – 200 tysięcy lat przed naszą erą. Osady, w których ludzie mieszkali na stałe, a nawet hodowali zwierzęta, istniały tu już około 5500 roku przed naszą erą.

Między 2500 a 1600 rokiem przed naszą erą ludzie rozwinęli na tych terenach kulturę, której przedstawiciele posługiwali się pismem, budowali wielkie miasta, jeździli kołowymi pojazdami, nosili bawełniane ubrania i, co nie mniej ważne, korzystali z toalet z prawdziwego zdarzenia.

Mniej więcej w połowie trzeciego tysiąclecia przed naszą erą w dolinie Indusu rozwinęła się wspaniała cywilizacja (źródło: domena publiczna).

Mniej więcej w połowie trzeciego tysiąclecia przed naszą erą w dolinie Indusu rozwinęła się wspaniała cywilizacja (źródło: domena publiczna).

Harrapańczycy – określani tak przez archeologów od nazwy pierwszego stanowiska archeologicznego w dolinie Indusu – byli maniakami czystości. Dlatego skutków przemiany materii pozbywano się z domu za pomocą rur łączących toaletę z miejskim systemem kanalizacyjnym.

Wiemy już, że pod harappańskimi miastami ciągnęły się rozległe sieci kanalizacyjne, zbudowane z cegieł pobielonych wapnem. Zintegrowany system podziemnych rur i przydrożnych rynsztoków zbierał brudną wodę, wylewającą się z rur instalowanych w domach – opisuje w swojej książce Greg Jenner.

Nieczystości spływały do sieci specjalnie przygotowanych dołów ściekowych. Na końcu znajdowały się drewniane kraty – zdatne do czyszczenia „filtry”. Ciecz natomiast przedostawała się do rzeki. Kwestie ekologiczne nie były wówczas palącym problemem…

Pod koniec XIX wieku Warszawę nazywano "Paryżem Północy". Jej mieszkańcy czuli się obywatelami świata. A mimo to ulicami płynęły ludzkie odchody (źródło: domena publiczna).

Pod koniec XIX wieku Warszawę nazywano „Paryżem Północy”. Jej mieszkańcy czuli się obywatelami świata. A mimo to ulicami płynęły ludzkie odchody (źródło: domena publiczna).

Tymczasem w XIX-wiecznej Warszawie…

Przynajmniej w tym starożytne miasta doliny Indusu nie różniły się od polskiej stolicy z II połowy XIX wieku. Może tylko Harrapańczycy wykazywali odrobinę więcej życiowego rozsądku od Rosjan rządzących Krajem Nadwiślańskim. Jak skarżył się generał-gubernator Warszawy Paweł Kotzebue: wodociąg pobiera wodę z Wisły dokładnie tam, gdzie wypływają nieczystości z kanałów miejskich.

W Warszawie kanalizacja pojawiła się dopiero w 1881 roku, a i to z oporami. Niektórzy właściciele kamienic nie chcieli płacić za wspólny system. Krzywo patrzono też na pomysł przeniesienia wygódki do wnętrza domu – tak jakby latanie co rano z nocnikiem do wychodka było wygodniejszym rozwiązaniem!

Boom demograficzny XIX wieku, postępująca urbanizacja, przy jednoczesnej ciasnocie polskich miast, których rozbudowę nadal często ograniczały miejskie mury – to wszystko doprowadziło do fatalnej sytuacji sanitarnej. Ludzie stłoczeni na małej powierzchni zaczęli tonąć we własnych ekskrementach.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...Święty Hieronim miał co najmniej kontrowersyjne poglądy na wychowanie? Uważał, między innymi, że rodzona matka powinna oddać swoje dziecko teściowej, która na pewno wychowa je lepiej.

...w lipcu 1918 roku bolszewicy stracili nie tylko najbliższą rodzinę cara Mikołaja II? W nieczynnej kopalni pod Ałapajewskiem kolejnej nocy zostało zatłuczonych na śmierć pięciu krewnych władcy oraz wdowa po jego stryju.

...Zofia Glavani była bohaterką najbardziej spektakularnego awansu społecznego w historii Polski? Od kochanki polskiego posła w Stambule przez ślub z komendantem Józefem Wittem aż po związek z arcybogatym arystokratą i targowiczaninem Stanisławem Szczęsnym Potockim.

...rzymskiemu wodzowi przysługiwało prawo do triumfu tylko, jeśli jego armia zabiła w bitwie co najmniej 5000 wrogów?

Komentarze (15)

  1. Anonim Odpowiedz

    Pani Katarzyno bardzo śmierdzący temat sobie pani wybrała. Opowiem pani prawdziwą. ciekawostkę po prostu perełkę.

    Przed kilkunastu latami w damskim wychodku na Górze Sw Anny podczas odpustu zauważono zwłoki. Policja zabezpieczyła teren i po uroczystościach próbowano je wydobyć z dołu kloacznego. Ku wielkiemu zdziwieniu,, zwłoki” okazały się wcale nie być martwe tylko ubranym w kombinezon OP1i maskę gazową mężczyzną.Opisano w Trybunie Opolskiej.

  2. XYZ Odpowiedz

    Przed wojną Polacy mieli wyższy poziom sanitarny. Niemcy przyzwyczajeni do czynności fizjologicznych za stodołą, strzelali z czołgów do wychodków myśląc że to wejścia do schronów

  3. Anna Lipińska Odpowiedz

    Bardzo fajnie napisane :) O tej cywilizacji Indusu wiedzą praktycznie chyba tylko historycy, nie jest szerzej znana – szkoda. Czytałam kiedyś, że to tam „wynaleziono” uczesanie w warkocz! Dla naukowców to pikuś ale w życiu codziennym wiekopomna rzecz!

    • heh Odpowiedz

      wynaleziono uczesanie w warkocz… serio? myślę że niezależnie od siebie w wielu miejscach na świecie i w różnych epokach zostało ono „wynalezione” i nie należny tego przypisywać jednemu człowiekowi czy jednej kulturze, niektóre rozwiązania są po prostu uniwersalne np. zapytam kto wynalazł namiot? turcy, chińczycy, mongołowie, rzymianie czy może indianie z ameryki całkowicie od nich odizolowani? kto wynalazł dzidę? co było pierwsze kanu łódka czy tratwa? była potrzeba przemieszczania się rzekami i niezależnie czy to była ameryka australia czy afryka każdy budował coś z drewna co pływało, wszędzie gdzie dopłynęli europejczycy swoimi wielkimi żaglowcami każdy miał już coś na czym pływał tylko nie z takim zasięgiem jak ich statki, indusi to szerokie pojęcie i zazwyczaj dotyczy mieszkańców indii niesłusznie nazywanych hindusami bo te określenie ma konotacje religijne od hinduizmu a nie każdy mieszkaniec indii jest hindusem ale każdy hindus mieszkający w indiach jest indusem, btw oglądając dzisiejsze zdjęcia z pakistanu czy indii gdzie walą klocki na ulicy i podcierają się ręką śmiem twierdzić że po wynalezieniu kanałów (w jednym starożytnym mieście) spoczęli na laurach i zatrzymali się w rozwoju, a że ktoś dawno temu miał łeb na karku, władzę i środki żeby zrealizować tak ambitny plan jak budowa kanalizacji można pozazdrościć, odpowiadając na pytanie autorki czy jest się z czego cieszyć? odpowiem że tak, bo role się odwróciły teraz my mamy w 95% łazienki (5% to zabite wioski gdzie czerpią wodę ze studni i nikt nie będzie latał z wiadrem żeby ją wlewać do spłuczki i na ich potrzeby wychodek sprawdza się idealnie) a u nich sytuacja wygląda jak u nas 100 lat temu, no ale koleś załatwiający się w krzakach może być dumny że jego cywilizacja była pierwsza co nie zmienia faktu że my mamy łazienki a oni nie, więc tak możemy być dumni, wynalazki są zazwyczaj osiągnięciami jednostek, jak czytam że polak coś wynalazł to fajnie i w ogóle ale nie przypisuje sobie zasług za cudze dokonania równie dobrze mógł by się urodzić 10km dalej po drugiej stronie granicy i owy wynalazek nie był by już polski, a to jakie warunki daje państwo na rozwój wynalazków (nauka i środki na realizowanie pomysłów) to temat na inną rozmowę, wiadomo że nawet obecnie w Polsce z dobrym pomysłem ciężko się wybić ale taki wynalazca wyjeżdża za granicę i już tam mu stwarzają możliwości na realizację pomysłu podczas gdy tutaj nikt by nawet nie chciał go wysłuchać, myślę że w starożytności było podobnie, więc poruszanie kwestii dumy jest trochę nie na miejscu tak naprawdę można być prawdziwie dumnym jedynie z własnych dokonań a że ktoś coś 4 czy 5tys lat temu…

      • Jowita Odpowiedz

        nie zgodzę się z tezą, że te 5% to tylko zabite dechami wsie, znam miasta powiatowe, w których przy głównych ulicach stoją nieskanalizowane kamienice, właściciel (gmina) od 70 lat nie ma pieniędzy na inwestycje, lokatorzy nie mają możliwości przeprowadzenia takiego remontu we własnym zakresie. w najlepszym wypadku do kamienicy podprowadzono wodociąg, ale wiadra z nieczystościami wynosi się nadal na zewnątrz.

  4. Janusz M. Odpowiedz

    Szanowna Autorko
    Kilka uwag. Po pierwsze – w kamienicach NIGDY nie było „sławojek”typu latryna. Z bardzo prostego względu – nie było miejsca na dół kloaczny. Ponadto opróżnienie takiego dołu było bardzo trudne. Stosowano inną metodę. Kibelek był piętrowy (czyli „sralnia” była na piętrze i to dość wysokim). Pod nim był „garaż” w którym parkowała cysterna z dziurą w odpowiednim miejscu. Jak się zapełniła to obywatel „szambelan” zjawiał się z drugą cysterną (tak, tak – były znormalizowane), dokonywał zamiany i voila… można było działać dalej.
    Po drugie – w latach 30 XX wieku już nie budowano kamienic nieskanalizowanych. Fakt, że lwia większość wybudowanych wcześniej posługiwała się systemem z uwagi 1.
    Po trzecie – ale to już na marginesie – już w czasie PRL (lata 60.) budowano bloki, w których tzw. węzeł sanitarny był urządzany dla kilku mieszkań, a nawet całego piętra. Na szczęście system ten nie przyjął się, gdyż wywoływał wściekłość i oburzenie lokatorów – ku wielkiemu zdziwieniu niejakiego Gomułki. Pozdrawiam

    • Katowiczanka Odpowiedz

      Moja babcia mieszkała w Szopienicach. Typowa kamienica – dom od frontu , domy od podwórza, do tego placyk wewnętrzny zamykały tzw komórki lub chlewiki i na wyjeździe trzy kibelki dla wszystkich lokatorów. Nie żadna cysterna! W latach późniejszych dobudowano ubikacje na półpiętrach , co było i tak sporym udogodnieniem.

    • sss Odpowiedz

      Janusz nie generalizuj bo znam zdjęcia, jak i wspomnienia starszych (już nieżyjących) ludzi, w których jak najbardziej widnieje latryna przy kamienicy. Często latryna była blisko studni, bo niewiele budynków miało wtedy bieżącą wodę. Rozwiązanie o którym napisałeś faktycznie było stosowane ale nie wszędzie i nie zawsze. Osobiście znam kamienice, w których kanalizacje dobudowano po ich wybudowaniu, a rozwiązania o jakim piszesz mieć nie mogły bo nawet nie ma śladu po pionie i pomieszczeniach do odbioru ścieków.
      Natomiast budynków z lat 60-tych gdzie jest jeden kibelek na kilka mieszkań nie znam ani jednego – oprócz oczywiście domów studenckich, hoteli robotniczych i domów socjalnych – w takich faktycznie można było spotkać wspólną toaletę

  5. Anna Lipińska Odpowiedz

    do Heh:
    pewnie inne cywilizacje też wpadły na pomysł czesania się w warkocz, ale w świetle nauki Harappańczycy byli pierwsi :D Ciekawe, że we współczesnych Indiach i Pakistanie jest to nadal wyjątkowo częsta fryzura :)

  6. Anonim Odpowiedz

    „Odnaleziono kamienne narzędzia i malunki naskalne datowane na 400 – 200 tysięcy lat przed naszą erą.” To epokowe odkrycie:-) Dotychczas najstarsze rysunki naskalne datowano na ok. 40 tys. lat. I ciekawe kto je wykonał, bo homo sapiens miał na to raczej niewielkie szanse, zwłaszcza że, zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami naukowców, najprawdopodobniej pojawił się nieco później niż 200 tys. lat temu „przed naszą erą”:-)

  7. anonim Odpowiedz

    Kilka lat temu opuściliśmy mieszkanie w Łodzi na ul. Kilińskiego: bez łazienki, kran ze zlewem na piętrze dla wszystkich, kibelek na podwórku oczywiście bez wody … XXI wiek

  8. jol Odpowiedz

    Cywilizacja naddunajska jest nieco starsza wg aktualnej archeologii, w Europie oprocz Rzymian, Grekow rowniez Slowianie uzywali lazni, czyli tzw bani

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.