Damy - empik

Solahütte. Jak imprezowała załoga Auschwitz?

Autor: | 30 stycznia 2016 | 147,807 odsłon

Fragment plakatu filmu „Surfujący naziści muszą umrzeć”.Auschwitz-Birkenau. Miejsce cierpienia, morderczej pracy i zagłady ponad miliona osób. Kilkadziesiąt kilometrów dalej, w malowniczej miejscowości, mieścił się ośrodek wypoczynkowy dla obozowych elit SS. Zastanawialiście się kiedyś, jak odpoczywali nadzorcy oświęcimskiego kombinatu śmierci?

Historia pensjonatu dla oficerów SS oraz ich żeńskiej służby pomocniczej SS-Helferinnen (zwanej też SS-Maiden) z obozu Auschwitz-Birkenau ujrzała światło dzienne w 2007 r. po ujawnieniu przez United States Holocaust Memorial Museum zdjęć albumu zwanego „Albumem Höckera”.

Zbiór zdjęć znaleziony przez amerykańskiego oficera wywiadu we Frankfurcie w 1945 r. wzbudził ogromną ciekawość. Zawiera 116 czarno-białych fotografii z życia niemieckiego personelu m.in. obozów w Oświęcimiu i Brzezince. Ponad trzydzieści z nich przedstawia wypoczynek, zabawy i śpiewy mające miejsce 32 kilometry od miejsca męczarni. Domniemanym autorem wszystkich zdjęć jest były adiutant komendanta KL Auschwitz SS-Obersturmführer Karl Höcker.

Oprawcy z Auschwitz odpoczywali zaledwie 32 km od obozu (fot. Bill Hunt, CC BY 2.0).

Oprawcy z Auschwitz odpoczywali zaledwie 32 km od obozu (fot. Bill Hunt, CC BY 2.0).

Znudzeni esesmani

Ośrodek „Solahütte” (SS–Sola Hütte) wraz z willą znajdował się w Międzybrodziu Bialskim, nad Jeziorem Międzybrodzkim i rzeką Sołą, skąd wzięła się jego nazwa. Okolice już wtedy były często odwiedzane i urzekały turystów. Oficerowie SS upodobali sobie tę niedaleką miejscowość. Nie mając urlopu, mogli przyjeżdżać na jednodniowe uczty, integracyjne Kameradschafty i dancingi w restauracji w centrum wsi. Wkrótce mieszkańcy mieli zostać wysiedleni i zastąpieni przez volksdeutschów.

Rudolf Höß, komendant obozu w Auschwitz, wielokrotnie bywał w Solahütte (fot. PAP, domena publiczna).

Rudolf Höß, komendant obozu w Auschwitz, wielokrotnie bywał w Solahütte (fot. PAP, domena publiczna).

Dlaczego te przyjemne chwile trwają tak krótko ? – myśleli zapewne oficerowie SS. Rudolf Höss, „Anioł Śmierci” Josef Mengele, Josef Kramer i inni chcieli zostawać nad wodą chociaż na kilka nocy. Pojawił się też problem w postaci znudzonych (sic!) esesmanów upijających się w gospodach na oczach Polaków. Postanowiono wybudować ośrodek wypoczynkowy w Międzybrodziu Bialskim. Stanąć miał na wzniesieniu Kotelnica, z którego roztacza się wspaniała panorama.

Arbeit, arbeit…

W malowniczy górski pejzaż wpisał się widok zewnętrznego Arbeitskommando podlegającego pod KL Auschwitz. Pierwszych dwudziestu więźniów przywieziono samochodami na miejsce w październiku 1940 roku. Rozładowywali oni materiały budowlane i przygotowywali piwnice opuszczonego domu dla nowego komanda „Porombka”, którego komendantem został SS-Oberscharführer Franz Hössler.

Kilka tygodni później na stałe umieszczono tam czterdziestu skazanych (wśród nich znany przedwojenny bokser Tadeusz Pietrzykowski). Do ich zadań należało wydobywanie żwiru, obrabianie kamieni i drewna, utworzenie drogi dojazdowej i praca w kamieniołomie, która wspominana jest jako ta najcięższa.

Dokładnie w tym miejscu znajdował się ośrodek Solahütte (fot. Łukasz Bieniek).

Dokładnie w tym miejscu znajdował się ośrodek Solahütte (fot. Łukasz Bieniek).

Więźniowie musieli wnosić materiały na strome zbocze na własnych plecach. Warunki pracy niewiele odbiegały od tych w obozach Auschwitz-Birkenau. Sytuację pogarszał fakt, iż jest to teren górzysty, o bardzo stromych podejściach. Okoliczni mieszkańcy starali się pomóc nieszczęśnikom, podrzucając im pożywienie na ciężarówki, ale było to ryzykowne zarówno dla więźniów, jak i darczyńców.

Miejscowych poruszało, że w sąsiedztwie przebywają ludzie ciężko pracujący bez względu na to, czy świeci słońce, czy też całymi dniami pada gęsty deszcz. Można sobie tylko wyobrazić, jak wyglądała praca więźniów w przemokniętym ubraniu, w zimnie i na wietrze, brodzących po kostki w błocie z materiałami budowlanymi na plecach.

– Czasem odpoczywali pod wielkim stogiem siana. Miejscowi wkładali dla nich w ten stóg jedzenie. Tak opowiadał mój ojciec – opowiada Kazimierz Dudek.

Prawie jak w Alpach

Pensjonat, wybudowany w stylu alpejskim, z pięknym widokiem na góry i jezioro, dysponował pokojami sypialnymi oraz dużą salą do zabaw, w której ucztowano i tańczono do białego rana. Od strony wschodniej stał na kamiennej podmurówce, a jego górna część była wykonana z desek, ocieplona igliwiem, mchem i torfem.

Willa w Solahütte, stan dzisiejszy (fot. Łukasz Bieniek).

Willa w Solahütte, stan dzisiejszy (fot. Łukasz Bieniek).

Przed budynkiem znajdował się wyłożony deskami podłużny taras, na którym oficerowie ucinali sobie z kobietami drzemki wśród śpiewu ptaków i szumu drzew. Nieopodal istniał drewniany mostek, a także studnia, ujęcie wody i basen. Oficerowie mogli także nabywać drobiazgi w zorganizowanej kantynie.

Stojąca do dziś na wysokiej, kamiennej podmurówce willa miała ściany z drewna ciosanego. Obecnie budynek jest lekko zmodernizowany, posiada dwie kondygnacje. Obok w zboczu wybudowany został bunkier przeciwlotniczy, jeden z dwóch w tej okolicy. Niedalekie obozy znajdowały się pod coraz większą obserwacją, w okolicznych lasach działał także oddział Armii Krajowej „Garbnik”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Łukasz Bieniek - Pasjonat historii od najmłodszych lat, szczególnie dziejów III Rzeszy. Jego zainteresowania koncentrują się zwłaszcza wokół przywódców hitlerowskich Niemiec, obozów koncentracyjnych oraz militariów. Jego pradziadek brał udział w kampanii wrześniowej i był więziony w Stalagu III B. Wiele informacji zbiera „z pierwszej ręki”, od osób starszych. Jest również wielkim fanem muzyki, zwłaszcza rockowej i metalowej.

Okupacja
Komentarze do artykułu (6)
  1. Ośrodek HPR Porąbka – Kozubnik, a opisywany powyżej „Solahütte” nie mają ze sobą nic wspólnego i są od siebie oddalone o jakieś +/- 4-5 km w lini prostej.

  2. W latach 70-80 dzieci i młodzież z Międzybrodzia korzystały w Kozubniku z basenu, czy dyskoteki. Ale fakt faktem tylko te dzieci, bo już osób z Porąbki nie wpuszczano.

  3. drogi autorze, nazywaj obóz po imieniu czyli „Auschwitz Birkenau” a nie Oświęcim Brzezinka bo zamydlasz przwdę historyczną i ściągasz na nasz naród złowrogie spojrzenia. pozdrawiam

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...


…liberyjski dyktator Samuel Doe zginął w strasznych męczarniach, po wielogodzinnych torturach? Jakby tego było jeszcze mało, po wszystkim został częściowo zjedzony przez swoich zabójców.


…starożytni Rzymianie załatwiali wszelkie potrzeby fizjologicznie wspólnie? Przy okazji ucinali sobie w tym czasie przyjacielskie pogawędki.

powstanki1
…jednym z głównych składników menu powstańców warszawskich była tzw. pluj-zupka? Jej nazwa związana była z tym, że gotowano ją z niełuskanego zboża. W związku z czym jedzący co chwilę musiał wypluwać plewy.