Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jak ubić Tygrysa. Przyspieszony kurs dla amerykańskich pancerniaków

Tygrys na niemieckim plakacie propagandowym.Żołnierze, Tygrys to obecnie najpotężniejszy i najgroźniejszy czołg niemiecki. Gdy tylko pojawia się na froncie, wzbudza prawdziwy popłoch wśród naszych żołnierzy. Prawdę mówiąc, nie zdarza się to często, ale jeśli będziecie mieć pecha, to musicie wiedzieć, jak podejść tego drania.

Po raz pierwszy nasze jednostki zetknęły się z Tygrysami w Tunezji, w lutym 1943 r. Wtedy to w rejonie Ponte du Fahs dobrze zamaskowane brytyjskie 6-funtowe armaty przeciwpancerne zniszczyły z bliskiej odległości dwa czołgi tego typu. Jakkolwiek więc ich debiut wypadł dosyć kiepsko, to po bliższym ich poznaniu nasi brytyjscy koledzy szybko nabrali respektu dla ich możliwości bojowych.

Tigers! Tigers!

Co ciekawe, dla naszych chłopaków niemal każdy kanciasty niemiecki czołg to Tygrys! Oficerowie mają z tym duży problem, ponieważ żołnierze na froncie wierzą, że Niemcy nie produkują nic innego poza tymi potworami. Ta istna psychoza ma jednak swoje uzasadnienie. W pewnych sytuacjach maszyny te dokonywały prawdziwego spustoszenia w naszych i brytyjskich szeregach.

Nie wszystkie czołgi produkowane w Niemczech były tygrysami takimi jak ten Panzer VI (fot. Bundesarchiv, Bild 101I-635-3965-21 / Hebenstreit / CC-BY-SA 3.0).

Nie wszystkie czołgi produkowane w Niemczech były tygrysami takimi jak ten Panzer VI (fot. Bundesarchiv, Bild 101I-635-3965-21 / Hebenstreit / CC-BY-SA 3.0).

Tygrysy są cholernie trudnym przeciwnikiem, głównie ze względu na zasięg ognia swojej 88-milimetrowej armaty, potężne opancerzenie i doskonałe przyrządy optyczne. Nasi technicy mówią, że przez celownik tego sukinsyna można wypatrzyć źdźbło trawy z odległości 1,5 kilometra!

O wysokiej skuteczności i żywotności Tygrysa na polu walki przekonali się też Sowieci. Dobrym przykładem jest jeden z wozów niemieckiego 503 Batalionu Czołgów Ciężkich walczącego w okolicach Rostowa w styczniu 1943 r. Otrzymał on 227 trafień z rusznic przeciwpancernych, 14 trafień z dział 45-57 mm i 11 trafień z dział 76 mm, a mimo to pozostał w akcji!

Sowieci wyciągnęli jednak wnioski z tej lekcji. Przezbroili T-34 w skuteczniejsze armaty oraz wprowadzili do uzbrojenia nowe typy ciężkich czołgów i dział pancernych. My i Brytyjczycy nie mamy praktycznie nic, czym moglibyśmy skutecznie konkurować z Tygrysami. Nie chcę was straszyć, ale takie są fakty.

Sherman vs Tygrys

Mimo oczywistych zalet Tygrys ma jednak i wady: jest koszmarnie wolny i mało manewrowy. W terenie jego prędkość maksymalna to zaledwie ok. 20 km/h. Kiepsko też sprawuje się mechanizm obrotu jego wieży, która porusza się wolno, szarpnięciami. Pełny jej obrót zajmuje od 25 sekund do nawet minuty.

Dla załóg Shermanów wiele trafień w Tygrysa kończyło się właśnie tak: brakiem penetracji (Bundesarchiv, Bild 101I-022-2935-24 / Wolff/Altvater / CC-BY-SA 3.0).

Dla załóg Shermanów wiele trafień w Tygrysa kończyło się właśnie tak: brakiem penetracji (Bundesarchiv, Bild 101I-022-2935-24 / Wolff/Altvater / CC-BY-SA 3.0).

Dobrze wiecie, że w naszym Shermanie to samo trwa zaledwie 10 sekund. Kiedy o życiu i śmierci decydują sekundy, trzeba wykorzystywać każdą przewagę. Dzięki większej szybkości będziecie mogli bezkarnie oddać 4–5 strzałów zanim Tygrys będzie w stanie zareagować. I pamiętajcie, najlepiej celować w kuper, tam gdzie ma najsłabszy pancerz.

Artykuł został oparty m.in. na książce Antony’ego Beevora „Ardeny 1944. Ostatnia szansa Hitlera” (Znak Horyzont 2016).

Artykuł został oparty m.in. na książce Antony’ego Beevora „Ardeny 1944. Ostatnia szansa Hitlera” (Znak Horyzont 2016).

Nie próbujcie nigdy Shermanem frontalnego pojedynku z tym kolosem. Z odległości 1000 m pociski używane do naszej siedemdziesiątki piątki mogą przebić pancerz o grubości zaledwie 62 milimetrów. Niewiele poprawia sytuację nowa armata 76 mm. Osiągi co prawda wzrosły, ale mamy do niej mocno ograniczoną liczbę podkalibrowych pocisków przeciwpancernych, zresztą całkiem niezłych.

Czasem jednak i tego jest mało, aby z większych odległości pokonać stumilimetrowy przedni pancerz kadłuba i wieży tygrysów. Natomiast Brytyjczycy, testując zdobyty czołg tego typu, stwierdzili, że pocisk jego armaty jest w stanie zniszczyć Shermana z dystansu 2500 m.

Wojenne szczęście też się liczy

Uczulam was, do Tygrysa najlepiej strzelać z zasadzki, z możliwie najmniejszej odległości. W innym przypadku możecie tylko liczyć na cud. A że na wojnie, jak to na wojnie, cuda czasem się zdarzają, to i Tygrysa udaje się niekiedy zniszczyć w niekonwencjonalny sposób. Dwie takie sytuacje wspomina Antony Beevor w książce „Ardeny 1944”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (19)

  1. DUST DEVIL Odpowiedz

    Ciekawie wyglądała sytuacja również na froncie wschodnim, gdzie Sowieci wprowadzili na stany ISU-152 i IS-2 z wręcz absurdalnymi kalibrami dział. O ile pociski nie były zbyt zaawansowane i często jedynymi dostępnymi były burzące i „czyste” ppanc., z odległości ok. 900m siła pocisku, który ważył w przypadku ISU-152 48.2 kilograma(!) była w stanie przy braku penetracji strącić wieżę czołgu…

    Swoją drogą, pod sam koniec wojny amerykanie wprowadzili modyfikację Pershinga o nazwie Super Pershing, która brała udział w jednej bitwie z Tygrysem Królewskim (i ją wygrała). Natomiast pod sam sam koniec wojny (Maj 1945) ZSRR wprowadziło na stan IS-3, którego obecność na paradzie zwycięstwa z Berlinie była skwitowana przez pewnego francuskiego generała słowami „Dobrze, że są po naszej stronie”.

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Pojedynek Super Pershinga z Tygrysem Królewskim można raczej włożyć między bajki. Znany jest tylko z relacji jednego z członków załogi amerykańskiego czołgu kaprala Irwina. Nie wiadomo z jakiej jednostki miałby pochodzić zniszczony Królewski Tygrys. Najbliższy niemiecki oddział który był w nie wyposażony znajdował o ponad 100 kilometrów od Dessau, gdzie rzekomo miało rozegrać się starcie. Sam pojedynek byłby czymś wyjątkowym w historii wojny, bo spotkałyby się dwa najpotężniejsze czołgi po obydwu stron i Amerykanie na pewno odpowiednio nagłośniliby to wydarzenie, a tak nie ma nic, nawet zdjęcia zniszczonego Tygrysa Królewskiego.

  2. Macc Odpowiedz

    Dowódca mi powiedział, że jak jeszcze raz przeczyta w raporcie ode mnie, że spotkałem Tygrysa, to mnie zdegraduję. Co ja mu poradzę, że jak na horyzoncie pojawia się Niemiec na rowerze, to od razu widzę Tygrysa?

  3. Anonim Odpowiedz

    Znam bardzo dobrze kierowcę czołgu Sherman. Cytuję”…jak pocisk wszedł z przodu, to z tyłu wyszedł…” dot. czołgu alianckiego.

  4. ALEX Odpowiedz

    Fajny artykuł ale. Wypadało by też zrobić o podobnym potworze, z którym Niemcy kompletnie sobie nie radzili w 1941. Wszystkie ich armaty ppanc i czołgowe ledwo „rysowały lakier” temu kolosowi. Tak jak w przypadku Tygrysa pomagało jedynie lotnictwo. I słynna Flak88. Wiadomo o czym mowa :-)

    • Bombacjusz Odpowiedz

      Niespecjalnie musieli sobie z nim radzić. Według inżyniera Kotowa, który nadzorował dostawę 50 „Drednotów” na front w trakcie 20 kilometrowego przejazdu ze stacji do miejsca dyslokacji zepsuło się 27 maszyn. Zdychały sprzęgła, skrzynie biegów i układy skrętu.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.