Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Sypiała z 35 trupami. Kobieta, która kochała na zabój

Nie chcesz mojej miłości? Zatem giń! Zmodyfikowany fragment plakatu autorstwa Henriego de Toulouse-Lautreca (źródło: domena publiczna).Z tą damą nie warto było zadzierać. Przekonali się o tym mężczyźni, którzy obdarzyli ją swoim uczuciem. Wystarczyło niewinne spojrzenie na inną kobietę, by skończyć w jednej z cynowych trumien w jej piwnicy. Do końca swoich dni twierdziła, że partnerów mordowała z miłości…

O jej życiu nie wiadomo zbyt wiele. Zdjęcia i dokumenty zaginęły. Nieznane jest nawet jej nazwisko rodowe. To, co pozostało, z trudem można zebrać w całość. Jaka więc była Vera Renczi, rumuńska „Czarna wdowa”, i co sprawiło, że jej miłość była zabójcza?

Rozpieszczona arystokratka

Urodzona pod koniec XIX wieku (niektóre źródła błędnie podają rok 1903) i wychowana w rodzinie rumuńsko-węgierskich arystokratów w Bukareszcie, nie zaznała biedy. Wszyscy okazywali małej szlachciance swoje zainteresowanie oraz spełniali każdą jej zachciankę.

Miasteczko Berkerekul (ob. Zrenjanin), gdzie rozwinęły się psychopatyczne zdolności Very. Widok współczesny (fot. Alexzr88, domena publiczna).

Miasteczko Berkerekul (ob. Zrenjanin), gdzie rozwinęły się psychopatyczne zdolności Very. Widok współczesny (fot. Alexzr88, domena publiczna).

Sytuacja zmieniła się radykalnie, gdy zmarła jej matka. Ojciec postanowił wtedy wraz z 13-letnia córką przenieść się do willi w małym miasteczku Berkerekul, w północnej Serbii (obecnie jest to miasto Zrenjanin). Tam, pochłonięty pracą, zaniedbywał swoją pociechę.

Historia Very Renczi przebija okrucieństwem nawet sprawę Belli Gunness. Na zdjęciu Bella z dziećmi (źródło: domena publiczna).

Historia Very Renczi przebija okrucieństwem nawet sprawę Belli Gunness. Na zdjęciu Bella z dziećmi (źródło: domena publiczna).

Vera, przyzwyczajona do skupiania na sobie uwagi, nie potrafiła pogodzić się z nową rzeczywistością. Po nieudanej próbie ucieczki z domu, ojciec zapisał ją do szkoły dla dziewcząt. To miało nauczyć ją właściwego prowadzenia się. Nie nauczyło.

W szkole szybko stała się kobietą. Najpierw uczniowie z sąsiedniego gimnazjum, potem nauczyciele, bankierzy, biznesmeni. Lista jej kochanków nie miała końca. Ona oddawała adoratorom całe serce, oni z czasem zaczynali nudzić się jej towarzystwem. Zdradzali, odrzucali lub odchodzili. Młoda panna musiała znaleźć sposób, by zatrzymać przy sobie tych, których kochała. I wkrótce znalazła.

Niewierny mąż to martwy mąż

Miała niespełna 20 lat, gdy jej pierwszym mężem został Karl Schink, dużo starszy od niej bogaty austriacki bankier. Idylla trwała do momentu narodzin ich syna Lorenza. Potem uczucie dojrzałego pana osłabło. Sytuacji nie poprawiła przeprowadzka Schinków do Berkerekul. Tam Karl szybko został ulubieńcem miejscowych dam, po czym… zniknął bez śladu.

W podobnych warunkach pracował pierwszy mąż Very... do czasu. Wnętrze banku w Lipsku (źródło: domena publiczna).

W podobnych warunkach pracował pierwszy mąż Very… do czasu. Wnętrze banku w Lipsku (źródło: domena publiczna).

Vera mówiła przyjaciołom, że mąż ją zostawił. Jako dowód pokazywała jego ostatni list. Rok później znów się zakochała. Wybrańcem został serbski biznesmen Joseph Renczi. Aby wyjść za mąż, Vera potrzebowała rozwodu lub aktu zgonu Karla. Zaczęła więc nosić żałobę i opowiadać, że jej małżonek zginął w wypadku.

Miejscowi urzędnicy nie tylko jej uwierzyli, ale również wystawili potrzebny dokument. Wkrótce Vera zmieniła nazwisko na Renczi. Dopiero po ślubie przekonała się, że jej męża uwielbiają też inne kobiety. Joseph nie dochował wierności żonie i szybko podzielił los swojego poprzednika.

Znowu żałoba i opowieści o odejściu męża. Załamana kobieta obiecała sobie tym razem, że już nigdy nie wyjdzie za mąż. Nie chciała jednak rezygnować z towarzystwa mężczyzn. Potrzeba miłości i adoracji była tak silna, że pojawienie się nowych kochanków stało się tylko kwestią czasu. Kilku swoich wielbicieli przywiozła nawet z samego Wiednia.

Mijały lata, zmieniali się partnerzy przy jej boku. Nikt jednak nie zauważył, że każdy, kto wprowadzał się do jej posiadłości, po krótkim czasie znikał bez śladu. Wszystko uchodziło pani Renczi na sucho, dopóki zadawała się z kawalerami.

W takiej scenerii rozgrywały się krótkie romanse Very. Węgierska pocztówka przedstawiająca Berkerekul w 1914 roku (źródło: domena publiczna).

W takiej scenerii rozgrywały się krótkie romanse Very. Węgierska pocztówka przedstawiająca Berkerekul w 1914 roku (źródło: domena publiczna).

Kłopoty zaczęły się, gdy w oko wpadł jej niejaki pan Milorad, serbski bankier, który od 20 lat był żonaty. Gdy również i on zaginął, jego żona rozpoczęła poszukiwania. Trop prowadził do Berkerekul. Zaniepokojona pani Milorad poinformowała policję o swoich podejrzeniach. Vera Renczi była szanowaną wdową, więc funkcjonariusze nie uwierzyli, że to ona miała związek z zaginięciem żonatego bankiera. Obiecali jednak sprawdzić ten trop.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

  1. raj Odpowiedz

    Ale gdzie z tego artykułu wynika, ze sypiała z trupami?
    Chyba raczej sypiała z nimi, dopóki byli żywi, natomiast kiedy zaczynali okazywać zainteresowanie innymi kobietami, czyniła ich trupami. Potem już chyba z nimi nie sypiała :)

  2. Eh... Odpowiedz

    Ludzie, czy jesteście na tyle zezwierzęceni, że nie szokuje już Was fakt, iż kobieta sypiała w jednym budynku z 35 trupami? Nie wspominają już, iż ich wszystkich uśmierciła. Czytając niektóre komentarze mam wrażenie, że jesteście zawiedzieni tym, że nie „ujeżdżała” nieboszczyków… Ale jest i jeden pozytyw tej kwestii: wszystko przed Wami! A nuż to właśnie Wy będziecie mogli okazać się „idolami podstawówek” (bo już gimbaz nie będzie) w przyszłości, za sprawą „podskakiwania” albo „wkładania” pewnych elementów w trupi odbyt (jak perwercha to na całego).

Dodaj komentarz