Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Dobry Sylwester wart jest nawet śmierci! Tak świętowali Polacy w XIX wieku

Zabawa na całego... ze śmiercią w tle. Podstawa miniatury to obraz Cornelisa Dusarta "Scena w karczmie", trupia czaszka i kapelusz z domeny publicznej, gwizdek autorstwa 1971markus, Asturius, lic. CC ASA 3.0 Germany).Czarna magia, diabelskie harce, a nawet powroty zmarłych. Tak bawili się nasi przodkowie zanim narodziła się tradycja bali sylwestrowych. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami, jak ostatnią noc w roku spędzano w XIX wieku. Uważajcie tylko, żeby dobrej zabawy nie przypłacić życiem…

Większość dziewiętnastowiecznych Polaków obchodziła wieczór sylwestrowy w bardzo podobny sposób. O zmierzchu udawali się na nabożeństwo, po czym wracali do domów z kolędą na ustach. Zasiadali tam do uroczystej wieczerzy, niemal kopii Wigilii Świąt Bożego Narodzenia. Jednak reszta wieczoru miała już niewiele wspólnego z religijną atmosferą.

Czeka mnie staruch czy bękart?

Dziewczęta zgromadzone w największej izbie, podobnie jak w Andrzejki, rozpoczynały wróżby i czary. Do miski lub wiadra wlewały wodę, a na jej powierzchni kładły skorupki orzechów. Jeśli małe łódeczki zbliżyły się do siebie, dziewczyna miała poznać w najbliższym czasie kawalera, który ją poślubi.

Ostatnia noc w roku pod wieloma względami przypominała Andrzejki. Obraz Henryka Siemiradzkiego "Noc Świętego Andrzeja" z 1867 roku (źródło: domena publiczna).

Ostatnia noc w roku pod wieloma względami przypominała Andrzejki. Obraz Henryka Siemiradzkiego „Noc Świętego Andrzeja” z 1867 roku (źródło: domena publiczna).

O północy panny wychodziły z domów i biegły do płotu. Każda z nich chwytała kołek i szybko wracała pod strzechę. W środku oglądały zdobycze i na ich podstawie wnioskowały, jakiego znajdą męża. Przyszły partner mógł być wysoki, niski, prosty, garbaty, chudy, gruby… Jeśli któraś trafiła na spróchniały kawałek drewna, wróżono jej mężczyznę w sędziwym wieku.

Robak w ręce - nie tylko przerażający, ale też złowróżebny... (fot. Luis Miguel Bugallo Sánchez /Lmbuga Commons/, lic. CC BY-SA 3.0).

Robak w ręce – nie tylko przerażający, ale też złowróżebny… (fot. Luis Miguel Bugallo Sánchez /Lmbuga Commons/, lic. CC BY-SA 3.0).

Stare panny, chcąc odmienić swój los, udawały się nad niezamarznięte zbiorniki wodne. Zanurzały ręce w lodowatej wodzie i sięgały dna. W domu sprawdzały, co miały w garści. Jeśli liczba kamyczków była parzysta, to niewiasta miała rychło wyjść za mąż. W innym przypadku musiała żyć w samotności kolejny rok. Jeśli natomiast natrafiła na żywego robaka, oznaczało to, że przed następnym sylwestrem zajdzie w ciąże i urodzi bękarta, okrywając siebie i najbliższych hańbą.

Z butami w przyszłość

Znany był też zwyczaj wróżenia z rzucanego buta. Młode kobiety siadały tyłem do drzwi i rzucały przez ramię swoim obuwiem. Jeśli pantofel upadł przodem do drzwi lub wierzchem do góry, wówczas dziewczyna miała rychło opuścić dom rodzinny wychodząc za mąż.

Mężczyźni za to zakładali lewy but na prawą nogę i tak kładli się spać. Wierzono, że sny, które przyśnią się takiemu delikwentowi w tę wyjątkową noc, będą podróżą w czasie do niedalekiej przyszłości. A że młodzież męska nie stroniła od alkoholu, to potrafiły się przyśnić nawet najbardziej niedorzeczne rzeczy.

Lewy but. W Sylwestra idealnie pasował na... prawą nogę (fot. Janek Pfeifer, lic. CC BY-SA 3.0).

Lewy but. W Sylwestra idealnie pasował na… prawą nogę (fot. Janek Pfeifer, lic. CC BY-SA 3.0).

Wolisz stracić oko, czy życie?

Inni domownicy wróżyli z wosku albo ołowiu. Ciekłe substancje lano do naczynia z lodowatą wodą i z zakrzeplin odczytywano nadchodzącą przyszłość. Żeby nie było za łatwo, trzeba było to wykonać w odpowiedni sposób.

Osoba chcąca dowiedzieć się, co ją czeka, musiała miskę z wodą umieścić na swojej głowie, a druga, która lała roztopioną ciecz, winna mieć zamknięte oczy, żeby nie formować specjalnie kształtów lub figur.

Nieraz zdarzały się przy tym straszliwe wypadki, bolesne oparzenia, a nawet utrata wzroku lub oczu. Niejedna panna w wyniku takiej zabawy traciła swoje wdzięki i wywróżona przyszłość musiała być szybko modyfikowana ze względu na oszpecone lico.

Znane były również czary odprawiane ze śpiewników kościelnych i z Biblii. Księgi otwierano z zamkniętymi oczami, uprzednio oznajmiając, który wers po lewej lub prawej stronie odczytać, a następnie oddawano swe życie losowi.

Niekiedy uzyskane w ten sposób wróżby były humorystyczne, innym razem sprowadzały na nieszczęśnika blady strach. Niejeden, bardziej wierzący, wyzionął ducha czytając wersety Starego Testamentu lub Apokalipsy św. Jana.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (1)

  1. komiks42 Odpowiedz

    Zwyczaj wystawiania bram jest nadal dość aktualny w mojej okolicy. Do tego stopnia że często ludzie zawczasu je chowają.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.