promo do 70

Komórka 666. Szatański pomysł asa wywiadu Armii Krajowej

Autor: | 8 grudnia 2015 | 42,068 odsłon

Kazimierz Leski. As akowskiego wywiadu we własnej osobie (źródło: domen publiczna; koloryzacja: RK).

Kazimierz Leski. As akowskiego wywiadu we własnej osobie (źródło: domen publiczna; koloryzacja: RK).

W czasie wojny informacja to broń. Jej zdobycie to jednak dopiero pierwszy krok. W warunkach okupacji równie trudne było jej przekazanie do centrali w Londynie. Polski wywiad wpadł na iście szalony pomysł przedostania się przez pół ogarniętej wojną Europy.

Najkrótsza droga między terenem a centralą wiodła przez eter. Lecz radio nie dawało możliwości przesyłania szkiców czy zdjęć, a to one zwykle stanowiły clou raportu. Należało znaleźć inny sposób.

Szef wywiadu AK, pułkownik Marian Edward Drobik wysunął kuszącą propozycję. Było nią wytyczenie dla kurierów szlaku przerzutowego przez okupowaną Europę do Wielkiej Brytanii. Kazimierz Leski, pseudonim „Bradl”, inżynier, agent tajemniczej grupy Muszkieterów, a później AK, błyskawicznie uznał, że gra jest warta ryzyka:

[…] Europę Zachodnią znam nie najgorzej, […] od strony językowej na pewno nie będę miał trudności, […] mógłbym prawdopodobnie spróbować przetarcia trasy przez Niemcy do Francji. […] Zadanie było jasne.

Tak rodziła się komórka o kryptonimie 666.

Marian Drobik. Szef wywiadu AK (źródło: domena publiczna).

Marian Drobik. Szef wywiadu AK (źródło: domena publiczna).

Podrobione „paliwo” dla wywiadu

Komplet dokumentów spreparował wydział „198” Legalizacja i Technika, dopiero długo później nazwany Agatonem – pod tym kryptonimem miał przejść do historii. Zajmował się głównie przygotowaniem wszelkiej maści dokumentów. Dowody osobiste, przepustki, legitymacje i wiele innych potrzebnych w konspiracji papierów.

Tak jak brak benzyny unieruchamia najlepszy samochód, tak brak fałszywych dokumentów unieruchomiłby najsprawniejszą sieć wywiadu – tłumaczył Stanisław Jankowski, cichociemny, „Agaton” – szef legalizacji.

Aby móc podróżować przez Europę Zachodnią, Leski potrzebował dokumentów niemieckich, francuskich i hiszpańskich. Każdy musiał być zrobiony na podstawie autentycznych wzorów. Te należało zdobyć.

Benedyktyńska robota

Radzono sobie wszelkimi sposobami, z których kradzież była jedną z wielu. Liczył się skutek. Zaangażowano do tej roboty fachowców, tzn. kieszonkowców sławnych na całą przedwojenną Warszawę.

Lokal legalizacji Armii Krajowej przy Ogińskiego 8, miejsce fałszowania dokumentów. Romuald Warakomski „Hilary” przy wykreślaniu pieczęci. W głębi Zdzisław Pleskaczewski „Zbyszek” przy retuszu zdjęć. Zdjęcie i podpis pochodzą z „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015).

Lokal legalizacji Armii Krajowej przy Ogińskiego 8, miejsce fałszowania dokumentów. Romuald Warakomski „Hilary” przy wykreślaniu pieczęci. W głębi Zdzisław Pleskaczewski „Zbyszek” przy retuszu zdjęć. Zdjęcie i podpis pochodzą z „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015).

Z czasem powstało archiwum, w którym oprócz wzorów odnotowywano wszelkie informacje dotyczące charakterystycznych dla dokumentów szczegółów. Tak w wydanych to po latach wspomnieniach pisał o tym Stanisław Jankowski:

Otrzymaliśmy na przykład z Wd 69 [Wydział Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu] informację, że Niemcy, badając autentyczność dokumentów pochodzących z Rzeszy, odklejają fotografie i sprawdzają pieczątki firmowe zakładów fotograficznych stawiane na odwrocie.

Jeszcze więcej o sukcesach wywiadu Armii Krajowej przeczytacie w rozdziale Kacpra Śledzińskiego, który napisał do „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015). Znajdziecie w niej również teksty innych publicystów „Ciekawostek Historycznych”.

Jeszcze więcej o sukcesach wywiadu Armii Krajowej przeczytacie w rozdziale Kacpra Śledzińskiego, który napisał do „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015). Znajdziecie w niej również teksty innych publicystów „Ciekawostek Historycznych”.

Dbałość o szczegóły była w legalizacji najważniejszym przykazaniem: decydowała o życiu agenta. Kontrola rewersu fotografii zmusiła legalizację do dodatkowej pracy. Nowy istotny szczegół wplótł się w konglomerat innych cech niezbędnych przy kopiowaniu.

Jakość papieru (jeśli było to możliwe, zdobywano oryginalne druki), farba pieczątek, znaki zabezpieczające, podpisy – tu nie tylko należało zwrócić uwagę na charakter pisma, ale również rodzaj atramentu. Potrzebne były maszyny do pisania o różnych czcionkach, stemple, tusz do stempli, numeratory, datowniki, znaczki stemplowe.

Jak zostać generałem

Pewnego dnia w lokalu konspiracyjnym Kazimierz Leski odebrał legitymację urzędnika Ostbahn. Pierwsza wyprawa z miejsca ujawniła komplikacje, z których wcześniej nie zdawano sobie sprawy. Bradl odkrył, że legitymacja Ostbahn pod Paryżem budzi zainteresowanie.

Wnioski z kształcącej podróży sprowadzały się do konkluzji: w czasie wojny najmniej podejrzeń w podróżach po dowolnym terenie […] budzić mogą główni aktorzy scen wojennych – wojskowi. Szybko okazało się, że stopień wiarygodności jest wprost proporcjonalny do wysokości rangi oficera.

Fałszywy ausweis Kazimierza Leskiego wystawiony przez Wydział „Agatona”. Zdjęcie i podpis pochodzą z „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015).

Fałszywy ausweis Kazimierza Leskiego wystawiony przez Wydział „Agatona”. Zdjęcie i podpis pochodzą z „Wielkiej Księgi Armii Krajowej” (Znak Horyzont 2015).

Julius von Hallmann General Bevollmächtigter für Verkehrs-und Festungswesen der Süd-Ost Front Ukraine wsiadł do pociągu na dworcu głównym w Warszawie i wygodnie rozsiadł się w fotelu. Kilka minut później poczuł, jak wagon delikatnie ruszył.

Podróż była długa, lecz warunki spełniły oczekiwania generała, w którego wcielił się Kazimierz Leski. Wysoki stopień zapewnił mu nie tylko miejsce siedzące – wcześniej jako porucznik musiał stać w korytarzu – ale też zaufanie Niemców.

Oczywiście założenie munduru generała niosło za sobą pewne warunki. Po pierwsze, „przebieraniec” musiał operować językiem niemieckim z doskonałym akcentem. Po drugie, mundur musiał być oryginalny. Ale i to udało się załatwić. Pewien krawiec, Polak zajmujący się szyciem mundurów na zamówienie Wehrmachtu, nie odmawiał prośbom polskiego podziemia. Kilka wizyt Kazimierza Leskiego w jego zakładzie zaowocowało uszytym na miarę eleganckim mundurem.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Kacper ŚledzińskiKacper Śledziński - Historyk i publicysta, autor bestsellerowych książek historycznych poświęconych losom polskich żołnierzy podczas II wojny światowej. W ostatnich latach opublikował pozycje takie jak: „Cichociemni. Elita polskiej dywersji”, „Odwaga straceńców. Polscy bohaterowie wojny podwodnej”, „Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych”, W wolnych chwilach miłośnik Polski szlacheckiej.

Okupacja
Komentarze do artykułu (3)
  1. Wybrane komentarze do artykułu z serwisu wykop.pl
    //www.wykop.pl/link/2898941/komorka-666-szatanski-pomysl-asa-wywiadu-armii-krajowej/

    Gixaar:
    Hakerzy Systemu III Rzeszy, a dokładnie jego części analogowej.
    Inteligentnie, subtelnie, precyzyjnie, do ostatniego detalu.

    Balzack:
    Świetny materiał na film sensacyjny.
    Oby tylko nie z Karolakiem czy Szycem w roli głównej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    angerisagift:
    @Balzack: #tylkokarolstrasburger

    Luczexx:
    Szanuje.
    W dzisiejszych czasach jest praktycznie niewyobrażalne takie poświecenie dla służby Ojczyźnie. Smutne.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...


…już w 1956 roku w Związku Radzieckim zaplanowano załogową misję na Marsa? Kosmonauci mieli spędzić na czerwonej planecie cały rok, a zabrać miał ich tam statek kosmiczny o masie 1600 ton, prawie czterokrotnie cięższy niż Międzynarodowa Stacja Kosmiczna.

warta
w XVIII wieku w Szkocji cmentarzy musiały pilnować straże, by zapobiec wykradaniu zwłok? Złodziejami byli studenci medycyny lub szajki tzw. rezurekcjonistów. Na wsiach mogił pilnowali sami mieszkańcy, siedząc przy ognisku, nierzadko popijając whisky i wesoło się bawiąc.

January_Sucholdovski_A_kircholmi_csata_1858-600x446
…bitwa pod Kircholmem wcale nie była zmarnowanym zwycięstwem? Tak naprawdę starcie to pozwoliło przyjść z odsieczą obleganej przez Szwedów Rydze, czyli drugiemu co do wielkości miastu ówczesnej Rzeczpospolitej.