Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Prawdziwy złoty wiek piractwa. Korsarze starożytnego Rzymu

Piraci czasów rzymskich mieli niewiele wspólnego ze stereotypowym wyobrażeniem morskiego rozbójnika (rys. J.J. at the English language Wikipedia, CC BY-SA 3.0).

Piraci czasów rzymskich mieli niewiele wspólnego ze stereotypowym wyobrażeniem morskiego rozbójnika (rys. J.J. at the English language Wikipedia, CC BY-SA 3.0).

Pisaliśmy już kiedyś, że opowieści o piratach z Karaibów to mit. Prawdziwy złoty wiek piractwa nastąpił przeszło półtora tysiąca lat wcześniej: u schyłku rzymskiej republiki. Morscy rabusie zakładali wówczas własne państwa, porywali dziesiątki tysięcy ludzi i zagrozili bytowi Wiecznego Miasta.

Piraci byli bez wątpienia jedną z największych plag starożytności. Morski rozbójnik czasów antyku miał jednak niewiele wspólnego z romantycznym zawadiaką znanym ze współczesnych filmów. Nie zawsze był też bezwzględnym zbójem czerpiącym przyjemność z zadawanego ludziom cierpienia. Prawda o starożytnych piratach jest dużo bardziej złożona.

Pirat, czyli kto?

W starożytności piratami byli awanturnicy, który próbowali żyć niezależnie od władz, zajmowali niewielkie wyspy oraz porty i najeżdżali sąsiednie terytoria. Zaliczano do nich również ludzi, których w okresie późniejszym nazwano by korsarzami oraz przedstawicieli całych plemion i społeczności.

Gajusz Werres był tak zuchwały, że złupił nawet świątynię Junony na Malcie. Dziś zostały po niej jedynie niepozorne ruiny (fot. Frank Vincentz, CC BY-SA 3.0).

Gajusz Werres był tak zuchwały, że złupił nawet świątynię Junony na Malcie. Dziś zostały po niej jedynie niepozorne ruiny (fot. Frank Vincentz, CC BY-SA 3.0).

Zamieszkujący jałowe, górzyste tereny Ligurowie, Cylicyjczycy czy Ilirowie często parali się morskim rozbójnictwem, co posłużyło Rzymianom jako pretekst do podbijania całych obszarów, jak było w przypadku Krety czy Balearów.

Artykuł został zainspirowany powieścią Bena Kane’a pt. „Srebrny orzeł” (Znak Horyzont 2015).

Artykuł został zainspirowany powieścią Bena Kane’a pt. „Srebrny orzeł” (Znak Horyzont 2015).

Piractwem parali się również ludzie dobrze urodzeni. Wśród nich wymienić można Gajusza Werresa, używał swej władzy legata i prokonsula, by łupić podległe sobie terytoria. Jego oskarżycielem był Cyceron, który w zachowanych mowach wprost nazywa go piratem.

Werres złupił świątynię Junony, której nie poważyli się tknąć inni piraci mający w pobliżu bazy. Schwytanych piratów miał z kolei najpierw ukrywać, a po otrzymaniu łapówki zwolnić, dla pozoru skazując na śmierć innych nieszczęśników.

Kupcy i rozbójnicy

Oczywiście piraci żyli najczęściej z łupiestwa. Jednak jego naturalnym następstwem jest handel, morscy rozbójnicy byli więc jednocześnie kupcami. Mieszkańcy ośrodków portowych często prowadzili z nimi interesy tak jak z każdym, kto sprzedawał łupy wojenne, a status miasta handlującego z piratami zapewniał przynajmniej pozory bezpieczeństwa.

Obok zwierząt i przedmiotów zbytku towarem byli również ludzie, a rajdy pirackie często miały na celu chwytanie niewolników. Porywano nie tylko ludzi dotychczas wolnych, ale też będących już cudzą własnością, zasilając w ten sposób rynek wtórny.

Jednego dnia jesteś szczęśliwym obywatelem greckiej polis, drugiego lądujesz jako towar na targu niewolników… (obraz Gustave’a Boulangera).

Jednego dnia jesteś szczęśliwym obywatelem greckiej polis, drugiego lądujesz jako towar na targu niewolników… (obraz Gustave’a Boulangera).

Za sprawą Rzymian handel żywym towarem rozkwitał. Zdobywcy znad Tybru kupowali dużo i bez skrupułów, także obywateli greckich poleis. Szczególny rozkwit przeżywał rynek na wyspie Delos. Przez tamtejszy port miało przewijać się nawet 10 000 niewolników dziennie.

Porywacze i terroryści sprzed naszej ery

Typowo pirackim zajęciem było porywanie ludzi dla okupu, podobnie jak dzieje się to dziś u wybrzeży Somalii. Likwidowało to kłopotliwą konieczność odwiedzania targu niewolników, a rodziny schwytanych często były gotowe płacić więcej niż zwykli klienci zainteresowani żywym towarem.

Najsłynniejszą ofiarą zuchwałości piratów był młody Juliusz Cezar. Co ciekawe, gdy zażądali okupu w wysokości 20 talentów, on sam domagał się jego zwiększenia do aż 50 talentów.

Przyszły zdobywca Galii spędził w roli jeńca 40 dni. Prawdopodobnie był dobrze traktowany, lecz ciągle groził przetrzymującym go rozbójnikom śmiercią. Robił to niby żartem, ale okazało się, że nie rzucał słów na wiatr. Po uwolnieniu zebrał flotę, schwytał swych porywaczy i nakazał ich egzekucję.

Piraci działali czasem nieomal jak współcześni terroryści. W III w. p.n.e. uprowadzili część mieszkańców miasta Teos, w tym kobiety oraz dzieci, i zażądali od pozostałych obywateli okupu wynoszącego 10% ich całego majątku. Na zebranie kwoty dali napadniętym 23 dni i przez cały ten czas w mieście przebywała specjalna piracka delegacja, która miała „pomóc” w szacowaniu majątków i upewnić się, że cała suma zostanie zgromadzona.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

  1. JKNB Odpowiedz

    Nowość to żadna nie jest, pamiętajmy, że jak piraci porwali obywatela rzymskiego, to składać się na jego odszkodowanie musiało miasto w którym go porwano, patrz Cezar, bo to mieszkańcy miasta stanowili trzon piratów w danym regionie

  2. Andi Odpowiedz

    „Strabon pisze o mieszkańcach wybrzeża Morza Czarnego, którzy organizowali wyprawy łupieżcze na małych, mieszczących 25 ludzi statkach. ”

    Możliwe ze ta tradycja przetrwała ponad 1500 lat i jej kontynuacja były chadzki kozackie na czajkach?

Dodaj komentarz