Damy - empik

Ten Niemiec zestrzelił ponad sto samolotów. I tylko z Polakami nie potrafił sobie poradzić…

Autor: | 2 lipca 2015 | 45,242 odsłon

Adolf Galland zdecydowanie nie miał szczęścia do Polaków (źródło: domena publiczna).Adolf Galland, legendarny as myśliwski Luftwaffe, zwycięzca w 111 pojedynkach powietrznych. Ten słynny niemiecki pilot miał wyjątkowego pecha w starciach powietrznych z Polakami. W lecie 1941 r. nasi myśliwcy dwa razy, w przeciągu dwóch tygodni, omal nie pozbawili go życia.

Po zwycięskiej bitwie o Anglię dowództwo RAF przystąpiło do tworzenia planów ofensywy lotniczej na tereny Niemiec i krajów okupowanych. Jednakże Brytyjczykom brakowało w owym czasie maszyn o dużym udźwigu bomb i dalekim zasięgu. Dlatego sztabowcy początkowo skupili się wyłącznie na najbliższych celach w północnej Francji.

Celem RAF-u stały się niemieckie lotniska, fabryki, bazy morskie i główne węzły komunikacyjne. Naloty na te obiekty nosiły kryptonim „Circus”. Przeprowadzane były przez małe formacje lekkich bombowców, które pełniły również rolę przynęty. Miały wywabić w powietrze myśliwce Luftwaffe, a wówczas do akcji wkraczały samoloty z licznej alianckiej eskorty.

Ppor. Bolesława Drobiński, który był dosłownie o krok od zestrzelania Gallanda (źródło: domena publiczna).

Ppor. Bolesława Drobiński, który był dosłownie o krok od zestrzelania Gallanda (źródło: domena publiczna).

Praktycznie od samego początku aktywny udział w tych misjach brały polskie dywizjony. I to właśnie w tego typu operacjach nasi myśliwcy dwukrotnie pokonali najsłynniejszego pilota Luftwaffe.

Circus 17

21 czerwca polski dywizjon 303 został skierowany do osłony bombowców Bristol Blenheim. Celem wyprawy o kryptonimie „Circus 17” było St. Omer. W pobliżu tego francuskiego miasta szybko pojawiły się niemieckie messerschmitty Bf 109 z pułku myśliwskiego Jagdgeschwader 26. Prowadził je osobiście sam dowódca, płk. Adolf Galland.

Był on już wtedy gwiazdą pierwszej wielkości w niemieckim lotnictwie. Charyzmatyczny i ekscentryczny, znany był nie tylko ze swoich bojowych dokonań, ale też z zamiłowania do cygar i powodzenia u kobiet. W III Rzeszy stał się swego rodzaju celebrytą i jego zdjęcia często zdobiły pierwsze strony gazet.

Pechowy dzień „Dolfo” Gallanda

Niemieckim myśliwcom w rejonie St. Omer udało się przechwycić aliancką wyprawę. Galland rozkazał swoim ludziom zająć się myśliwcami osłony, a sam uderzył na bombowce wraz z sierż. Bruno Hegenauerem. W krótkim czasie zestrzelił dwa blenheimy.

Adolf Galland w kabinie swojego messerschmitta Bf 109. Być może zastanawia się, czy znów przyjdzie mu się zmierzyć z Polakami? (źródło: domena publiczna; koloryzacja RK).

Adolf Galland w kabinie swojego messerschmitta Bf 109. Być może zastanawia się, czy znów przyjdzie mu się zmierzyć z Polakami? (źródło: domena publiczna; koloryzacja RK).

Nagle na placu boju pojawiły się spitfire’y. Maszyna Gallanda została celnie ostrzelana przez doborowego myśliwca z dywizjonu 303, ppor. Bolesława Drobińskiego. Z messerschmitta buchnęły kłęby ciemnego dymu. Niemiec miał jednak szczęście w nieszczęściu, gdyż udało mu się schować w chmury i Polak nie mógł dokończyć dzieła zniszczenia.

Mimo znacznych uszkodzeń samolot Gallanda nadal utrzymywał się w powietrzu. Dopiero kiedy wskaźnik temperatury osiągnął czerwone pole, silnik stanął. Gallandowi udało się jednak dotrzeć lotem ślizgowym do lotniska Calais-Marck i awaryjnie lądować.

Jeszcze tego samego dnia po południu niemiecki as ponownie omal nie stracił życia. Mocno poturbowany oraz ranny w głowę i ramię, musiał skakać ze spadochronem po ciężkim uszkodzeniu jego messerschmitta przez brytyjskie spitfire’y.

Do latania powrócił niespełna dwa tygodnie później. Po opisanych doświadczeniach mechanik kpr. Meyer zamontował w nowym Bf 109 słynnego myśliwca dodatkowe opancerzenie kabiny pilota. Dostał za to niezłą reprymendę od Gallanda, który nie wiedząc o tym, nabił sobie wielkiego guza.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Okupacja
Komentarze do artykułu (15)
    • Warto zauważyć, że na trzy tygodnie przed starciem z ppor. Brunonem Kudrewiczem również ppor. Bolesłwa Drobiński pokonał w walce powietrznej Adolfa Galanda przymuszajac go do awaryjnego ladowania. Podkreślam,żze obydwaj ci polscy piloci byli kolegami z tego samego XIII rocznika dęblińskiej promocji, który swój awans na pierwszy stopień oficerski otrzymali niejako awaryjnie, w dniu 1 wrzesnia 1939 roku, co było zgodne z regulaminami stanowiącymi, ze podchorązowie ostatniego rocznika są awansowani na pierwszy stopień oficerski w wypadku wybuchu wojny. Ustaleń odnośnie starcia ppor. Brunona Kudrewicza z płk. Adolfem Gallandem dowodzacym w tamtym czasie 26. JG dokonałem w oparciu o relację Adolfa galanda zamieszczoną w jego książce „Die Ersten und die Letzten” oraz relacji spisanej przez Brunona Kudrewicza znajdującej się w archiwalnych zasobach Instytutu i Muzeum im. gen. Wł. Sikorskiego w Londynie. Ponadto mam niebywale miły kontakt z krewnymi Brunona Kudrewicza. Zarazem ubolewam, ze nie było mi dane porozmawiać z Adolfem Galandem. jest rzeczą paradoksalna, ale przez sześć lat zamieszkiwałem na terenie powiatu Recklinghausen skąd Adolf Galand pochodził. A zmarł przecież w 1996 roku. Wiedza przyszła do mnie zbyt późno!

      • Szanowny Panie Piotrze
        Przyznam że głównym punktem odniesienia do napisania artykułu była dla mnie właśnie Pana książka.
        Co do Brunona Kudrewicza to jego postać przewija się w znakomicie napisanych wspomnieniach innego naszego pilota myśliwskiego Witolda Herbsta zatytułowanych „Podniebna kawaleria”.
        Pozdrawiam.

    • Bardziej by mnie, czego zresztą po Autorze się nie spodziewam, wkurzyła nazistowska maszyna. „Hitlerowski” to określenie przyjęte w języku polskim i w literaturze od dziesiątek lat na określenie Niemiec tego okresu. Można się zżymać ale na pewno jest to poprawniejsze niż w przypadku „nazistowski” czy, jeszcze gorzej, „faszystowski (komunistom chodziło o odróżnienie Niemiec i Niemców niesłusznych od tych słusznych, tych z NRD oraz popleczników tych pierwszych spośród reakcji).

    • Amerykański w tym sensie że składał się z Jankesów walczących jako ochotnicy w szeregach RAF i zgrupowanych w tym właśnie dywizjonie. Zapewne wskazane byłoby umieścić słowo „amerykański” w cudzysłowie. Dzięki za spostrzegawczość :-)

  1. Garść ciekawych komentarzy z serwisu wykop.pl
    //www.wykop.pl/link/2634633/ten-niemiec-zestrzelil-ponad-sto-samolotow-i-tylko-z-polakami-nie/

    zimnylehc:
    Z IPNu:
    1. „Z perspektywy czasu widać, że Bitwa o Anglię była jedynym momentem II wojny światowej,
    kiedy udział wojska polskiego w zmaganiach po stronie aliantów miał kluczowe znaczenie
    dla przebiegu całego konfliktu.”
    2.”Według instytucji brytyjskich zajmujących się wówczas bieżącą weryfikacją zgłaszanych
    zwycięstw w Bitwie o Anglię Dywizjon 303 miał najwięcej zaliczonych zestrzeleń ze wszystkich
    jednostek myśliwskich walczących wtedy z Niemcami. ”
    3.”Należy pokreślić, że oficjalne zaliczenie Polakom przez Dowództwo Fighter Command
    RAF ponad dwustu samolotów niemieckich zniszczonych na pewno oraz kilkudziesięciu
    prawdopodobnie zniszczonych i uszkodzonych stawiało ich w bardzo korzystnym świetle,
    a zwycięstwa pilotów Dywizjonu 303 (razem z trzema pilotami brytyjskimi – ponad 120
    pewnych zestrzeleń) zadecydowały o uznaniu go przez dowództwo brytyjskie za najefektywniejszą
    jednostkę spośród sześćdziesięciu sześciu dywizjonów myśliwskich biorących udział
    w Bitwie o Anglię.”

    ecartman:
    Te trzycyfrowe wyniki Luftwaffe były robione głównie na froncie wschodnim, gdzie Ruscy byli strasznie niedouczeni i latali złomem.
    Paszko_Rymbaba:
    @ecartman: Nie zawsze, Hans-Joachim Marseille zestrzelił wszystkie 158 wrogich maszyn na froncie zachodnim. Mimo wszystko liczba zestrzeleń niemieckich asów w porównaniu do alianckich wręcz powala.
    Topgun:
    @Paszko_Rymbaba: Gdzieś słyszałem, że piloci alianccy służyli rotacyjnie. Po jakimś odsłużonym czasie byli wysyłani do domów. Niemiecki pilot jak już został wyszkolony był w czynnej służbie dopóki nie zginął, bądź zakończenia wojny
    SzacuN:
    @ecartman: @Paszko_Rymbaba: Ale trzeba pamiętać, że fryce trochę inaczej to liczyli (zwłaszcza pod koniec wojny) bo dostawali „punkty” za wszystko. Zestrzelenia dostawali za uszkodzenie samolotu, spotkanie przeciwnika i przeżycie walki więc koleżka wracał z dwoma zestrzeleniami nie wystrzeliwszy nawet jednego pocisku. Wszystko po to, żeby pokazać cyferkami hitlerowi jak zaj*biści są piloci luftwaffe co bardzo łechtało jego ego. U nas piloci byli skromniejsi i na zestrzelenie przeciwnika trzeba było widzieć na własne oczy jak samolot p$@!#$!nął o ziemię i najlepiej mieć na to świadka z odziału.
    Hetman11:
    @ecartman: Trzycyfrowe wyniki byly robione tez dlatego ze niemcy sobie liczyli zwyciestwo powietrzne od liczby silnikow i tak za zestrzelenie B17 byly 4 zwyciestwa do rekordu bo mial 4 silniki.A ze bomberow latalo duzo wiec i liczby zestrzelen szokujące.
    ffatman:
    @ecartman: Nie, niekoniecznie. 68 ze 101 zwycięstw legendarnego Pipsa Prillera to spity.
    Hetman11:
    @ffatman: Tylu mieli tych legendarnych asów z milionami zestrzelen a glupiej bitwy o anglie nie wygrali majac przewage jakosciową i ilosciową w sprzecie.I tym legendarnym asom bylo latwiej bo ustawiali tak swoje dywizjony ktorymi dowodzili zeby chronily ich dupska caly czas narazajac czesto innych pilotow zeby srubowac swoje rekordy.
    Problem:
    @Hetman11: Bo genialny Hitler rozkazał pod słynące z niezwykłego zasięgu Bf-109 podwieszać bomby zamiast dodatkowych zbiorników paliwa. Jak możesz powalczyć zaledwie 15 minut, a potem żegnasz z możliwością powrotu na lotnisko, to ciężko jest cokolwiek osiągnąć.
    Pod koniec wojny, gdy na 1 samolot niemiecki przypadało co najmniej 5 alianckich myśliwców, niemieccy experten nieraz mówili do swoich nieopierzonych skrzydłowych: „uciekaj”, i nierzadko próbowali sami zestrzelić jeden z setek bombowców.
    Prawda, Niemcy liczyli sobie 4 samoloty za 1 czterosilnikowy bombowiec. Ale nie należy zapominać, że loty na formacje bombowców były bardziej ryzykowne niż nad kanał w ’41.
    Za to Anglicy (w tym i polskie dywizjony w Anglii) liczyli sobie po połowie samolotu, gdy np: jeden samolot „napoczął”, a drugi z nim skończył.
    Czytałem nawet solidne opracowanie naukowe, gdzie były wyliczenia, ile kto zawyżał zestrzelenia. Zawyżali wszyscy, o ile dobrze pamiętam – średnio o połowę. I, co może być zaskakujące – działający po prusku system weryfikacji zestrzeleń zapewniał Niemcom mniejszy współczynnik zawyżania, niż np: Anglikom.
    Hetman11:
    @Problem: W czasie bitwy o anglie nie znali jeszcze podwieszanych odrzucanych zbiornikow z paliwem.A hitler kazal atakowac miasta zamiast lotniska,myslal ze tym zlamie opor anglików,zamiast niszczyc samoloty na ziemi.
    Niemcy zaczeli przegrywac walke z formacjami alianckich bombowców dopiero kiedy ci wpadli na pomysl zeby zaczac wyprzedzac eskortowane bombowce przez mysliwce i czyscic im droge przed nimi,tak to alianci ponosili duze straty i byl nawet okres gdzie zakazali wogole wykonywania lotow na bombardowania w dzien.
    I racja,angole mieli bardzo zagmatwany sposob liczenia zestrzelen,jakis dziwne ulamki im wychodzily:)
    A patrzac na niemieckich asiorów ktorych na liscie jest 2500 z conajmniej 5 zestrzalami, z czego 80 pierwszych nazwisk ma 100 i wiecej na koncie czyli razem ponad 10 000 samolotów to ja nie wiem jak oni wogóle wojne przegrali hahaha.
    Juz mniejsza tam z zestrzeleniami,przyklad takiego Ericha Hartmana,asiora nad asiorami ktoremu sie przypisuje ponad 1000 misji od poczatku 1943,a wiec mniej wiecej w 2.5 roku czyli kolo 2 dziennie , gdzie piloci zachodni po wykonaniu turnusu czyli kolo 60 misji musieli isc na przymusowy odpoczynek zeby wogole moc dzialc sprawnie,to ten Hartman musial walic od Popka z Gangu Albanii najlepszy koks,bo robot by tego nie wytrzymal a co dopiero czlowiek hahaha,niech ktos mi to wytlumaczy

    dzieju41:
    I w końcu coś ciekawego na wykopie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    A książkę Beevora mam w kolejce do przeczytania.

    Nilus:
    Niemiec, imię Adolf, na miniaturce wygląda jak Adolf, pseudonim „Dolfo”…

    cudaczek1988:
    Miał szczęście że nie spotkał się ze Skalskim w powietrzu.
    Einusologus:
    @cudaczek1988: Spotkał się sporo lat później. W 1968 Galland i Skalski byli konsultantami przy kręceniu filmu „Bitwa o Anglię”:)

    1999:
    Chyba najmłodszy generał w II WŚ. Zabronił swoim podwładnym, wbrew nakazom samego Göringa, strzelać do ratujących się na spadochronach pokonanych pilotów alianckich.

    porner:
    Polacy we wszystkim są najlepsi – tak juz mamy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  2. A teraz komentarze do artykułu z naszego facebookowego profilu, które mogą Was zainteresować
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1106849539343704

    Paweł F.:
    Robert Gretzyngier, Wojtek Matusiak, „Polacy w obronie Wielkiej Brytanii”, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2007. O ile dobrze pamiętam to nie tylko Polacy zestrzeliwali Gallanda ale Galland zestrzeliwał również Polaków.
    Paweł F.:
    Jesteście chyba pierwsi i jedyni którzy w bibliografii wymieniają książki z serii z tygrysem
    Dariusz Kaliński:
    Mamy nadzieję że to nie zarzut iż czasem posiłkujemy się tygryskami. Osobiście bardzo cenię kilku autorów publikujących swoje prace w tej serii, zwłaszcza Wacława Króla, Rajmunda Szubańskiego, Zbigniewa Damskiego czy Janusza Magnuskiego. Nawet chyba prof. Józef Wiesław Dyskant wydawał pod tym znaczkiem.
    Dariusz Kaliński:
    A co do Polaków zestrzelonych przez Gallanda to kojarzę chyba dwóch latajacych w dywizjonach brytyjskich, ale nie wiem czy na 100% jest to udokumentowane. Pozdrawiam.
    Paweł F.:
    Oczywiście że to nie zarzut. Kiedyś, dawno, dawno temu zaczytywałem się w Tygryskach .Arct też chyba pisał Tygryski?
    Paweł F.:
    Parę z wymienionych pozycji w Waszej bibliografii mam, w tym oba tygryski. Dla mnie zawsze było dziwnym przypisywanie konkretnemu pilotowi konkretny zestrzał. mam na myśli raczej Bitwę o Anglię gdzie walczyło przeciw sobie około 100 samolotów.
    Dariusz Kaliński:
    Oczywiście Arct pisał również tygryski. Posiadam nawet „Wielki dzień dywizjionu 303” z 1956 r. jego autorstwa. Chyba jeden z pierwszych tygrysków.
    Dariusz Kaliński:
    A co do przypisania pilotom tych konkretnych zestrzałów to teraz nie jest tak trudno porównać raporty obu stron. W taki chyba sposób postapił wspomniany w artykule Pan Nasiółkowski no i ustalił to co ustalił

    Krzysztof M.:
    Gdy cyrk Skalskiego startował nad północna Afryka i Niemcy w radiu słyszeli język polski to Włosi dostawali zakaz lotów

    Mateusz J.:
    Mielismy dobrych pilotow w czasie wojny. teraz pewnie tez mamy
    Łukasz F.:
    Kpt Wrona
    Łukasz M. K.:
    Pilotów mamy i mielismy świetnych, tylko żeby decydenci nie kazali im latać na drzwiach od stodoły

    Robert C.:
    Bo Polacy, jak Bruce Lee, stosowali styl „pijanej małpy”

    Zombi K.:
    bo Polaków sie nie lekceważy…bo my naród stworzony do obrony

  3. To wszystko sa piekne i chwalebne ale tylko epizody.faktem jest ze w 39 r dalismy ciala a pospolite ruszenie na widok niemieckich tankietek dawalo tyly .Honor ratowaly wojska zawodowe ale bylo ich za malo aby przeciwstawic sie pancernej piesci niemieckiej.Prawde powiedziawszy zgubila nas pycha i lekkomyslnosc naszych generalow i sztabowcow ktorzy do ostatniego momentu nie wirzyli w to ze Hitler nas zaatakuje.
    Wojne sie wygrawa ekonomia,kto jest w stanie wiecej wyprodukowac armat.czolgow,samolotow
    Dlatego jak czytam o pomyslach min Szerementiewa o powolaniu „pospolitego ruszenia” to smac mi sie chce czy ostanich pomyslach o powolaniu amatorow z organizacji paramilitranych :)
    Nie mamy co liczyc na pomoc EU czy USA .Jestesmy za daleko a i w ogole to jaki oni maja w tym interes? aby nas bronic przed Putinem.
    Pokrzykiwanie Kaczynskiego i jego kumpli co prowadzi do wojny z Rosja tylko pomnozy kolejne straty zasobow ludzkich ,jak w przypadku Powstania Warszawsskiego = 200tys ludzi (!) w ciagu 2 miesiecy !!!!
    Trzeba przyznac ze mamy talent do slepoty politycznej :)

    • @mastermariner ‚jak w przypadku Powstania Warszawsskiego = 200 tys ludzi’ – powstania wywołanego przez obcą agenturę w kierownictwie AK, zapomniałeś dodać. Gdy Stalin usłyszał o wybuchu powstania, zapewne otworzył szampana, czy co tam mocniejszego pił…

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

szarlatan
…rosyjscy szarlatani przed wiekiem serwowali chorym makabryczne terapie? Przykładowo wenerycy mogli trafić nawet na 5 dni do kupy gnoju.

miniaturka-2
…przy stole plenarnym podczas obrad Okrągłego Stołu zasiadały tylko dwie kobiety i aż trzech biskupów? Na ponad siedemset osób, które w sumie wzięły udział w obradach, było zaledwie pięćdziesiąt pięć kobiet.

plague_victims
…japoński wydział  zapobiegania epidemiom i oczyszczania wody Armii Kwantuńskiej tak naprawdę zajmował się eksperymentami na ludziach? By odczłowieczyć „pacjentów”, nazywano ich „kłodami drewna”.