Damy - empik

John F. Kennedy mógł zginąć 20 lat wcześniej. Ocalił go orzech kokosa

Autor: | 13 maja 2015 | 8,713 odsłon

Kuter PT na plakacie propagandowym (ze zbiorów National Archives and Records Administration, domena publiczna).

Kuter PT na plakacie propagandowym (ze zbiorów National Archives and Records Administration, domena publiczna).

W czasie wojny na Pacyfiku John F. Kennedy walczył jako kapitan kutra torpedowego. Staranowany przez japoński niszczyciel, otarł się o śmierć w morskich falach… i zapewnił sobie dobry start w karierze politycznej. Jej zwieńczeniem stała się prezydentura USA.

Kutry torpedowe typu PT (PT – Patrol Torpedo) to niewielkie okręty wojenne wykorzystywane do mnóstwa zadań: przewoziły dowódców, pocztę i szpiegów, ratowały pilotów zestrzelonych samolotów, atakowały japońskie konwoje z zaopatrzeniem i zwalczały okręty podwodne. Amerykanie wyprodukowali ich w czasie II wojny światowej nieco ponad 600.

Dowódcą jednego z takich kutrów był John F. Kennedy, przyszły prezydent USA, wówczas w stopniu podporucznika. W lecie 1943 r. był kapitanem na PT-109 i służył w okolicach Wysp Salomona. Uczestniczył w misji, której zadaniem było zatrzymanie japońskiego konwoju w cieśninie Blacketta wewnątrz archipelagu.

Na takim kutrze służył młody John F. Kennedy (fot. Naval History and Heritage Command, domena publiczna).

Na takim kutrze służył młody John F. Kennedy (fot. Naval History and Heritage Command, domena publiczna).

Katastrofa

W nocy z 1 na 2 sierpnia 15 kutrów PT zaatakowało 4 japońskie niszczyciele, z których trzy odgrywały rolę transportowców. Odpalono 30 torped, jednak żadna nie zdołała uszkodzić okrętów przeciwnika. Jak by tego było mało, w całkowitej ciemności kuter Kennedy’ego został staranowany przez niszczyciel Amagiri.

Historia Historia wojennych przygód Johna F. Kennedy’ego to tylko jedna wielu opowieści przedstawionych za pomocą „Listów niezapomnianych” (SQN 2015).

Historia wojennych przygód Johna F. Kennedy’ego to tylko jedna z wielu opowieści przedstawionych za pomocą „Listów niezapomnianych” (SQN 2015).

Czterdziestotonowy okręcik o drewnianym kadłubie nie miał szans ze stalowym, mającym ponad 2 tys. ton wyporności przeciwnikiem. Kuter został przepołowiony, dwóch członków załogi zginęło. Jedenastu pozostałym przy życiu, w tym dwóm rannym, nie pozostało nic innego, jak dopłynąć o własnych siłach do którejś z wysp. Ponieważ na większości znajdowały się japońskie posterunki, wybrali odległą o 5,6 km i niezamieszkałą wyspę Kasolo, dziś nazwaną Wyspą Kennedy’ego.

Przyszły prezydent przez całą drogę holował ciężko rannego Patricka McMahona, ściskając ponoć pas w zębach. Siedmiu ich towarzyszy na zmianę popychało uczepionych deski dwóch członków załogi, którzy nie potrafili pływać. Kennedy dotarł do celu jako pierwszy, ale był tak wycieńczony, że McMahon musiał mu pomóc wejść na plażę.

Jeszcze tej samej nocy dowódca rozbitków znów wypłynął w morze, miał bowiem nadzieję, że spotka tam amerykańskie kutry. Wyprawę nieomal przypłacił życiem, gdy silne prądy zniosły go daleko od celu. Po powrocie przespał cały dzień, ale wcześniej wysłał jednego z podkomendnych w podobnej misji. I tym razem nie udało się znaleźć ratunku.

Załoga PT-109 zauważyła niszczyciel Amagiri dopiero 10 sekund przed zderzeniem (fot. Shizuo Fukui, domena publiczna).

Załoga PT-109 zauważyła niszczyciel Amagiri dopiero 10 sekund przed zderzeniem (fot. Shizuo Fukui, domena publiczna).

W poszukiwaniu ocalenia

4 sierpnia 11 ocalałych postanowiło szukać wody i jedzenia dalej na południe i popłynęło na wyspę Olasana. Były tam kokosy, ale przyprawiły one kilku Amerykanów o mdłości. Brakowało wody. 4 czerwca Kennedy i chorąży Ross popłynęli na wyspę Naru, gdzie znaleźli wrak niewielkiej japońskiej łodzi, puszkę cukierków oraz zbiornik z wodą, a także czółno. Przy wraku natknęli się na dwójkę tubylców, ale ci szybko uciekli.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Roman Sidorski - Historyk, redaktor, współautor książki „Źródła nienawiści”. Nasz człowiek w Poznaniu i specjalista od tematów wschodnich: od Kozaków i Łukaszenki, po Józefa Stalina. Jego przodkowie zabili Henryka Pobożnego pod Legnicą.

Okupacja
Komentarze do artykułu (5)
  1. Dziwi mnie, że dynastia Kennedych (rodziną to to nie nazwiesz) dała jedynie 5 000 dolarów na budowę domów (wg wiki)… Już kto jak kto, ale oni mogliby się szarpnąć i zapewnić ludziom, którzy po części uratowali ich przodka, wygodne życie.

  2. Wybrane komentarze do artykułu z naszego facebookowego profilu, które mogą Was zaciekawić
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1126122680749723

    Tomasz M.:
    To jaki stopień Kennedy wówczas miał:podporucznik czy kapitan, kutry transportowaly dowódców????A który okręt jakiejkolwiek floty nie transportował swojego dowódcy?????japoński niszczyciel był okrętem „pancernym”?Ciekawe……
    Roman Sidorski:
    Kapitan to funkcja na kutrze, podporucznik to stopień wojskowy. Nie chodzi o to, że kutry przewoziły swoich kapitanów, tylko że transportowały dowódców większych jednostek. Niszczyciel nie był opancerzony, poprawiliśmy.
    Tomasz M.:
    Na kutrze torpedowym ani zadnym innym okręcie nie występuje funkcja „kapitan”. Po prostu nie ma czegoś takiego na okrętach. Jest za to stopień wojskowy „kapitan” oraz „kapitan marynarki”. Okrętem zaś dowodzi dowódca. Zdarza sie że w stopniu kapitana marynarki. Transportem dowódców większych jednostek(z okrętu na okręt, z okrętu na ląd itd.) zajmowały się na ogół motorówki lub łodzie wiosłowe. Wyjątkiem była ewakuacja przez kuter torpedowy pewnego znanego generała by nie dostał sie do japońskiej niewoli.
    Jerzy W.:
    Każdy niszczyciel byłw jakis sposób opancerzony,podobnie jak pancerniki ,kwestią jest odporność ich opancerzenia na kaliber pocisków
    Tomasz M.:
    Olbrzymia większość niszczycieli nie była opancerzona. Lekki pancerz przeciwodłamkowy w niektórych miejscach miały niektóre niszczyciele amerykańskie. Niszczyciele nie miały ŻADNEJ odporności na pociski artyleryjskie. Oczywiście mówimy o ochronie pancernej, bo takiej nie było. Zdolność do przetrwania na morskim „polu bitwy” realizowano w inny sposób.
    Robert K.:
    Widzę Tomaszu, że jednak masz wiedzę uprawniającą Cię do poprawiania nieścisłości, jednak źle zinterpretowałem Twoje „czepianie się” szczegółów…Mea kulpa

    Radzio Wu K.:
    Czyli nie tylko miał rodzinnego pecha, były chwile szczęścia

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

miniaturka-4
najważniejszą rolę we Francuskim Ruchu Oporu odegrali komuniści? Szczególnie w początkowych okresie, kiedy zwykli Francuzi chowali głowę w piasek.

visit
…polski ambasador w Londynie na przełomie lat 50. i 60. miał manię dotykania ubrań rozmówców? Przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii usłyszał radę: „Towarzyszu ambasadorze, królowej nie macajcie”.

miniaturka2

…w 1944 powstanie planowano nie tylko w Warszawie? W lipcu krakowskich AK-owców postawiono w stan alarmowy, a potem w „stan czujności do powstania”. Dlaczego Kraków pozostał bierny?