Damy - empik

Rozrywki godne królowej. Co Bona Sforza robiła w wolnych chwilach?

Autor: | 2 kwietnia 2015 | 14,948 odsłon

Bona Sforza była prawdziwym człowiekiem renesansu. Na ilustracji Bona na obrazie Jana Matejki.Historia zapamiętała ją jako propagatorkę włoskiej kuchni i właścicielkę kilkudziesięciu wspaniałych sukni. Słynna Bona była jednak prawdziwym człowiekiem renesansu. Lista jej zajęć i zamiłowań ciągnęła się niemal bez końca.

Już z domu rodzinnego królowa wyniosła wielką miłość do koni. Pod tym względem w Polsce czuła się niemal jak u siebie. Może i dwór Jagiellonów nie słynął ze stadnin, ale za to polskie elity przywiązywały szokującą wręcz dbałość do wszelkich spraw końskich. W otoczeniu króla było ponad stu „dworzan konnych”, a każdy z nich był zobowiązany stawać w razie potrzeby do służby wraz ze swym konnym orszakiem.

W królewskich dokumentach skrupulatnie notowano rasy i umaszczenie wszystkich rumaków. Bona ze swojej strony poszła w ślady matki i oddała się hodowli rasowych koni. W założonej przez siebie wawelskiej stadninie trzymała ponad czterdzieści pięknych ogierów.

Roztańczona monarchini

Zygmunta Starego miał w swoim otoczeniu ponad stu „dworzan konnych”. Na pewno cieszyła się z tego Bona, która od dziecka była wielką miłośniczką wierzchowców.

Zygmunta Starego miał w swoim otoczeniu ponad stu „dworzan konnych”. Na pewno cieszyła się z tego Bona, która od dziecka była wielką miłośniczką wierzchowców.

Uwielbiała także muzykę i tańce. W pierwszych latach pobytu w Krakowie często sama puszczała się w tan. W kolejnych wolała akompaniować dwórkom, grając na przeróżnych instrumentach. Na polski dwór sprowadziła skoczne i melodyjne włoskie tańce, choć z „przedziwną gracją” poruszała się także, gdy grano utwory niemieckie, polskie czy nawet ruskie.

Na Wawelu zorganizowała pierwszą kapelę królewską z prawdziwego zdarzenia. Trzymała też u swojego boku prywatnych muzykantów, w tym małych chłopców ściągniętych z Italii, by „umilali jej czas swoim głosem”.

Ogródek królowej

Kolekcjonowała antyczne wazy. Zatrudniała najlepszych w Europie mistrzów hafciarskich i wydawała krocie na potrzebne im materiały. Kochała się w klejnotach oraz w pięknych roślinach. Na Wawelu założyła ogródek dostarczający ziół i warzyw na królewski stół.

Bona uwielbiała muzykę i taniec. To jej zawdzięczamy pierwszą kapelę królewską z prawdziwego zdarzenia.

Bona uwielbiała muzykę i taniec. To jej zawdzięczamy pierwszą kapelę królewską z prawdziwego zdarzenia.

W podkrakowskim Łobzowie, gdzie miała wolną rękę i większą przestrzeń do dyspozycji, stworzyła jeden z najpiękniejszych reprezentacyjnych ogrodów w całym kraju. Miała też ptaszarnię oraz niewielkie zoo – ulokowane pod jedną z wawelskich wież. W specjalnych klatkach trzymano tam między innymi najprawdziwsze lwy.

Nadworny zegarmistrz Bony

Jakby tego było mało, została prawdopodobnie pierwszą w Polsce ekolożką. W każdym ze swoich majątków doglądała przyrody i nawet drwalom kazała pracować tak, by nie niszczyli puszczy. Jako osoba wyjątkowo uporządkowana wielką przyjemność odnajdywała w kolekcjonowaniu drogich zegarów.

Zbiory musiały być spore, zważywszy, że królowa zatrudniła nawet osobistego zegarmistrza. Dysponowała między innymi wspaniałym chronometrem ukrytym wewnątrz wykonanego z ptasich piór i wysadzanego klejnotami wachlarza. Jak na warunki epoki był to prawdziwy cud techniki. Inne podobne urządzenia zachowane do naszych czasów pochodzą dopiero z XVIII stulecia.

Obsesja na punkcie medali

Gdyby nie inwentarze Bony dzisiaj trudno byłoby nawet uwierzyć, że podobny przedmiot powstał w XVI wieku. Bona zbierała też między innymi lustra i medale. O jej prawdziwej pasji świadczy list dworzanina Fabiana Wojanowskiego wysłany do Jana Dantyszka. Opowiadał w nim, co działo się na Wawelu po tym, jak w ręce królowej trafił interesujący nowy medal: „O medalu Waszej Przewielebności wiele tutaj mówiliśmy. Jej Królewska Mość pokazywała go wszystkim wielokrotnie”.

Bona prowadziła bardzo ożywioną korespondencję se swoją matką Izabelą Aragońską (na ilustracji). Korespondowała również często z osławioną Lukrecją Borgią.

Bona prowadziła bardzo ożywioną korespondencję se swoją matką Izabelą Aragońską (na ilustracji). Korespondowała również często z osławioną Lukrecją Borgią.

Monarchini kochała też pisać listy. Za jej sprawą powstały pierwsze regularne połączenia pocztowe między Polską a Włochami. Bona prowadziła systematyczną korespondencję z Izabelą Aragońską.

Artykuł powstał w oparciu o materiały zebrane przez autora podczas prac nad jego nową książką: "Damami złotego wieku" (Znak 2014).

Artykuł powstał w oparciu o materiały zebrane przez autora podczas prac nad jego nową książką: „Damami złotego wieku” (Znak 2014).

Jej biografka, Maria Bogucka, podkreślała, że była „bardzo dobrą córką”. Na tym jednak pisanina Bony się nie kończyła. Często odzywała się do Lukrecji Borgii, a przede wszystkim – do książąt Ferrary z rodu d’Este. Do dzisiaj zachowało się ponad sto czterdzieści jej listów.

Żadna z tych rozrywek i codziennych przyjemności nie mogła jednak konkurować z największym hobby Bony. Dla polowań była gotowa poświęcić wszystko. I właśnie na jednym z nich zaprzepaściła przyszłość dynastii Jagiellonów. Po upadku z konia poroniła, tracąc drugiego syna i szansę na urodzenie kolejnych dzieci. Los rodziny zależał odtąd tylko od Zygmunta Augusta.

Źródło:

Więcej na temat zagmatwanych dziejów dynastii Jagiellonów dowiesz się z książki Kamila Janickiego pt. „Damy złotego wieku” (Znak Horyzont 2014). Artykuł powstał w oparciu o literaturę i materiały zebrane przez autora podczas prac nad książką. Jako czytelnik „Ciekawostek historycznych” możesz ją kupić z 30-procentowym rabatem!

newsweek-historia1

Polecamy:

Inna wersja powyższego artykułu ukazała się poprzednim numerze „Newsweeka Historii” (3/2015).

Czy to one stworzyły potęgę Rzeczpospolitej?

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (6)
  1. Ciekawe miała rozrywki. W czasach, kiedy ot tak nie można było sobie pójść do kina, teatru, czy opery (na dodatek wybór był nieporównywalnie uboższy), a hobby 100x mniej, niż obecnie, znalazła sobie kilka różnorodnych zajęć, dzięki którym nie musiała się nudzić.

  2. Autor tekstu pomija w tekscie, ku mojemu smutkowi, fakt istnienia rodzimej rasy, koni hodowanych przez Polaków w nowożytności. TJ. „Koń Polski”, konie te fantastycznie służyły husarii, a jako ulepszacz hodowlanych ras niektóre nawet poszły w świat, m. in. do Niderlandów. Wielkie hodowle tych koni – (wspomną, że należące do Tarnowskich) były na kresach Rzeczpospolitej. W wieku ok. 4 lat podjazdkom organizowano spławy i przeprawy przez trudne do przebycia tereny, przez co urządzano młodym osobnikom swego rodzaju selekcję naturalną. Proszę o znalezienie mi w świecie drugiej takiej rasy, która robiła takie cuda pod wojownikiem na polu bitwy (można pewnego rodzaju odpowiednika szukać w indiach podpowiem;)). Konie te miały domieszki krwi wielu typów ras koni wschodnich w tym arabów. Niestety w czasie zaborów hodowle te upadły, pojedyńcze osobniki jeżeli się ostały, to przez brak odpowiedniej polityki hodowlanej nie pozostawiły swoich czystych potomków i dziś rasa ta jest wymarłą. Gdyby jej odtworzenie podnieść do rangi walki o ocalenie dziedzictwa narodowego, to może byłaby na to szansa.. Bardzo bym sobie tego życzyła. W Polsce prowadzono już przecież podobne takie projekty i badania dla tarpana, dzięki pracy prog. Vetulaniego. A mówiąc o piewotnych rasach, to wspomnę, by oczywiście nie mylić „konia polskiego” z rasą „konika polskiego”, a tegoż na przykład z koniem przewalskiego;). Biolodzy, Archeoloszy, Geolodzy, Historycy stwórzmy zespół i do dzieła! Jeżeli żubr zasługuje na ochronę, a tarpan zasługiwał na swoje zmarwychwstanie, to dlaczego wierne nam przez stulecia zwierze będące częścią chwały Rzeczpospolitej Korny Królestwa Polskiego nie miałoby zasługiwać na odrodzenie!?

  3. Tekst chyba nie przeszedł porządnej korekty – zbyt dużo zwrotów potocznych i „lania wody”. Moim zdaniem artykuł mógłby być lepszy pod względem językowym.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

mini4
…w wyniku polityki „prorodzinnej” Ceauşescu ponad 2 mln dzieci wychowywało się w tragicznych warunkach w przepełnionych domach dziecka, nie mając nawet imion, tylko numerki?

Żandarmeria_Wojskowa_czy_wiesz_ze
…”łowcy cieni” z polskiej policji w ciągu ostatnich czterech lat zatrzymali ponad dwustu najgroźniejszych przestępców? O pomoc prosi ich nawet FBI!

Miniaturka
tysiące Ukraińców ratowało polskich sąsiadów podczas Rzezi Wołyńskiej? Z badań Wiktora Poliszczuka wynika, że banderowcy zabili około 30 tysięcy Ukraińców za pomoc Polakom.