Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Wielkie strzelanie do Niemców nad Cieśniną Sycylijską. Cyrk Skalskiego w akcji

Myśliwiec spitfire (fot. Harry (Howard) Potts, CC BY 2.0).Brawurowa akcja polskich myśliwców z legendarnego Cyrku Skalskiego. Polscy piloci strącają 6 nieprzyjacielskich maszyn bez strat własnych. Dzięki temu Brytyjczycy doszczętnie niszczą wyprawę wielkich transportowców Luftwaffe. Los Afrikakorps „Lisa Pustyni” zostaje przypieczętowany.

W kwietniu 1943 r. klęska wojsk Osi w Afryce Północnej była już właściwie przesądzona. Siły niemiecko-włoskie, okrążone w Tunezji, zostały praktycznie odcięte od zaopatrzenia. Trudno im było również uzupełnić straty w sprzęcie i żołnierzach. Alianckie samoloty i okręty topiły nieprzyjacielskie statki jeden za drugim.

Jedyną nadzieją było lotnictwo. W ciągu dwóch miesięcy eskadry transportowców Luftwaffe za cenę ogromnych strat przerzuciły do Afryki około 21 tys. żołnierzy oraz broń, amunicję i paliwo.

Najkrótsza trasa biegła między Sycylią a Przylądkiem Bon (Cape Bon) w Tunezji. Odległość blisko 140 km samoloty pokonywały w około pół godziny. Loty wykonywane były wcześnie rano, zazwyczaj na małych wysokościach, w celu uniknięcia wykrycia przez brytyjskie radary. Rejon ten szybko stał się obiektem zainteresowania ze strony alianckich myśliwców.

Piloci Polskiego Zespołu Myśliwskiego. Pierwszy z lewej kpt. Wacław Król. Zdjęcie wykonane w Afryce Północnej.

Piloci Polskiego Zespołu Myśliwskiego. Pierwszy z lewej kpt. Wacław Król. Zdjęcie wykonane w Afryce Północnej.

Piętnastu wspaniałych przybywa

Polski Zespół Myśliwski, popularnie zwany „Cyrkiem Skalskiego”, stacjonował w Afryce Północnej od początku marca 1943 r. Była to doborowa jednostka składająca się z samych ochotników, jednych z najlepszych myśliwców w Polskich Siłach Powietrznych. Dowódcą mianowano kpt. Stanisława Skalskiego.

Wśród pilotów były takie asy myśliwskie jak por. Eugeniusz Horbaczewski czy kpt. Wacław Król. Łącznie polska eskadra składała się z 15 pilotów i oficera łącznikowego. Polacy wchodzili w skład 145 Dywizjonu RAF, należącego do 244 Skrzydła Myśliwskiego.

Od 13 kwietnia polscy myśliwcy stacjonowali na polowym lotnisku Goubrine w północnej Tunezji. Na wyposażeniu eskadry znajdowały się samoloty Spitfire Mk IX, najnowocześniejsze wówczas myśliwce na Pustyni Zachodniej.

To miał być rutynowy patrol

22 kwietnia 1943 r., około 6 rano, na patrol nad Cieśninę Sycylijską wyruszyło sześciu polskich myśliwców z Cyrku Skalskiego. Dowodził nimi por. Karol Pniak. Pozostałymi pilotami byli: por. Eugeniusz Horbaczewski, por. Kazimierz Sporny, ppor. Jan Kowalski, st. sierż. Marcin Machowiak i st. sierż. Kazimierz Sztramko.

Czy wiesz, że ...

...krakowski lotnik, podporucznik Jan Kremski, w związku z zestrzeliwaniem wrogich samolotów wespół z kolegami, miał zaliczone łącznie… 4 i 14/15 zwycięstwa pewnego? Do zaszczytnego tytułu asa, który przysługiwał od 5 zwycięstw wzwyż brakło mu tylko 1/15.

...w powstańczej Warszawie nie brakowało spekulantów, z którymi polska żandarmeria nie mogła sobie poradzić? Tylko w połowie sierpnia ceny żywności były od 2 do 5 razy większe niż pod koniec lipca. Potem jedzenie sprzedawano jedynie za złote monety lub biżuterię.

...wielu brytyjskich pilotów służących z Polakami podczas II wojny światowej twierdziło, że dotrzymanie naszym lotnikom kroku w piciu było pewnego rodzaju nobilitacją? Gdy Johnny Kent, dowódca Dywizjonu 303, wytrzymał nocną imprezę i jeszcze odprowadził jednego z Polaków do łóżka, znacząco wzrosła jego reputacja.

...wojska niemieckie w Kurlandii walczyły aż do 13 maja 1945 roku, czyli jeszcze kilka dni po zakończeniu wojny? Jedną z przyczyn tak długiego oporu był strach, że Rosjanie zrobią żołnierzom Wehrmachtu drugi Katyń.

Komentarze (18)

  1. MAVERICK Odpowiedz

    hmmm Nie żebym chciał się kłócić, ale z jednej z książek Wacława Króla przypomina mi się, że trochę narzekał, że po wstąpieniu do PFT musiał przesiąść się na „stare” Mk V… A może coś pomyliłem…

  2. Amadi Odpowiedz

    Uwielbiam te opisy podniebnych walk, zwłaszcza w relacji Bohdana Arcta. „Niebo w ogniu” moim zdaniem dużo lepsze od słynnego „Dywizjonu 303”

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Można powiedzieć że „wychowałem się” na książkach Wacława Króla, nawet miałem przyjemność poznać człowieka który uczył go latać na odrzutowych Migach po wojnie. Z książek Arcta uwielbiam „Kamikaze- boski wiatr”. Pozdrawiam.

  3. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu z naszego facebookowego profilu
    http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1138579919503999

    Mateusz J. J.:
    Jestem dumny ze wszystkich polskich lotników, zawsze i wszędzie, czy to w domu na ulicy Żwirki i Wigury czy tez rowerem na lotnisku. Uratowaliśmy anglię i wygralismy z niepokonanymi. Chwała im!

    Roman R.:
    306 dywizion. a teraz SKALSKI lata w 22 BLT

    Paweł F.:
    z Waszej bibliografii nie mam tylko tej pozycji Bernard Ireland; Wojna na Morzu Śródziemnym, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2006 Muszę naprawić to przeoczenie

    Witek M.:
    Chwała bohaterom!!!

  4. Bogdan Odpowiedz

    To nie był RUTYNOWY PATROL!!! Niemiecka depesza o przelocie tych samolotów została rozszyfrowana dzięki „złamaniu” Enigmy! Polacy i Brytyjczycy nie przypadkowo znaleźli się w tym miejscu!

    • Darek Kalinski Odpowiedz

      To ciekawe co Pan pisze bo nie spotkałem się z taką informacją. Jeśli to jest możliwe z chęcią poznam źródło tych ustaleń. Pozdrawiam.

      • Bogdan Odpowiedz

        Pisze o tym Władysław Kozaczuk w książce „W kręgu Enigmy” (w wyd. II na str. 266-267). Co prawda umieszcza to w maju, ale ponieważ o innej tak dużej rzezi 323 nie słyszałem, więc podejrzewam, że chodziło o tę walkę.

  5. Lotnictwolubny Odpowiedz

    Nie 6 maszyn zestrzelili…tylko zgłosili 6 maszyn….a w realu zestrzelili max 3 …

    Spośród 25 jako pewne zestrzelenia P.F.T. w ramach 145 RAF F SQ zestrzelili ok 10 maszyn wroga.

  6. s.witrowy Odpowiedz

    Członkiem Grupy był również por. Bohdan Arct. Po wojnie pisarz zajmujący się tematyką lotniczą – w jednej ze swoich książek opisal dokładnie działalnośc polskiej grupy lotniczej pod dowództwem kpt (póżniej gen. Stanisława Skalskiego) najwybitniejszego polskiego pilota myśliwskiego II wojny światowej

  7. ffatman Odpowiedz

    Powiedzcie „Mateusz J. J.”, żeby mu jajca od tej dumy „ratowania” Anglii nie zagotowały się na twardo. PS Gratuluję, że w tak młodym wieku już umie na rowerku.

  8. a.w. Odpowiedz

    . Cytat : „Dzięki temu Brytyjczycy doszczętnie niszczą wyprawę wielkich transportowców Luftwaffe. Los Afrikakorps „Lisa Pustyni” zostaje przypieczętowany.” 1. Czy ałtor (bo nie autor) tego „dziela” – p.Dariusz Kaliński (rzekomy specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych…itd,itd,etc,etc…) chce nam powiedzieć, że zestrzelenie tych 6 samolotów przesądziło los Afrika Korps (a nie Afrikakorps – polszczyzna/niemczyzna panie „ałtorze”)? No, panie Kaliński to gdzieś pan się historii uczył? A może raczej gdzieś pan chodził na wagary, gdy inni się uczyli historii?

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @a.w. Skoro Pan/Pani zwrócił przede wszystkim uwagę na kwestię zapisu oraz niuansów słownych, chciałabym zwrócić uwagę, że zastosowanie niemieckiej nazwy do niemieckiego korpusu ekspedycyjnego, zamiast jego spolszczenia, nie wydaje się powiązane z wagarami szkolnymi w jakikolwiek sposób ;) Ponadto, jeśli już zwracać uwagę na słownictwo – to od kiedy „przesądzić” i „przypieczętować” to synonimy? Przypieczętować to zakończyć coś ostatecznie, przesądzić – to mieć na coś decydujący wpływ. Jeśli więc autor artykułu twierdzi, że coś przypieczętowało los Deutsches Afrikakorps (pełna nazwa korpusu) to nie oznacza to tego samego, co „przesądzić” o czyimś losie. Jeśli czepiamy się niuansów słownych u autora – warto zwracać uwagę na nie również w swoim komentarzu.

    • Darek Kaliński "ałtor" Odpowiedz

      Jak to ładnie ujął kiedyś porucznik Borewicz: „myślenie ma kolosalną przyszłość…” Szanowny „a.w.” należy czytać teksty ze zrozumieniem. Los Afrikakorps został „przypieczętowany” nie przez zestrzelenie 6 myśliwców przez Polaków, ale przez doszczętne zniszczenie przez pozostałe samoloty alianckie transportowców Luftwaffe. Działo się to w sytuacji, kiedy każda tona zaopatrzenia była dla Niemców na wagę złota, a Alianci szykowali się do ostatniej ofensywy. Nie ma wątpliwości, że w tym czasie los wojsk niemieckich i włoskich był już „przesądzony”,bowiem trzy tygodnie później siły Osi w Afryce, po zaledwie jednym tygodniu walk, skapitulowały.

      Pani Anno, dziękuję za wsparcie :-).

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.