Damy - empik

Polska aktorka poruszyła sumienie Europy. To jej czyn dał początek dyskusji o eutanazji

Autor: | 14 stycznia 2015 | 21,105 odsłon

Stanisława Umińska, na zdjęciu wykonanym ledwie kilka dni przed zabójstwem Jana Żyznowskiego.W wielkiej sali paryskiego sądu już około południa brakuje miejsc siedzących. O godzinie trzynastej, gdy rozpoczyna się ostatni dzień procesu polskiej aktorki Stanisławy Umińskiej, sala wypełniona jest publicznością po brzegi. Są przedstawiciele Polonii, są zwykli Francuzi, są też dziennikarze popularnych, paryskich gazet. Proces Stanisławy Umińskiej ekscytuje stolicę Francji – w tej sprawie są wielka miłość, wielkie cierpienie, zbrodnia z miłości i jest jeszcze sztuka.

Stanisława Umińska już od scenicznego debiutu w 1919 roku uchodziła za objawienie i nadzieję polskiego teatru. Tuż po swym pierwszym występie na scenie półamatorskiego teatru Promenada, dostała angaż w warszawskim Teatrze Polskim. Po jej wybitnej roli Orcia w „Nie-boskiej komedii” Krasińskiego w roku 1920, krytycy uznali Umińską za jedną z najzdolniejszych aktorek młodego pokolenia.

Rok później zagrała w filmie „Major Barbara”. Jej role Cherubina w „Weselu Figara” i elfa Puka w szekspirowskim „Śnie nocy letniej” na długo zapadły w pamięci krytyków. Nieprzeciętny talent komediowy i dramatyczny potwierdziła w ponad dwudziestu rolach. Ostatnią teatralną kreację stworzyła w kwietniu ubiegłego, 1924 roku.

Jan Żyznowski na bulwarze Montparnasse w Paryżu. Zdjęcie wykonano zaledwie dwa dni przed tym jak poszedł do szpitala, gdzie Umińska skróciła jego męki.

Jan Żyznowski na bulwarze Montparnasse w Paryżu. Zdjęcie wykonano zaledwie dwa dni przed tym jak poszedł do szpitala, gdzie Umińska skróciła jego męki.

Artysta w mundurze

Przed dwoma laty Stanisława Umińska poznała na jednym z wernisaży Jana Żyznowskiego. Przystojny, 34-letni, znany malarz, krytyk i pisarz, był zasłużonym kombatantem walk o niepodległość. Przed wojną światową studiował w Paryżu malarstwo i literaturę, należał do Towarzystwa Artystów Polskich w Paryżu. Po wybuchu wojny wstąpił do formowanych już od sierpnia 1914 roku polskich sił zbrojnych nad Sekwaną. Wskutek protestów Rosji, zamiast planowanego polskiego Legionu, zdołano sformować w miasteczku Bayonne oddział niespełna 200 ochotników. Po przeszkoleniu, pionierski oddział Polaków wcielili Francuzi do swej Legii Cudzoziemskiej, jako 2 kompanię 1 pułku Legii.

W szeregach bajońskiej kompanii walczyło wielu wybitnych Polaków, także artystów. Dwóch z nich, Xawery Dunikowski i właśnie Jan Żyznowski, zaprojektowało sztandar kompanii, wręczony żołnierzom pod koniec września 1914 roku przez mera Bayonne.

Po zlikwidowaniu przez francuskie dowództwo, na skutek protestów ambasady rosyjskiej, odrębnego oddziału polskich ochotników, Żyznowski wyjechał w 1915 roku do Petersburga. Tam przez dłuższy, wojenny czas współpracował z redakcją dziennika „Głos Polski”. Swe walki w Legii Cudzoziemskiej już w roku 1916 spożytkował literacko, we wspomnieniach „Do Polski z Joffrem”. Jeszcze w tym samym roku wydał zbiór nowel.

To właśnie Jan Żyznowski wraz z Xawerym Dunikowskim zaprojektowali sztandar "bajończyków". Na ilustracji fragment obrazu Jana Styki "Śmierć Władysława Szujskiego w bitwie pod Sillery".

To właśnie Jan Żyznowski wraz z Xawerym Dunikowskim zaprojektowali sztandar „bajończyków”. Na ilustracji fragment obrazu Jana Styki „Śmierć Władysława Szujskiego w bitwie pod Sillery”.

Pod koniec wojny światowej Żyznowski pojawił się w Warszawie. Jego zgeometryzowanymi, pełnymi ekspresji, o zgaszonej, mrocznej tonacji barw kompozycjami w roku 1919 ozdobiono Klub Futurystów Polskich w Hotelu Europejskim. Żyznowski podczas wojny polsko-bolszewickiej jeszcze raz ruszył, jako ochotnik, na pola bitew.

Artykuł ukazał się także jako jeden z rozdziałów najnowszej książki Włodzimierza Kalickiego pt. „Zdarzyło się” (Znak Horyzont 2014).

Artykuł ukazał się także jako jeden z rozdziałów najnowszej książki Włodzimierza Kalickiego pt. „Zdarzyło się” (Znak Horyzont 2014).

Po zwycięstwie okazało się, że jest on artystą utalentowanym wszechstronnie. Szybko zrobił karierę jako wzięty, wpływowy publicysta i krytyk sztuki w „Rzeczpospolitej”, „Tygodniku Ilustrowanym”, „Wiadomościach Literackich”. Opublikował trzy tomy prozy, opartej na wspomnieniach z walk 1914 i 1920 roku. Zwłaszcza „Krwawy strzęp”, wydany przed dwoma laty, czytelnicy uznali za prawdziwe świadectwo czasów wojny. Autentyczność realiów, mimo młodopolskiej maniery „Strzępu”, zachwyciła także krytykę.

Ostatnia prośba do żony: zabij mnie

Płomienny romans tak popularnych artystów budził w Warszawie powszechne zainteresowanie. Przed półtora roku jednak lekarze zdiagnozowali u Żyznowskiego nieuleczalnego raka. Straszliwie cierpiący malarz zdecydował się szukać pomocy u lekarzy w Paryżu. Jego żona bez wahania porzuciła Teatr Mały, w którym święciła sukcesy w „Świerszczu za kominem” Charlesa Dickensa i wyjechała z Żyznowskim do Francji.

Paryscy specjaliści byli jednak bezradni. Umińska nieustannie opiekowała się udręczonym bólami mężem, wszelkimi sposobami zdobywała coraz więcej morfiny, by stłumić jego cierpienia. W krótkich chwilach lepszego samopoczucia chorego zapisywała dyktowaną przez niego powieść „Z podglebia”.

Fasada paryskiego szpitala, w którym Stanisława Umińska zabiła swego nieuleczalnie chorego męża.

Fasada paryskiego szpitala, w którym Stanisława Umińska zabiła swego nieuleczalnie chorego męża.

15 lipca zeszłego roku uległa prośbom Żyznowskiego o skrócenie jego cierpień. Po południu zrobiła mu zastrzyk morfiny, a gdy zasnął – strzeliła mu z pistoletu w skroń. W tej samej chwili zemdlała.

Przed procesem pomoc oskarżonej zadeklarowały tuzy palestry polskiej i francuskiej. Z Warszawy przyjechał wybitny adwokat Gustaw Beylin.

Prokurator po stronie oskarżonej

Już przed procesem było jasne, że sympatia nie tylko publiczności, nie tylko obrońców, ale nawet oskarżyciela jest po stronie podsądnej. Prokurator Donnat Guigne przygotował akt oskarżenia bardzo powściągliwy, w istocie będący zakamuflowanym usprawiedliwieniem czynu polskiej aktorki. Guigne podkreślił w nim, że Umińska była osobą nieprzeciętnie wrażliwą i udręczoną męką ukochanego, zaś stan zdrowia Żyznowskiego nie rokował żadnych nadziei na poprawę.

Prokurator wspomniał też w akcie oskarżenia, iż 12 lipca ubiegłego roku Umińska samorzutnie zaofiarowała lekarzom swą krew dla ratowania Żyznowskiego. Przewodniczący sądu przysięgłych sędzia Mouton przesłuchania świadków prowadził wręcz z ostentacyjną sympatią dla oskarżonej.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Włodzimierz Kalicki - Dziennikarz związany z "Gazetą Wyborczą" od jej pierwszego numeru. Zyskał sławę jako dociekliwy tropiciel dzieł sztuki zrabowanych przez nazistów w czasie drugiej wojny światowej. Ogłosił m.in.: „W domu smoka” (1998), „Powrót do Sulejówka” (2001), „Ostatni jeniec wielkiej wojny” (2002). Jest laureatem prestiżowych nagród: „Polskiego Pulitzera” za cykl reportaży z Chin (1998) oraz Grand Press (2000) w kategorii „dziennikarstwo śledcze”. Za cykl artykułów o pojednaniu polsko-niemieckim otrzymał główną Polsko-Niemiecką Nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (1997).

Okupacja
Komentarze do artykułu (8)
  1. Artykuł dobry, acz ma swoje wady. Język leży i kwiczy – autor źle posługuje się czasami, z których wynika, iż sprawa jest świeża; miała miejsce kilka dni temu. Nie wiem też co jest cytatem, a co pochodzi od autora artykułu.
    Merytorycznie tekst jest dobry (tak sądzę, bo nie badałam nigdy sprawy, wierzę autorowi i redakcji).
    Mam nadzieję, że sama książka jest napisana lepszym stylem, bo styl artykułu, głównie przez użycie niewłaściwych czasów i sformułowań, nie zachęca do zapoznania się z nią.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Folksdojcze-miniatura-kolor
…mimo że blisko dziewięćdziesiąt procent Ślązaków w czasie II wojny światowej było wpisanych na volkslisty, to jedynie osiem tysięcy osób posiadało legitymację NSDAP?

wiercenie
…w latach 30. XX wieku w ogrodach watykańskich stanęła wieża radiowa będąca wówczas najsilniejszym nadajnikiem na świecie? Nazwano ją „palcem papieża”.

droguant_ses_disciples
…asasyni wcale nie dokonywali swoich akcji pod wpływem haszyszu? Ten narkotyk sprawiłby raczej, że zamachowiec nie trafiłby na miejsce, nie wspominając już o trafieniu w cel…