Damy - empik

Brudni, bezzębni, parchaci… Życie prawdziwych piratów nie było hollywoodzką bajką!

Autor: | 2 października 2014 | 37,073 odsłon

Czarnobrody z "Piratów z Karaibów" przynajmniej miał zepsute zęby...Filmy przyzwyczaiły nas do wizerunku pirata jako uroczego, choć nieco nieokrzesanego zawadiaki. Nieskrępowana wolność, wakacje w tropikach, dziewczyna w każdym porcie… Niewiele jest w tej wizji prawdy. Za wolność piraci płacili stryczkiem, na Karaibach szalała malaria, wszyscy cierpieli na reumatyzm, a umierali jeszcze przed trzydziestką.

Życie na morzach w XVIII wieku było paskudne i krótkie. Każdy adept pirackiego rzemiosła wiedział, że wisi nad nim widmo rychłej śmierci. Posłużmy się przykładem. Gdy załogę legendarnego Bartholomewa Robertsa dosięgło wreszcie ramię sprawiedliwości (miało to miejsce w Cape Coast Castle w Afryce Zachodniej w roku 1722) władze opisały piratów jako „starych wilków morskich i recydywistów”.

30-letni weterani w branży

Nie oznacza to wcale, że byli ludźmi naprawdę wiekowymi lub doświadczonymi. Najstarszy stażem trudnił się pirackim fachem ledwie… cztery lata. Większość pływała pod czarną banderą od niespełna dwóch.

Piękne jest życie pirata? Tylko w filmach... i grach (fragment grafiki promującej grę "Age of Pirates II").

Piękne jest życie pirata? Tylko w filmach… i grach (fragment grafiki promującej grę „Age of Pirates II”).

Z kolei średnia wieku pirata w tzw. „złotym wieku piractwa” wynosiła około 27 lat (o „złotej” erze przeczytasz więcej w naszym poprzednim artykule!). Thomas Hazel zawisł mając lat 50 i był jednym z najstarszych piratów, o jakich kiedykolwiek słyszano.

Może i żyjący w luksusie władcy i arystokraci dożywali w tej epoce dziewięćdziesiątki, ale wśród piratów – trzydziestka to już był wiek emerytalny.

„W uszach głos pierwszego brzmi, łapy zdarte masz do krwi”

Życie na pirackim okręcie nie było łatwe. Na piratów czekał zatłoczony, śmierdzący kubryk, gdzie spało się krótko, w mokrym, pokrytym solą ubraniu.

Ręce od ciągłego wspinania się i ciągnięcia szorstkich lin pokrywały otwarte rany, w które dodatkowo wżerała się sól. Z kolei brzuchy były wzdęte od noszenia ciężkich ładunków (przepuklina!).

Na dodatek od ciągłej wilgoci każdy cierpiał na reumatyzm. Na północy wszyscy marzli, w tropikach z kolei palące słońce sprawiało, że skóra schodziła z ciała płatami, pojawiały się wrzody i pękające strupy.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę "Republika piratów" Colina Woodarda. Zdecydowanie warto przeczytać!

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę „Republika piratów” Colina Woodarda. Zdecydowanie warto przeczytać!

„Z całej załogi jeden został zuch, choć wypłynęło ich czterdziestu dwóch…”

Koszmarem pirackiego życia były choroby zakaźne. Trudno się dziwić, gdy kilkunastu chłopa żyło razem na ciasnej przestrzeni przez wiele miesięcy w towarzystwie szczurów, wszy i karaluchów. Gottlieb Mittelberger, który podróżował po Atlantyku w 1750 roku, pisał, że kajuty były miejscem:

(…) cuchnącym, dusznym, przerażającym, przyprawiającym o mdłości, gdzie krążyły rozmaite choroby i łatwo można było nabawić się gorączki, czerwonki, bólu głowy, udaru, suchot, czyraków, szkorbutu, raka, gnilca ustnego i podobnych, a wszystko to przez stare, przesolone jedzenie i mięso, a także zanieczyszczoną, nieświeżą wodę, która zbiera na statkach krwawe żniwo.

Jedzenie faktycznie było parszywe: solona wołowina i wieprzowina, która stanowiła podstawę diety na morzu, często pleśniała, gniła i robaczywiała. Jak pisze Colin Woodard w wydanej niedawno książce „Republika Piratów”, jedzono ją z zamkniętymi oczyma, bo po prostu nic innego nie było.

Schwytanie Czarnobrodego. Ilustracja XX-wieczna.

Schwytanie Czarnobrodego. Ilustracja XX-wieczna.

Nie lepiej rzecz się miała z wodą – ta po kilku tygodniach przechowywania w drewnianych beczkach zieleniała. I epidemia czerwonki gotowa. Prawdopodobnie to czerwonka przetrzebiła załogę kapitana Woodesa Rogersa – wiceadmirała i gubernatora Bahamów, a wcześniej korsarza w służbie brytyjskiej. Gdy przybył do Nassau, cierpiał na zapalenie jelit i był poważnie osłabiony.

Dzielni i przystojni piraci? Chyba raczej brudni, chorzy i bezzębni...

Dzielni i przystojni piraci? Chyba raczej brudni, chorzy i bezzębni…

W dzienniku pokładowym HMS Milford znajduje się zapis o śmierci lekarza, bosmana i dwóch członków załogi ledwie dwa dni po zacumowaniu. A w pierwszym raporcie do Londynu Rogers pisał o 86 żołnierzach, marynarzach i pasażerach zmarłych wskutek epidemii.

Yo-ho ho i butelka… chininy

Była też malaria, na którą wielu mieszkańców Afryki było odpornych, a która masowo kosiła białych przybyszy. O komarach pisano: kłopotliwe diabły kąsające przez ubranie. Ale stan wiedzy medycznej był wówczas prymitywny i nikt nie wiązał owadów z chorobą. Epidemie wybuchały jedna po drugiej.

Gorączka zaczyna się zazwyczaj silnym bólem i zawrotami głowy – pisał chirurg Marynarki Królewskiej relacjonując wybuch epidemii malarii w Afryce w 1721 roku. – Następnie przychodzą mdłości, wymioty i niepokój. Pacjent zaczyna się silnie pocić, męczy go pragnienie i bezwolnie oddaje mocz. Potem nachodzi go albo delirium, albo konwulsje, albo traci mowę.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut - Absolwentka etnologii i antropologii kultury UJ w Krakowie, prywatnie i zawodowo pasjonatka słowa pisanego zafascynowana tajemnicami przeszłości, zwłaszcza historią zakurzoną, skazaną na zapomnienie i mało frapującą dla współczesnych.

Okupacja
Komentarze do artykułu (2)
  1. Dodam jedną rzecz: życie na okrętach i statkach w tamtej epoce nie było wiele lepsze. Choroby kosiły tak samo piratów, jak i uczciwych marynarzy. Problemy z żywnością i wodą też były jednakowe.

    Na popularność piractwa wpływało co innego: przy podobnych warunkach na okrętach pirackich na ogół nie było drakońskiej dyscypliny, a i udział w zyskach wyglądał inaczej. Przynajmniej teoretycznie można było trochę odłożyć.

  2. Komentarze z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Zuza P.: Arrr życie po 30 i tak nie ma sensu

    Rafał S.: Chrzanisz koleżanko! ;)

    Katia N.: Powiedz to po 30 (;

    Zuza P.: Haha dobra poczekamy zobaczymy

    Janusz W.: W tym samym okresie marynarze flot hiszpanskiej, czy angielskiej byli czysci, pachnacy, przechodzili regularne badania okresowe, mieli darmowa opieke stomatologiczna, urozmaicona kuchnie, atrakcyjny plan emerytalny. Demokratycznie nastawione dowodztwo karalo winnych uchybien jedynie ustnymi upomnieniami…

    Fliegender H.: Nie było w zasadzie różnicy w życiu na okręcie – marynarza floty czy pirat, zasady obowiązywały te same i te same choroby ich prześladowały. Nawet filmowy tzw „kodeks piracki” wzorowany jest na regulaminach floty wojennej w obydwóch przewidywano wyrzucanie za burtę, przeciąganie pod kilem, zrzucanie z rei czy pozostawienie na bezludnej wyspie.

    Grzegorz M.: I nie umieli się posługiwać bronią skałkową, jak to wyraźnie widać na zdjęciu ;)

    Zielnik Apteczny Herbs: Szkoda że postęp z zakresu biochemu nie szedł tak jak ten od szkutnictwa i nawigacji bo tak to taki Czarnobrody czy inny bogaty spokojnie by mógł sobie zrobić srebrne beczki na wodę…a w myśl zasady że każdego można zastąpić trzeba było czekać 200 lat na odkrycie że cytryny są ważne…

    Karol G.: Arrrrrrr mam kolegę pirata, który zamiast ręki ma hak i zamiast nogi protezę drewnianą z rumem. Pozdrawiam Mańka:)

    Przemek G.: Ale mimo wszystko to byli piraci ! )-)

    Kompania Kaperska: Bardzo ciekawy artykuł!

    Katarzyna F.: Zapuszkowany paprykarz szczeciński i tabletki witaminy C zrobiłyby furorę

    Tomasz R.: I byli uzależnieni od grochowki (vide Pirat Rabarbar)

    Piotr B.: No i nie mieli lodówek, pralek, TV, i internetu…

    Patryk K.: wszystko ok, tylko czy filmy naprawdę przekłamują?

    Rafal K.: Jakby wzieli ze sobą po 10 cytryn na rejs to by zęby nie wypadły — szkorbut

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nie wszędzie w Europie można było świętować zwycięstwo już 8 maja.
walki w Europie w czasie II wojny światowej nie zakończyły się 8 maja, wraz z kapitulacją Niemiec? Krwawe starcia trwały jeszcze co najmniej dwa tygodnie…

Le_bal_paré
nawet Casanova padł ofiarą wyrachowanej famme fatale? Niejaka Charpillon już w pierwszym tygodniu znajomości oskubała go z 400 gwinei, a później naciągała na drogie prezenty, zwodząc i nie dając nic w zamian.

Ravenna
pewien bizantyński cesarz kompletnie oszalał? Kąsał służących, chował się pod łóżko w obawie przed upiorami i… godzinami słuchał muzyki organowej.