Damy - empik

Pedofile, fetyszystki, kazirodcy. Najciekawsi pacjenci Zygmunta Freuda

Autor: | 7 lutego 2014 | 65,521 odsłon

Twoje powieki robią się ciężkie... podążaj za moim głosem...Gabinet ojca psychoanalizy. Wygodna kozetka. Na biurku starożytne figurki. W fotelu rozparty doktor Freud, a na kozetce pacjent. Pełen obsesji, lęków, przerażony dziwacznymi snami. Zapraszamy do galerii osobliwości, czyli najciekawszych pacjentów doktora.

W literaturze opisano wiele przypadków, z którymi zetknął się w swojej praktyce psychoanalitycznej Zygmunt Freud. Każdy z nich jest na swój sposób interesujący. My przedstawiamy wybór zupełnie subiektywny. Nas poniższe przypadki najbardziej zaskoczyły, zniesmaczyły lub też – rozśmieszyły.

Wujek czyścioch

Freud miał swego czasu szalenie interesującego pacjenta. Był to wysoki, tęgi, pewny siebie, nieżonaty mężczyzna w wieku lat czterdziestu dwóch (cytat za książką Irvinga Stone’a, „Pasje utajone”). Ten dżentelmen miał bardzo uciążliwy problem, a mianowicie obsesję czystości.

Ten pączek już niedługo rozkwitnie... Kobieta ze snów - przynajmniej według zboczonego Wujaszka Czyściocha.

Ten pączek już niedługo rozkwitnie… Kobieta ze snów – przynajmniej według zboczonego Wujaszka Czyściocha.

Mierziła go myśl o brudzie i bakteriach. Sprzątał zapamiętale. Ba! Miał również w zwyczaju myć i prasować banknoty, których używał, w tym te, którymi regulował honorarium swojego lekarza. Po dłuższym leczeniu Freud jednak utracił tego pacjenta, co wiązało się z jego innym problemem.

Otóż ów mężczyzna szukał „czegoś więcej”. Nie znalazł do tej pory towarzyszki życia, nie wikłał się w przelotne romanse i stronił od wiedeńskich pań lekkich obyczajów (to ostatnie akurat wytłumaczyć można jego manią czystości, wszak nie byłby ich jedynym klientem). Zamiast tego wolał dziewczynki. Nie kilkulatki, a te wchodzące w okres dojrzewania, których ciało zaczynało się lekko zmieniać. Dwunasto- lub trzynastolatki. Dziś nazwalibyśmy go krótko – pedofil.

Miał on niecny zwyczaj zostawania zaufanym przyjacielem domów, w których mieszkały takie dziewczęta. Po jakimś czasie proponował zabranie takiej panienki na piknik za miastem. I zupełnym przypadkiem nie zdążał z nią wrócić ostatnim pociągiem. Również „zrządzeniem losu” zatrzymywali się w (z góry upatrzonym) pensjonacie, gdzie zostawał absolutnie ostatni pokój z… łożem małżeńskim. Mężczyzna jadł z dziewczynką kolację, a potem spał razem z nią.

Kozetka doktora Frueda. Tutaj trafiali pedofile, nimfomanki, niedoszli samobójcy i odrażający fetyszyści...

Kozetka doktora Frueda. Tutaj trafiali pedofile, nimfomanki, niedoszli samobójcy i odrażający fetyszyści… (fot. Uniwersytet Iowa).

Oczywiście, wszystko byłoby w porządku, gdyby po prostu spali obok siebie, zmuszeni okolicznościami. Zamiast tego „wujaszek” powoli zbliżał się do dziewczynki, potem wsuwał jej palec w intymne miejsce, a sam onanizował się.

Freud postanowił sprowokować mężczyznę, wykorzystując w tym celu jego pierwszą obsesję. Zapytał wprost Czy nie obawia się pan wkładać brudnego palca do vaginy, skoro ma pan fobię na punkcie zarazków? (cyt. za: I. Stone, „Pasje utajone”) Taka kalumnia była dla mężczyzny nie do przyjęcia. Oburzony wybiegł z gabinetu, krzycząc, że nigdy nie włożyłby tam brudnego palca!

Inspiracją do napisania artykułu była powieść "Kochanka Freuda" autorstwa Karen Mack i Jennifer Kaufman.

Inspiracją do napisania artykułu była powieść „Kochanka Freuda” autorstwa Karen Mack i Jennifer Kaufman.

Pozostawił Freuda, który w zaciszu gabinetu zastanawiał się, jaka seksualna trauma z dzieciństwa doprowadziła pacjenta do takich zachowań…

Stopy umiłowane

Freud zetknął się pewnego razu z kobietą namiętnie kupującą buty. Wiele miłośniczek obuwia w tym momencie patrzy na ekran z politowaniem. Przecież to nic złego kupować piękne botki, czy śliczne szpilki! A jak bardzo poprawia to nastrój… Nie przeczymy, jednak wszystko z umiarem. Pacjentka Freuda wręcz kochała swoje stopy, a że z reguły dbamy o to, co kochamy, dbała o stopy wręcz obsesyjnie. Godzinami masowała je, wcierała w nie kremy i robiła coraz to nowy pedicure. To jeszcze nie szkodziło wyjątkowo mocno jej rodzinie, może tylko prowadziło do zaniedbywania obowiązków pani domu i matki i sprawiało, że miała opinię niezrównoważonej.

Większym kłopotem było wręcz kompulsywne kupowanie przez nią butów. Właśnie to popchnęło jej męża do szukania pomocy u Freuda. Kobieta potrafiła nabyć jednego dnia kilkanaście par butów najróżniejszych kolorów i fasonów i to mimo, że posiadała ich w domu już setki. Dosłownie setki par butów.

Buty, buty i jeszcze raz buty... Niektórzy o tym tylko marzą.

Buty, buty i jeszcze raz buty… Niektórzy o tym tylko marzą.

Fetyszyzm kobiety na punkcie jej własnych stóp przekładał się zdaniem ojca psychoanalizy na kupowanie butów jako ozdoby dla obiektu swojej fascynacji. Freud upatrywał źródeł tego – nomen omen – zboczenia we wczesnych wspomnieniach pacjentki, do których ta powracała w czasie sesji terapeutycznych. Otóż jako mała dziewczynka była absolutnie przekonana, że wyrośnie jej penis tak jak jej małemu braciszkowi. Kiedy dotarło do niej, że nic z tego, przeniosła swoje uczucie z wyimaginowanego penisa na realnie posiadany przez siebie fragment ciała, którym były stopy.

Uświadomienie pacjentce powodów jej fetyszu (powodów zresztą brzmiących dzisiaj zupełnie niedorzecznie!) przyniosło jedynie połowiczny skutek w terapii. Kobieta nie przestała obsesyjnie dbać o swoje stopy, jednak porzuciła kupowanie absurdalnych ilości butów.

Braterska miłość

Kiedy Freud wszedł do poczekalni swojego gabinetu, zastał w niej chłopca. Pacjent ów próbował popełnić samobójstwo, jednak w żaden sposób nie umiał wyjaśnić, dlaczego. Także jego rodzice nie umieli znaleźć przyczyny jego targnięcia się na życie, ponieważ zanim podjął próbę samobójczą, był zupełnie normalny i niczym nie różnił się od swoich rówieśników.

Po pewnym czasie Freud znalazł przyczynę zachowania chłopca. Jego zdaniem próba samobójstwa wynikła bezpośrednio z faktu zamążpójścia i wyprowadzki starszej siostry pacjenta z mężem do innego miasta. Kiedy ta przyjechała odwiedzić rodzinę, była w siódmym miesiącu ciąży. Ten widok (wszak wtedy brzuszek jest już dość mocno zarysowany) był dla chłopca szokiem. Odwrócił się on na pięcie, pobiegł do swojego pokoju i palnął sobie w łeb. Jak się okazało, nieskutecznie. Albo był tak fatalnym strzelcem, że nie umiał porządnie do siebie wycelować, albo pragnienie rozstania się z życiem było zbyt słabe.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (14)
  1. Racja, idealne podsumowanie, doktorek miał na prawdę ciekawą pracę. Fakt faktem jednych taka praca, by po jakimś czasie wykończyła psychicznie. Jak dla mnie praca dosyć ciekawa, bo spotykał różne osobowości, musiał mieć dużo empatii, by im pomóc : ))
    Ciekawy temat i ciekawy dr Freud, pozdrawiam czytelniczka Wiktoria

      • Ale „na przeciwko” to już nie jest po polsku… Podobnie jak „soje stopy” (to można próbować tłumaczyć literówką, ale dopełnia obrazu raczej kiepsko zredagowanego tekstu). Swoją drogą jak na tak ciekawą tematykę, ten tekst był dość nudny.

      • Drogi Sebo,
        Dzięki za uwagi i słowa krytyki, które oczywiście weźmiemy sobie do serca. Staramy się uczyć na błędach, a przede wszystkim uczyć się od lepszych, więc z wielką chęcią zobaczymy Twój portal internetowy – z perfekcyjnie redagowanymi, interesującymi tekstami. Bez najmniejszej złośliwości, czekamy na linka :).

        A tymczasem sopy zamienimy oczywiście na stopy. Dzięki za rewolucyjną czujność.

        • jest jeszcze literówka „dal” zamiast „dla”. A tekst świetny, gratulacje :)

  2. Miło, że Autorka w ostatnim zdaniu wspomniała o napełnianiu kasy… :) Zgadza się, freudowskie bzdety przez 100 lat napełniły kasę wielu ,,psychoanalitykom” (przeważnie pejsatym jak twórca tej ,,teorii”). No cóż, typowe dla Narodu Wybranego… nie narobić się, a zarobić, najlepiej poprzez dymanie gojów. Całe szczęscie, że współczesna psychologia ewolucyjna całkowicie obaliła te bzdury.

    • Dzisiejsza psychologia ciągle czerpie i w wielu aspektach opiera się na pracach Freuda, wiele tych pomysłów zostało oczywiście odrzuconych, ale to nie zmienia faktu, że gdyby nie on to pewnie zgłębienie ludzkich zachowań i psychiki byłoby na niższym poziomie niż jest obecnie – tak więc też mu coś zawdzięczamy.

  3. „Nie kilkulatki, a te wchodzące w okres dojrzewania, których ciało zaczynało się lekko zmieniać. Dwunasto- lub trzynastolatki. Dziś nazwalibyśmy go krótko – pedofil.”

    Właściwie to nazwalibyśmy go hebefilem, pedofilów podniecają dzieci, które nie weszły jeszcze nawet we wczesny okres dojrzewania.

  4. ciekawostka.. jak kogos nie interesuje niech nie czyta ..zajmujecie sie literowka co jest najmniej wazne w tym wszystkim ..a poza tym zawsze mozecie zaprezentowac swoje ciekawsze strony jesli je macie heh

  5. A co to za idiotyczne sarkazmy z pokazywaniem lepszych stron. Z literowkami po prostu gorzej sie czyta. Dlaczego nie poprawiliscie?? Czy producent samochodow mowi zeby klient sam sobie zbudowal wlasny samochod, jezeli przeszkadza mu niedzialajacy klakson? Albo piekarz radzi zeby klient sam sobie upiekl chleb, skoro nie podoba sie mucha w ciescie?

    Panstwo drodzy… Czytam Was czasem i czesto razi mnie „bylejakosc” tekstu.

    PS. Tylko prosze, bez czepiania sie do polskich liter, najzwyczajniej w swiecie ich nie mam.

  6. Bawimy się? :D Jakie zaburzenie obstawiacie u osób, które obsesyjnie wytykają literówki? Ja obstawiam niedowartościowanie, a j.Polski to jedyne, co potrafią, więc starają się zrobić sobie dobrze poprzez dopiekanie/wytykanie :)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Christian-Krohg-Struggle-for-Survival-1
…w Londynie pod koniec XIX wieku żyło ponad 4 mln biedaków? Dla porównania w 1900 roku Warszawa, Gdańsk, Kraków, Poznań, Łódź, Lwów i Wilno łącznie liczyły nieco ponad półtora miliona mieszkańców. W stolicy Imperium Brytyjskiego tylko nędzarzy było dwa i pół razy więcej!


…Kazimierz Moczarski, szef Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, doświadczył w ubeckim więzieniu aż 49 rodzajów tortur? Umieszczenie w jednej celi z hitlerowskim zbrodniarzem Jürgenem Stroopem miało być 50. z nich.



mini2
…w komunistycznej Rumunii panował kult jednostki, a gdy Ceaușescu wyruszał na prowincję, spryskiwano drzewa zieloną farbą i wieszano na gałęziach dorodne jabłka?