Damy - empik

Nieudolny jak policjant. Cała prawda o przedwojennych łowcach zbrodni

Autor: | 16 listopada 2013 | 9,171 odsłon

Przeprowadzanie staruszek przez ulicę? W tym jednym przedwojenni policjanci byli ekspertami.W powieściach kryminalnych osadzonych w II RP prym wiodą prawdziwi geniusze sztuki detektywistycznej. W rzeczywistej historii trzeba by ich było ze świecą szukać. Niekompetencja, naiwność i zwykła głupota – oto przedwojenna Policja Państwowa w pigułce.

Jedna głośna sprawa mówi wszystko o ówczesnych śledczych. Kraków, 11 stycznia 1921 roku. Godzina 21 z minutami. Na ulicy Floriańskiej rozlega się paniczny krzyk młodej kobiety: „Mord! Mord!”.

Laura Majerowa, bo to ona wydziera się wniebogłosy, właśnie wybiegła z zakładu jubilerskiego swoich rodziców. Poszła tam o tak późnej porze, bo rodzice nie wrócili do domu, mimo że zakład zawsze zamykali wpół do ósmej. Nie wrócili, bo i nie mogli: dopiero co zostali zaszlachtowani. Stanisław Waltoś pisał w „Pitavalu krakowskim”:

Właśnie ukazała się moja nowa książka, poświęcona przedwojennej przestępczości: "Upadłe damy II Rzeczpospolitej". Jeśli artykuł Was zainteresował, zapraszam po więcej!

Właśnie ukazała się moja nowa książka, poświęcona przedwojennej przestępczości: „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”. Jeśli artykuł Was zainteresował, zapraszam po więcej!

Widok był okropny. Na wprost między ladą a stolikiem warsztatowym, pod oknem, leżała matka nie dająca znaku życia. Twarz i suknia zalane krwią.

W przeciwnym kącie sklepu, wtłoczony między otwartą kasę wertheimowską a oszkloną szafkę, leżał ojciec z głową opartą o ścianę. Cicho rzęził zbroczony krwią. Na głowie jego widocznych było na pierwszy rzut oka kilka ran.

Ślady na miejscu zbrodni. Tysiące śladów

Już w pierwszym momencie policja dopuściła się niewytłumaczalnego błędu. Dwaj funkcjonariusze, którzy najwcześniej dotarli na miejsce zbrodni w ogóle nie odgrodzili go przed gapiami.

W efekcie w ciągu parunastu minut przez zakład jubilerski przewaliły się dziesiątki przechodniów, chcących zobaczyć na własne oczy o co cały ten hałas. Kiedy na Floriańską dotarli w końcu starsi rangą oficerowie, wszystkie ślady zostały dawno zadeptane.

Wiele przedmiotów zostało poprzekładanych, a nawet pokradzionych. Znaleziono też rzeczy, które wcześniej na pewno nie znajdowały się w zakładzie jubilerskim (na przykład jakiś dziwny garnek). Słowem, jak konstatował Stanisław Waltoś, nie został spełniony podstawowy warunek postępowania w takich sprawach – zabezpieczenie miejsca przestępstwa.

Policjanci ustawiają się do pamiątkowego zdjęcia pod sklepem jubilerskim Zahnów.

Policjanci ustawiają się do pamiątkowego zdjęcia pod sklepem jubilerskim Zahnów.

Policjanci nie mogli podążyć po śladach, więc tylko potwierdzili rzecz oczywistą: zgon Róży Zahn i Saula Zahna. W przypadku Zahnowej, przyczyną było kilka ciosów zadanych tępokrawędziastym narzędziem w czoło i prawą dłoń. Jej mąż zginął natomiast na skutek rozległych wgnieceń kości czaszki do mózgu, spowodowanych również narzędziem tępokrawędziastym, być może młotkiem.

Nie będzie niczego (na komisariacie)

Śledczy byli gotowi sięgnąć po dowolną, nieszablonową metodę, byle popchnąć dochodzenie do przodu. Dlatego też sprowadzili jedynego w tej części Polski psa policyjnego: „Aidę”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ani niestosownego, gdyby nie fakt, że zwierzę stawiło się na miejsce zbrodni dopiero po… 24 godzinach.

„Aidy” nie można było wcześniej wykorzystać, bo była prywatną własnością pewnego policjanta, który akurat tego dnia wyjechał z Krakowa. Waltoś zgryźliwie komentował: Własnych psów śledczych policja krakowska (…) nie miała. Nie posiadała zresztą w tym czasie nie tylko psa, ale nawet własnego samochodu, nie mówiąc już o braku aparatu fotograficznego.

Jak łatwo zgadnąć, po tak długim czasie na zatłoczonej ulicy dużego miasta „Aida” nie mogła złapać trafnego tropu. Złapała natomiast… zupełnie błędny. Zaprowadziła policjantów do przypadkowego mieszkania, gdzie aresztowano młodego mężczyznę, nie mającego ze sprawą zupełnie nic wspólnego.

Naigrywał się z tego nawet „Ilustrowany Kuryer Codzienny”: Knerowicz wypuszczony został (…) z aresztów policyjnych. (…) Prawdopodobnie padł on ofiarą „Aidy”.

Zresztą „Aida” ogółem nie była szczególnie umiejętną policjantką. Chyba w żadnej sprawie nie pomogła schwytać przestępcy i robiła raczej za ekscentryczną maskotkę, niż pomoc w pracy śledczej.

Szczególna gorliwość czynników śledczych

Śledztwo przeciągało się, a szanse na rezultaty malały z każdym dniem. Dopiero pół roku później (sic!) policja aresztowała kolejnego podejrzanego. Nie dość, że raz jeszcze była to osoba zupełnie niezwiązana ze sprawą, to na dodatek aresztant nie przeżył wizyty na komisariacie.

Zdaniem dziennikarzy „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” mężczyzna o nazwisku Amsterdam padł ofiarą szczególnej gorliwości czynników śledczych. Cóż za eufemizm! Drobny rzezimieszek z Kocmyrzowa został ni mniej ni więcej, tylko zakatowany na śmierć przez policjantów.

Zadowoleni z siebie funkcjonariusze polskiej policji. Zawrót głowy od sukcesów?

Zadowoleni z siebie funkcjonariusze polskiej policji. Zawrót głowy od sukcesów?

Nawet to nie zniechęciło jednak inspektora policji K. Szczepańskiego do dalszych poszukiwań. Nie mając do dyspozycji już żadnych oficjalnych metod, postanowił on – za zgodą sędziego! – zlecić… trzy seanse spirytystyczne. Dwa w Krakowie i jeden w Wiedniu. Poszło na to mnóstwo pieniędzy, a wyniki były rzecz jasna mizerne. Każde medium zobaczyło co innego i żadne nie potrafiło wskazać zabójcy lub zabójców.

Na dobrą sprawę w dociekaniach wszystkich trzech hochsztaplerów zgadzało się tylko to, co wcześniej usłyszeli od policjantów. Najbardziej pomyliło się jedno z krakowskich mediów, twierdząc że sprawcy zostaną w przeciągu paru dni ujęci w Przemyślu.

Nic takiego nie nastąpiło, a sprawę trzeba było definitywnie zamknąć. Było to wielkie fiasko krakowskiej komendy. Ani nie pierwsze, ani nie ostatnie…

Źródła:

Artykuł powstał w oparciu o materiały źródłowe oraz literaturę zebraną w trakcie prac nad książką „Upadłe damy II Rzeczpospolitej”.

Kup książkę (dużo) taniej niż inni:

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (13)
  1. Przeprowadzanie staruszek przez ulicę? W tym jednym przedwojenni policjanci byli ekspertami.W powieściach kryminalnych osadzonych w II RP prym wiodą prawdziwi geniusze sztuki detektywistycznej. W rzeczywistej historii trzeba by ich było ze świecą szukać. Niekompetencja, naiwność i zwykła głupota – oto przedwojenna Policja Państwowa w pigułce.”
    Identycznie jest w innych krajach.W takiej propagandzie przoduje Anglia i USA.

  2. To krzywdzące. Na podstawie jednej sprawy wystawia się opinie całej przedwojennej PP. Formacja ta ciągle borykała się z problemami finansowymi i kadrowymi, więc pewnie niedociągnięcia musiały być. Zwłaszcza w latach 20. kiedy Policja Państwowa była organizacją młodą, uczącą się na własnych błędach.

    Polecam książkę Roberta Litwińskiego „Korpus Policji w II RP”, Lublin 2010.

    Następnym razem proszę taki artykuł opisać jako ciekawostkę, a nie „naukową” opinię o całym korpusie.

  3. Komentarze z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Kamil K.: a teraz cos sie zmienilo? bo chyba przegapilem

    Piotr J.: Faktycznie przegapił pan wiele.

    Arek S.: typowy JP

    Kamil K.: a co ma JP do mojego komentarza?

    Piotr R.: „I nie zmienia się nic”

    Piotr W.: Ale za to mundury mieli ładne.

    A w ogóle to może lepiej byłoby przytoczyć jeszcze z jeden co najmniej przypadek? Bo opis jednej sprawy jako dowód na niekompetencję całej Policji Państwowej to chyba lekkie przegięcie…

    Paweł R.: a teraz to co ???

    Вася В.: co to za artykuł? xd Polska policja była instytucjonalnie i kadrowo najlepszą częścią aparatu państwowego. Nie bez powodu reforma policji w Cesarstwie Japonii została oparta o system działający w Polsce.

    Katarzyna S.: za wystawianie mandatów za przekroczenie prędkości lub parkowanie w złym miejscu nie trzeba dziękować. Ostatnio znajoma opowiadała mi jak pracuje policja. Otóż do pewnego sklepu włamali się złodzieje. Był monitoring więc była nadzieja na złapanie…. Nie złapali. Po miesiącu ci sami złodzieje włamali się do sklepu obok, był monitoring więc była nadzieja, że złapią, ale szansa była większa bo ktoś widział jak się włamują i zadzwonił na policję. obrabiali sklep 40 minut! Policja przyjechała już po 50 minutach. O monitoring nawet nie spytali… Tak więc nie ma za co dziękować panom władzy

  4. Typowy tekst z tego portalu. Jeden przykład z którego wyciąga się wniosek o tym, że zawsze było źle, tylko po to ab licznik odsłon skoczył….

    PS. Z jasnowidzów korzystała również policja we Francji i w Anglii, sugeruję się dokształcić.

  5. Moja śp. babcia opowiadała mi dawno temu, jak to krótko przed wojną, jako uczennica któregoś lwowskiego gimnazjum, przyjaźniła się z córką komendanta jednego z tamtejszych komisariatów. Mieszkał on na piętrze budynku, którego parter zajmował ów komisariat właśnie. Mieszkanie było oczywiście służbowe. Babcia była kiedyś z wizytą u swojej przyjaciółki, gdy nagle w pokoju dał się słyszeć dobiegający z parteru potworny, piskliwy wrzask, ni to straszliwego przerażenia, ni to bólu nie do zniesienia.
    Babcia moja przestraszyła się bardzo, natomiast na córce komendanta nie zrobił on żadnego wrażenia. Jakby słyszała to codziennie. Gdy babcia zapytała ją, co to takiego, odpowiedziała, że to „złodzieja pytają”.
    – Jak to „pytają”? – zapytała babcia.
    – Normalnie! Wkładają mu paluszki między drzwi i pytają…

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

russian-1
zachodni korespondenci ukrywali przed światem klęskę głodu na Ukrainie w latach 1932-33 i powielali radziecką propagandę o sukcesach pięciolatki bo… bali się o swoje akredytacje prasowe?

Na-ksiezycu
udział Polaków w podboju kosmosu był większy, niż powszechnie się sądzi? Bez pracy takich naukowców jak Mieczysław Bekker czy Wojciech Rostafiński człowiek nie postawiłby stopy na Księżycu.

Une_leçon_clinique_à_la_Salpêtrière
na przełomie XIX i XX wieku wielu naukowców dało się porwać modzie na spirytyzm? Konstruktorzy i wynalazcy, umysły ścisłe, wieczorami brali udział w seansach mediumicznych!