Damy - empik

Największy zdrajca z kampanii wrześniowej? Haniebna dezercja dowódcy ORP Orzeł

Autor: | 31 października 2013 | 53,470 odsłon

Orzeł wpywa 10 lutego 1939 r. do portu w Gdyni. Wtedy jeszcze nikt nie spodziewał się, jak potoczą się losy jego dowódcy.Gdy dezerteruje kapitan okrętu podwodnego, sprawa musi odbić się szerokim echem. Zdrada dowódcy ORP Orzeł – najsłynniejszego okrętu podwodnego w polskiej historii – do dzisiaj rozpala emocje i wywołuje zażarte dyskusje. A jak było naprawdę?

Komandor podporucznik Henryk Kłoczkowski uchodził przed wojną za najlepszego podwodnika w polskiej Marynarce Wojennej. Nic zatem dziwnego, że to właśnie on został wytypowany na kapitana ORP Orzeł – chluby floty podwodnej II RP. Kiedy komandor obejmował dowództwo nad jednostką, nikt jeszcze nie spodziewał się, że splami honor oficera, samowolnie opuszczając swoje stanowisko.

Złe jeszcze gorszego początki

Kiedy Henryk Kłoczkowski (siedzi drugi z lewej) zostawał kapitanem Orła, nic nie wskazywało na, że splami honor podwodnika.

Kiedy Henryk Kłoczkowski (siedzi drugi z lewej) zostawał kapitanem Orła, nic nie wskazywało na, że splami honor podwodnika.

Pierwsze sygnały o tym, że Henryk Kłoczkowski nie podchodzi z należytym zaangażowaniem do powierzonych mu obowiązków pojawiły się wiosną 1939 r., a więc na dobre kilka miesięcy przed kampanią wrześniową. Z czasem było tylko gorzej, aż wreszcie w przeddzień wybuchu wojny – mimo skrajnie napiętej sytuacji na linii Warszawa-Berlin – komandor zszedł na ląd, udzielając przy tym przepustek części załogi.

W efekcie, gdy Niemcy uderzyli na Polskę nie było go w ogóle na Orle. Do portu dotarł dopiero 1 września o 6.30, kiedy OORP Ryś, Sęp, Wilk i Żbik już dawno wyszły w morze.

Sytuacja wcale nie uległa poprawie po tym, jak dowodzony przez niego okręt ruszył do walki z Kriegsmarine. Wręcz przeciwne, kolejne doniesienia o niemieckich sukcesach wpływały coraz bardziej deprymująco na Kłoczkowskiego.

Już drugiego dnia wojny, po spotkaniu na morzu Orła i Wilka, kapitan tego ostatniego Bogusław Krawczyk trafnie zauważył, że moralna strona Kłocza była do niczego. Dowódca Orła był zniechęcony, rozkapryszony mówił o bezcelowej wojnie  – czyli że zdradzał wyraźnego pietra.

Przełomowe okazało się popołudnie 4 września, kiedy Orzeł został zaatakowany przez niemiecki samolot. Mimo natychmiastowego zanurzenia i zejścia na 70 metrów, jedna ze zrzuconych bomb głębinowych wybuchła niebezpiecznie blisko okrętu, powodując kilka niezbyt groźnych awarii na pokładzie.

Uroczyste powitanie Orła w Gdyni 10 lutego 1939 r. Wtedy komandor Henryk Kłoczkowski był oklaskiwany. Kilka miesięcy później nie wytrzymał stresu i zdezerterował.

Uroczyste powitanie Orła w Gdyni 10 lutego 1939 r. Wtedy komandor Henryk Kłoczkowski był oklaskiwany. Kilka miesięcy później nie wytrzymał stresu i zdezerterował.

Gorzej było z komandorem. Nalot odbił się bardzo negatywnie na jego morale. Bez pozwolenia przełożonych zdecydował, że najwyższy czas skierować okręt bardziej na północ, w rejon Gotlandii.

Zmiana akwenu nie podziałała uspokajająco na nerwy komandora Kłoczkowskiego, który 8 września zaczął niespodziewanie uskarżać się na tajemnicze kłopoty zdrowotne. Jak pisze w swojej najnowszej książce „Odwaga straceńców. Polscy bohaterowie wojny podwodnej” Kacper Śledziński podejrzewano tyfus lub zapalenie wyrostka robaczkowego.

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego "Odwaga straceńców" (SIW Znak 2013)

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego „Odwaga straceńców” (SIW Znak 2013)

Wśród załogi rozeszła się jednakże szybko pogłoska, że tak naprawdę komandor załamał się nerwowo i szuka jedynie pretekstu, aby zejść na ląd. Tymczasem kontradmirał Józef Unrug dowiedziawszy się o całej sprawie jasno zawyrokował: Albo wysadzić dowódcę w porcie neutralnym i działać dalej pod dowództwem zastępcy dowódcy, albo ostrożnie przyjść w nocy na Hel celem zmiany dowódcy.

Kłoczkowski w żadnym wypadku nie miał zamiaru przedzierać się w kierunku polskiego wybrzeża, dlatego po czterodniowym wahaniu w końcu uznał, że czas ruszyć ku bezpiecznej przystani. Wybór był dosyć nieoczekiwany. Padł bowiem na odległy Tallin. Zdecydowały prawdopodobnie znajomość tamtejszego portu oraz jego kontakty jeszcze z czasów nauki w petersburskiej Szkole Kadetów Morskich.

Dezercja Henryka Kłoczkowskiego

Okręt dotarł do celu w czwartek 14 września o godzinie 21.30. Estończycy nie byli jednakże zachwyceni nieoczekiwanym pojawieniem się Polaków. Zgodzili się, co prawda na wpłynięcie jednostki do portu, a nawet zabrali się do naprawy uszkodzonej sprężarki, ale tak naprawdę mieli wobec okrętu zupełnie inne plany.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (25)
  1. To też musi być dla człowieka dramat. Widzi bezcelowość wojny, a musi mimo to brać w tym udział. Może złe porównanie, ale podobnie jest z dzisiejszym żołnierzami. Nie jadą tam w imię sprawy tylko na zarobek. Trudno, żeby było inaczej skoro czasami nie walczy się nawet o swoje…

  2. To nie musiała być zdrada, tylko załamanie nerwowe. Zdrada to słowa być może za ostre. Ale cóż, ,,znakowy” portal tradycyjnie ostro jedzie po Polakach, zapewne zgodnie z wytycznymi Centrali w pewnym bliskowschodnim kraju… :)

    @pasjonat

    Wbrew pozorom dawni komuniści byli patriotami i nie należ ich mylić z dzisiejszym lewactwem, importowanym z Zachodu. Pamiętam tamte czasy i nikt nie dążył, by Polska lub cała Europa zmieniła się w multikulturowy chlew, a Europejczycy byli pariasami we własnych krajach.

    • Komuniści nie mogli być patriotami, gdyż byli sowieckimi pachołkami i „internacjonalistami”, co samo w sobie patriotyzm wyklucza. Przed wojną spiskowali przeciwko własnemu narodowi, po wojnie kolaborowali z sowietami spychając Polskę na kompletny margines cywilizacyjny, kulturowy, każdy. Dziś potomkowie tamtych komunistów, głównie choć nie tylko esbecja i wsi, mają się dobrze, zajmują wysokie stanowiska i Polskę maja tam, gdzie zaglądają proktolodzy (słynne „chuj dupa i kamieni kupa”, czy „Polska istnieje tylko teoretycznie.”) Przypominam też komunistycznemu entuzjaście, że największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości zawsze byli lewacy od lenina, stalina, hitlera (celowo małą literą)po czerwonych khmerów z ich pol potem (nadal celowo małą literą) mao tse tunga, reżim kimów w Korei Północnej, „che” guevarę, czy „frakcję czerwonych brygad”. Tak, ze bardzo naiwny, bądź bardzo głupi kolego, nie mów o patriotyzmie komunistów, bo komunista a patriota to oxymoron jesli wiesz co to znaczy.

  3. Wybranej komentarze do artykułu z portalu Wykop.pl //www.wykop.pl/link/1713228/haniebna-dezercja-dowodcy-orp-orzel/

    PiotrekT: Zawsze zdarzali się zdrajcy, ale mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach jest ich bez liku.

    KonradLuzik: @PiotrekT: Jeżeli już mu coś zarzucać, to tchórzostwo nie zdradę. To jest różnica.

    PiotrekT: @KonradLuzik: Myślę, że jednak zdradę z tchórzostwa.

    KonradLuzik: @PiotrekT: Moim zdaniem, zdrada wiąże się ze służbą wrogim siłom. On nie działał w porozumieniu z innymi państwami na szkodę Rzeczypospolitej. Służył aliantom do końca wojny i do końca próbował walczyć o swój honor. Nie jestem jego obrońcą, jednak nazywanie go zdrajcą jest mocnym nadużyciem.

    histeryk_13: @KonradLuzik: Niby tak, jednak sam Bolesław Romanowski – cytowany w tekście – pisał we wspomnieniach o zdradzie.

    • nie byl do konca takim zdrajca,skoro nie walczyl w kriegsmarine ,czy ma ktos jakies info o pobycie w estoni i pozniejsze losy jak sie dostal na syberie?dostal sie do sowieckiej niewoli?z dzisiejszej perspektywy mozna go po czesci zrehabilitowac ,byc moze wiedzial o sile niemieckiej marine i bal sie o los ludzi.z dzisiejszej osi czasu tez mozna stweirdzic ze dowodzenie bylo do dupy cala armia polska o tym sobie zdal sprawe komandor .no bo jak mozna bylo walczys skoro dowoctwo wyprowadzilo do WB dwa niszczyciele cala oslone okretow , i jak mozna walczyc skoro dowoctwo zabrania ataku okretom podwodnym na nieoznakowaqne okrety wroga skoro wojna mimo ze wojna trwa

  4. Takich „załamanych” było więcej. Gdy dowództwo nad „Gryfem” objął Wiktor Łomidze, zaraz kazał zrzucić do morza rozbrojone miny, które wiózł pod pokładem. A miał ich 300 sztuk i miał zaminowac wejście do zatoki gdańskiej. Dzięki temu posunięciu rozbroił całkowicie największy okręt polskiej marynarki wojennej i sprawił, ze największa morska inwestycje lat 30 stała się bezużyteczna. Za wyjątkiem wsparcia „Wichra” w walce z niemieckimi niszczycielami 3 września….

  5. polecam książkę Wołoszańskiego na ten temat, do tej pory tez myślałem że zdrajca ale myliłem się, wnikliwie przeanalizowano całą sytuację, dowódca Orła nie stchórzył i nie zdezerterował, wiadomo jest że jego zastępca i oficerowie kopali pod nim doły już długo wcześniej, i to oni go tak przedstawili. Załoga zginęła, wyrok zapadł na podstawie ich wcześniejszej noty, ocalały członek załogi (niezaokrętowany na feralny rejs, chyba choroba) całkowicie zaprzeczył wersji tamtych oficerów i poparł swojego dowódcę.

  6. Wybrane komentarze z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Mieczysław P.: Największy zdrajca? Hmmm… Raczej mi po głowie chodzą limuzyny (w tym wodza naczelnego) śmigające po moście nad Dnieprem w Zaleszczykach. Świadome opuszczenie walczącego jeszcze przez dwa tygodnie swojego wojska to jest zdrada.

    Ciekawostki historyczne: W przypadku władz cywilnych udanie się na emigrację było jedynym sensownym rozwiązaniem. Inna sprawa to Naczelny Wódz i reszta generalicji, Tutaj faktycznie pojawiają się uzasadnione wątpliwości.

    Konrad K.: Zryw ‚wodza’ i rządu z liczną świtą do Rumunii, to dopiero zdrada

    Janusz G.: W/g slow sp.kmdr,Juliana Czerwienskiego:ten wibitnie zdolny czlowiek okazal sie silnym,ale negatywnym czlowiekiem,ktory niestety zajmowal we Flocie kluczowe stanowiska;.Te i inne nieznane oblicza historii poczytaj rowniez w ksiazce Plamy na banderze. Mariusza Borowiaka .ciekawe .Clive Cussler napisal’ Na morzu malo znaczace problemy,urastaja do niebywalych rozmkarow’ A co bylo z innymi wojskowymi najwyzszej rangi co uciekli jak tchorze kiedy ginala Polska?

    Marek C.: Kłoczkowski w ogóle był dziwnym osobnikiem, zwłaszcza jak na podwodniaka. Uważał, że najlepszą bronią okrętu podwodnego jest siedzieć cicho i sprzeciwiał się instalowaniu jakichkolwiek urządzeń umożliwiających namierzanie wrogich jednostek.

    Kuba S.: ja pier***e, „zdrajca” xd lepiej roz****ć okręt podwodny, niż go uratować

    Ciekawostki historyczne: Ale co ma jedno wspólnego z drugim? W jaki sposób dezercja Kłoczkowskiego uratowała okręt?

    Kuba S.: Mój błąd. Dopiero teraz zapoznałem się z tą historią. Spodziewałem się czegoś innego. Zwracam honor :) Pozdrawiam.

    Ciekawostki historyczne: My również pozdrawiamy i polecamy zawsze najpierw przeczytać artykuł, a dopiero potem komentować ;)

    Paweł N.: Sprawa nie jest tak jasna, jak sugeruje tytuł artykułu. Z tego co pamiętam, proces wojskowy przeprowadzony w Anglii był pobieżnie, nie przesłuchano wszystkich żyjących marynarzy (większość zatonęła wraz z okrętem).

  7. Uwazam ze artykul o czyjejs zdradzie, nalezy opszec na dokumentach i opini zalogi, ktora szanowala Kpt. Henryka Kloczkowskiego. A nie tylko na podstawie ksiazki pseudo historycznej. Ktora niczego nie udowadnia, podobnie jak wyrok na kapitanie w kyorym oskarzenie zostalo zmienione.

  8. A czemuż to kapitan Jan Grudziński w idiotyczny sposób wprowadził „Orła” do portu?!
    Wystarczyło naprawić sprężarkę na redzie mając możliwość odpłynięcia w każdej chwili.

    Szkoda, że jego nie oskarżono o narażenie okrętu na internowanie.

  9. Jestem zbulwersowany informacjami , które w sposób stronniczy napiętnują osobę komandora Kłoczkowskiego. Bazując na programie Bogusława Wołoszańskiego, w którym to zajmowano się tą sprawą, śmiem stwierdzić iż pewne przedstawione tutaj fakty zostały zmanipulowane…. :-(

  10. sam ORZEL ni byl doskonala jednoostka , jak go chwala. najczesciej w momencie ataku torpedowego , wyrzutnie zacinaly sie. Byl cudem techniki. Jego wartosc bojowa byla ZNIKOMA

    • Zakup łodzi podwodnych to poroniony pomysł i strata pieniędzy. Taniej by było zgodzić się na polską propozycje z 1920 roku ( a później III Rzeszy) i zainstalować eksterytorialne połączenie Pomorza z Prusami a może i tez sprawiedliwych plebiscytów. Wolne Miasto Gdańsk to tez idiotyczny fakt. Z góry było jasne, ze doprowadzi to do wojny. Chytry dwa razy traci. Jedni uciekali do Rumuni drudzy za złotem do Francji, Kanady a inni do Tallina, to normalne i ludzkie. Znasz to? Ogłosili wojnę i nikt na nią nie idzie. Ja tez jestem za granica niemiecką na Wschodzie z 39 roku, ale przed narodzeniem Chrystusa. A może od jutra każde państwo powinno mieć granice z największego rozdęcia?

  11. Cieszę się, że z zapałem wymieniacie swoje wątpliwości o prawdzie i nieprawdzie historycznej. Ciekawym tylko czego to ” odbrązawianie” uczy Polaków na dzisiaj?. Kiemlicze (Sienkiewicza) chodzili do Prus kraść konie a dzisiaj do Niemiec po auta i na rabunek. Podczas wojny przymusowe roboty a dzisiaj dobrowolnie. Pytam więc, mają Polacy mniej własnego honoru teraz albo dawniej? Jak definiuje się w Polsce honor, prawo międzynarodowe czy sprawiedliwość. Moim zdaniem, wiele państw ma w swojej historii więcej lub mniej świństw jak Polska ale nie znam ani jednego co tak się zgrywa na „poszkodowanego cierpistę”, na pępek świata. Dawniej i dzisiaj (sanacja, komuna czy PIS) opluwają sąsiadów jednocześnie żebrząc o pieniądze, pomoc, darmowe inwestycje i robotę dla bezrobotnych. Żaden kraj w Europie nie zniszczył więcej majątku narodowego po wojnie (80%) jak Polska. Dawniej sprzedawała się sanacja Francuzom i Anglii a swoją nieudolnością rujnowała gospodarkę narodową, (większą jak miała Italia Mussoliniego) Komuna to samo po wojnie. Dawniej żądania do Ligi Narodów dzisiaj do Unii. Często zadaję sobie pytanie, czego uczy mnie prawdziwa historia i czego uczy dzisiejszych Polskich dyplomatów i politycznych strategów? Mnie uczy, nie czynić drugiemu co mnie niemiło i to co mówi 10 przykazań. Ja myślę, że Polska nie miała nigdy władców i polityków którym by dobro narodu leżało na sercu. Możliwe ale jest, że dzisiejsza młodzież nie pozwoli się ogłupieć nowym manipulantom i propagandzistom i sama weźmie z honorem bez żebrania i kradzieży przyszłość i wspólne dobro państwowe w swoje ręce.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Wagner
…słynna amerykańska aktorka zginęła po szamotaninie wyrzucona z jachtu? To nie jedyny przykład, gdy młoda kobieta oddała życie dla sławy.

rosa
…mit o zębatej waginie jest stary jak świat? Nawet Apacze, mieszkańcy Dalekiego Wschodu i Oceanii mieli swoje wersje opowieści o żarłocznej otchłani między kobiecymi udami.

Charlotta
…księżniczka Charlotta pruska, siostra cesarza Wilhelma II, nienawidziła dzieci? Gdy jej niekochana jedynaczka nie mogła zajść w ciążę, nie okazała cienia współczucia, warcząc, że może żyć „bez przeklętego miotu”.