Damy - empik

Północnokoreańska szopka betlejemska? Matka dyktatora, wielka obsesja i magiczne narodziny

Autor: | 14 marca 2013 | 26,917 odsłon

Kilkuletni Kim Dzong Il z rodzicami na partyzanckim szlaku. Blisko, bardzo blisko nieba. Na świętej górze Pektu-san – w miejscu, gdzie bojownicy o wolność Korei założyli bastion oporu przeciw Japończykom – o świcie 16 lutego 1942 roku zajaśniało nowe słońce dla umęczonego kraju. W drewnianej chacie Matka Korei, Kim Dzong Suk, wydała na świat dziecię. Nie było wprawdzie przy tym trzech królów ani pasterzy, było za to… bardzo dużo propagandy!

Na wieść o narodzinach syna umiłowanego wodza i generała Kim Ir Sena serca towarzyszy broni biją radośnie, a ich oczy napełniają się łzami szczęścia. Oto nowa nadzieja zstąpiła na nich na szczycie Pektu-san. Dzieło Wielkiego Wodza było bowiem odtąd bezpieczne. Jeszcze kilka lat i jego nowo narodzony dziedzic sam chwyci za karabin i będzie kontynuował walkę o wolność. W zimnym obozie, wśród grozy walki z okupantem, Kim triumfuje.

"Ślubna fotografia" Kim Ir Sena i Kim Dzong Suk.

„Ślubna fotografia” Kim Ir Sena i Kim Dzong Suk.

A wydarzeniom towarzyszą rzecz jasna znaki magiczne: podwójna tęcza i zupełnie nowa gwiazda na niebie, wskazująca miejsce narodzin syna boskiej rasy. Tyle w kwestii wizji propagandowej, serwowanej światu przez Koreę Północną. Rzeczywistość nie wyglądała równie cukierkowo.

On, ona i rewolucja

Kim Dzong Suk już w wieku piętnastu lat chwyciła za broń. Jej matka i macocha zginęły z rąk Japończyków, a ona sama postanowiła poświęcić życie na walkę z okupantem. Zgłosiła się do batalionu dziecięcego, którego dowódcą był Kim Ir Sen.

Początkowo dla swojego zwierzchnika była niewyróżniającą się w niczym podwładną. Sytuacja zmieniła się latem 1937 roku, kiedy to przy Dzong Suk Japończycy znaleźli matryce gotowe do druku ulotek propagandowych.

Los młodej partyzantki wydawał się w tamtej chwili przesądzony. Zamiast boleć nad życiem, które miała wkrótce stracić, skierowała do towarzyszy słowa mające zagrzewać ich do walki – Ja zginę, ale wy nie możecie się poddawać! Postawa dziewczyny (o ile wydarzenia te nie zostały zmyślone) musiała wywrzeć niemałe wrażenie na dowódcy.

Według północnokoreańskiej propagandy Kim Ir Sen całą wojnę spędził na walce z Japończykami. Tak naprawdę, przez większość jej trwania spędził on w Związku Radzieckim. Na ilustracji jeden z wielu plakatów propagandowych przedstawiających Kim Ir Sena wśród partyzantów.

Według północnokoreańskiej propagandy Kim Ir Sen całą wojnę spędził na walce z Japończykami. Tak naprawdę, przez większość jej trwania spędził on w Związku Radzieckim. Na ilustracji jeden z wielu plakatów propagandowych przedstawiających Kim Ir Sena wśród partyzantów.

O początkach ich wspólnego życia niewiele wiadomo. Niemal nic nie przedostaje się przez sita północnokoreańskiej cenzury, a w dostępnych materiałach propagandowych może być co najwyżej niewielkie ziarno prawdy. Pewne jest natomiast, że Kim Ir Sen poświęcał się przede wszystkim ruchowi partyzanckiemu i rewolucji, a życie rodzinne stało daleko niżej na liście jego priorytetów.

Zdaniem Diane Ducret, autorki „Kobiet dyktatorów 2”, w 1941 roku dopiero namowy innych kobiet żyjących w obozie skłoniły Ukochanego Wodza do zrobienia sobie zdjęcia z Dzong Suk. Sam Kim Ir Sen wspominał:

Artykuł powstał w oparciu o książkę Diane Ducret "Kobiety Dyktatorów 2" (Znak 2013).

Artykuł powstał w oparciu o książkę Diane Ducret „Kobiety Dyktatorów 2” (Znak 2013).

Kiedy się o tym dowiedziała, poczerwieniała jak burak i schowała się za plecami kobiet. One jednak popchnęły ją ku mnie z uśmiechem. Towarzysz nie tracił czasu, błyskawicznie nacisnął migawkę. Wtedy bodaj pierwszy raz w życiu pozowałem do zdjęcia w parze z kobietą. Dzong Suk i ja traktowaliśmy to właściwie jak fotografię ślubną. (cyt. za: D. Ducret, „Kobiety dyktatorów 2”)

Co robił w tym czasie mały następca Słońca Rewolucji? Ano przyszedł na świat tej samej wiosny, kiedy zrobiono „fotografię ślubną” jego rodziców. Z tym, że z okazji jego narodzin wcale nie zakwitły kwiaty w środku zimy, ani ptaki nie śpiewały pochwalnych, radosnych pieśni na jego cześć, a przez niebo wcale nie przebiegała podwójna tęcza.

Ponadto nie tylko Dzong Suk nie powiła go na Pektu-san, ale nawet nie zrobiła tego w oficjalnie podawanym roku. Ale czego się nie robi dla lepszego PR?

A gdzie byli rodzice?

W rzeczywistości w latach drugiej wojny światowej Kim Ir Sen służył w Armii Czerwonej w stopniu majora, dowodząc oddziałem złożonym ze swoich rodaków. Pochłonięty żarem rewolucji, nie miał zbyt wiele czasu dla Dzong Suk. Tymczasem ona ze wszystkich sił, wręcz obsesyjnie, starała się zyskać przychylność Kima.

Jeden z północnokoreańskich pomników ukazujący w centralnym miejscu Kim Ir Sena, a u jego stóp (chyba jak w prawdziwym życiu) Kim Dzong Suk.

Jeden z północnokoreańskich pomników ukazujący w centralnym miejscu Kim Ir Sena, a u jego stóp (chyba jak w prawdziwym życiu) Kim Dzong Suk.

Według dzisiejszych standardów nazwalibyśmy ją chyba… dziwacznie zaangażowaną animatorką kultury. Jak pisze Diane Ducret, Dzong Suk przygotowywała przedstawienia taneczne dla żołnierzy i dla Koreańczyków żyjących pod japońską okupacją, przekonując ich między innymi do tak ważnego obowiązku obywatelskiego, jak naprawa dróg.

Jednocześnie nie pozwalała na sprowadzenie kobiet do roli wyłącznie „czasoumilaczy” dla partyzantów. Towarzyszki z jej inspiracji i dzięki jej inicjatywie uczyły się nawet skakać ze spadochronem i pokonywać rzeki w pełnym rynsztunku płynąc z prądem.

O ślepym zapatrzeniu Dzong Suk w Kima świadczyło również to, że była gotowa kłamać w sprawie narodzin syna. Następca Kim Ir Sena przyszedł bowiem na świat poza granicami Korei. Krajem jego urodzenia był Związek Radziecki, co w pewnym sensie psuło idealny wizerunek następcy Wielkiego Wodza.

Dla potrzeb propagandy rozpowszechniano informacje o tym, że dziecko przyszło na świat na wspomnianej wcześniej świętej górze. Narodziny w radzieckim obozie wojskowym w miejscowości Wiatskoje nad Amurem jakoś nie przystawały do życiorysu przyszłego boskiego przywódcy…

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (8)
  1. „Jeden z północnokoreańskich pomników ukazujący w centralnym miejscu Kim Ir Sena, a u jego stóp (chyba jak w prawdziwym życiu) Kim Dzong Suk.” na malowidle jest kim dzong il

  2. Wybrane komentarze do artykułu zamieszczone na naszym profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne

    Kamil S.: Mają swoją własną religię. Kult świętej rodziny.

    Bolesław B.: I o co chodzi? Zazdrościcie?

    Ciekawostki historyczne: Ja tam obozów kocentracyjnych, totalitarnego reżimu i powszechnego głodu nie zazdroszczę. A Ty Bolesławie?

    Bolesław B.: Ja też. Ale to ich sprawa co świetują. Gdyby chcieli to by obalili.

    Radek K.: I tak oto rzutem na taśmę (bo do końca roku niedaleko) Pan Bolesław pierdyknął największy debilizm jaki udało mi się przeczytać w internetowych komentarzach w całym bożym roku 2013. Czy ktoś mógłby zrobić z tego screena i zachować dla potomnych?

    Ciekawostki historyczne: My też chyba chcieliśmy (w większości?) obalić komunizm, a jednak zajęło to kilkadziesiąt lat. Polityka wcale nie działa tak prosto, że jak ludzie chcą, to obalą, zmienią, zrobią. Life is complicated . A poza tym: warto poszerzać horyzonty, znać cudze obyczaje. Niekoniecznie z zazdrości, ale po prostu – z ciekawości.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

German-soldiers-eat-enjoying-ice-cream-Brussels-17-May-1940__-340x177
podczas II wojny światowej Niemcy nazywali okupowany przez siebie Paryż „miastem bez spojrzenia”? Francuzi woleli udawać, że nie widzą okupantów, aby zachować pozory normalnego życia.

mini3
… według obliczeń Teresy Prekerowej, odznaczone medalem Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata, dzięki bezpośredniej pomocy Polaków wojnę przeżyło od trzydziestu do sześćdziesięciu tysięcy Żydów?

Bartoszewski-miniatura-2
Władysław Bartoszewski nie wyszedł z Auschwitz dzięki wstawiennictwu siostry-żony SS-mana, bo tak naprawdę… był jedynakiem? Opowieść o niemieckim szwagrze to jedno z kłamstw, powielanych w Internecie.