Damy - empik

Davies w Moskwie. Łatwowierny głupiec zafascynowany Stalinem

Autor: | 14 marca 2013 | 4,606 odsłon

Ambasador Davies. Naiwniak, dzięki któremu Roosevelt uparcie wierzył w dobre intencje Stalina.W 1933 roku Stany Zjednoczone niespodziewanie nawiązały stosunki dyplomatyczne ze Związkiem Radzieckim. Były to burzliwe lata w socjalistycznym raju, a nowo mianowani amerykańscy ambasadorzy stali się świadkami czystek i stalinowskiego terroru. Zamiast jednak donieść prezydentowi Rooseveltowi o zbrodniczej twarzy systemu, słali do Waszyngtonu… laurki ku czci Stalina.

Szczególnie drugi przedstawiciel ZSRR w Moskwie, Joseph Edward Davies, uczynił wszystko, by prezydent – zajęty ważnymi sprawami natury gospodarczej – mógł żyć w zupełnej nieświadomości. Davies nie kłamał ani nie zmyślał. Po prostu radzieckie służby dyplomatyczne momentalnie owinęły sobie tego kulturalnego prawnika wokół palca.

Davies już wcześniej był zafascynowany rosyjską kulturą, a Moskwę uważał za najbardziej dynamiczne miejsce w Europie. Na dodatek nie miał żadnego przygotowania do tak trudnej i odpowiedzialnej pracy. W 1936 roku został ambasadorem właściwie tylko dlatego, że podczas drugiej kampanii prezydenckiej Roosevelta wsparł jego komitet gigantyczną donacją. Według niektórych gazet nawet stoma tysiącami dolarów! Krótko mówiąc kupił sobie stanowisko, a jego zajmowanie uważał za dobrą okazję do zwiedzenia Rosji i prowadzenia interesującego życia towarzyskiego. Nic więcej.

Wspólnie z małżonką na okładce poczytnego magazynu "Time".

Wspólnie z małżonką na okładce poczytnego magazynu „Time”.

Bawił się doskonale i potwierdzał to w każdym kolejnym liście do Roosevelta. Europa drżała w posadach, Niemcy zbroiły się na potęgę, a Stalin mordował miliony obywateli ZSRR, podczas gdy Davies z uśmiechem zwiedzał fabryki i galerie oraz kupował antyki do prywatnej kolekcji.

Kiedy w 1937 roku ruszyła seria sfingowanych procesów, z pomocą których Stalin chciał się pozbyć wrogów w partii i wojsku, Daviesowi nawet nie przeszło przez myśl, że oskarżeni mogą być niewinni. Osobiście obserwował sąd nad Radkiem, Sokolnikowem i Piatkowem. Kiedy wszyscy jak jeden mąż przyznali się do winy i złożyli samokrytykę, nie dopatrzył się w tym efektu tortur i szantażu. Zamiast tego wychwalał talenty prokuratora Wyszynskiego. Jego przemówienie uznał za akademickie i z talentem zrobione. Mówił też, że podczas procesu Wyszynski zdobył jego szacunek i podziw jako prawnika.

Bogdan Grzeloński, autor książki „Niedobrani sojusznicy. Ambasadorowie Roosevelta w ZSRR” jest w pełni przekonany, że: Davies, opierając się na przedstawionych faktach, nie wątpił, iż istniał polityczny spisek, zmierzający do obalenia rządu.

Ambasador Davies. Wesoły niczym skowronek, w otoczeniu rodziny.

Ambasador Davies. Wesoły niczym skowronek, w otoczeniu rodziny.

Miał zresztą swoje własne, subtelne wyjaśnienie sytuacji w ZSRR. Przyrównywał rewolucję bolszewicką do – postrzeganej w Ameryce bardzo pozytywnie – rewolucji francuskiej. Teraz następowała po prostu jej naturalna faza. Nowy, lepszy system oczyszczał się z ludzi, którzy mu szkodzili.

Podobnie Davies postrzegał stalinowskie czystki w armii. Wszyscy zachodni dyplomaci wiedzieli, że intryga jest szyta grubymi nićmi. Jeden tylko Davies beztrosko wyjaśniał: najrozsądniej byłoby uwierzyć, że z całą pewnością był to wojskowy spisek, zmierzający do coup d’etat, niekoniecznie antystalinowski, ale przeciwko polityce partii (…) i że Stalin uderzył z charakterystyczną dlań szybkością, twardością i siłą.

Artykuł powstał w oparciu o książkę profesora Bogdana Grzelońskiego pt. "Niedobrani sojusznicy" (PWN 2013).

Artykuł powstał w oparciu o książkę profesora Bogdana Grzelońskiego pt. „Niedobrani sojusznicy” (PWN 2013).

Z podobną swobodą i – mówiąc dosadnie – naiwnością ambasador podchodził do negocjacji z Sowietami. Radzieccy dygnitarze nie musieli zakładać w jego biurze podsłuchów, bo sam zdradzał im wszelkie informacje, a nawet namówił ich (niecelowo, ale jednak) do rezygnacji ze spłacania długów wobec USA. Także prawdziwe podsłuchy odkryte przez pracowników ambasady nie skłoniły go do przemyślenia sympatii do kraju rad i jego przywódców. Profesor Grzeloński cytuje dziennik ambasadora: jeśli Sowieci zainstalowali podsłuch, tym lepiej – szybciej się przekonają, że jesteśmy przyjaciółmi, a nie wrogami. Tak samo Davies podchodził do nieustannej inwigilacji ze strony GPU. Autor „Niedobranych sojuszników” wyjaśnia: Pracowników tajnej policji Davies traktował jak kogoś, kto mu pomaga w pracy, jak osobistą ochronę. Powtarzał swoim dyplomatom, że w jakimś sensie ze śledzącymi go ludźmi z GPU nawiązał coś w rodzaju stosunków koleżeńskich.

Jednak dla Sowietów Davies wcale nie był kolegą. Był bezwolną marionetką. I trudno o jego ambasadorstwie powiedzieć choć jedno dobre słowo. Właśnie przez takich pożytecznych idiotów na wysokich stanowiskach Stany Zjednoczone włączyły się w II wojnę światową z przeświadczeniem, że Stalinowi można i należy ufać. I poniekąd to przez nich bez wahania oddali w jego ręce całą Europę Środkową łącznie z Polską.

Źródło:

Kup książkę autora artykułu (dużo taniej niż inni):

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (4)
  1. Na czym polegała pożyteczność tego idioty?
    „Właśnie przez takich pożytecznych idiotów na wysokich stanowiskach Stany Zjednoczone włączyły się w II wojnę światową z przeświadczeniem, że Stalinowi można i należy ufać.”

  2. Nie doczytałam artykułu do końca… Kolejne przykłady głupoty i ślepoty owego pana Daviesa… nie po prostu nie wytrzymałam, naprawdę… jak można być takim idiotą?

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Stalin
…Stalin może odpowiadać za śmierć nawet 100 milionów ludzi? Według niektórych szacunków tylko w łagrach do 1956 roku życie straciło około 60 milionów obywateli ZSRR. Należy przy tym pamiętać, że do Gułagu trafiły również miliony niemieckich jeńców wojennych oraz setki tysięcy Polaków.

Brest_SoldatenbordellFb
…na podbitych przez Hitlera terenach funkcjonowały specjalne burdele dla żołnierzy Wehrmachtu? Szczególnie dużo przybytków tego typu powstało w okupowanej Francji. Główną przyczyną ich tworzenia była rosnąca w zastraszającym tempie liczba przypadków chorób wenerycznych wśród niemieckich żołnierzy.

choragiew_husarska
…jednym z głównych powodów upadku husarii wcale nie był rozwój broni palnej, ale kozły? A konkretnie kozły hiszpańskie, czyli rodzaj przenośnych umocnień polowych, chroniących piechotę i tabory przed atakami wrogiej kawalerii.