Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Samuel Zborowski. Droga króla banitów pod katowski miecz

Taki poważny portret dla człowieka tak zaciętego? Wizerunek banity Samuela Zborowskiego.Dawna Rzeczpospolita narodem szlacheckim stała. Panowie bracia rządzili i wybierali sobie króla. Nie pomogło to niejakiemu Samuelowi Zborowskiemu. Wraz z jego spadającą z katowskiego pieńka głową skończyła się chwała rodu, a zaczęło picie przez pana Jana Zamoyskiego piwa, którego sam sobie nawarzył. Co takiego zmalował imć pan Zborowski, że go szlachectwo nie ochroniło? Wszystko zaczęło się od pewnej lancy wbitej na wawelskim dziedzińcu.

Umarł król, elekcja, niech żyje nowy król. A że wszystko musi być doskonale, trzeba koronacją uświetnić, najlepiej turniejem rycerskim. Szlacheckie zakute (w hełmy) łby miały się potykać na wawelskim dziedzińcu, który wysypano grubą warstwą piasku co by jaśnie oświecone… cztery litery za bardzo się nie potłukły przy upadku z konia.

Pan Samuel Zborowski – rotmistrz królewski, syn krakowskiego kasztelana i ogółem człowiek z doskonałym rodowodem – nie mógł sobie darować zatknięcia własnej kopii z wyzwaniem na placu boju. Wzywał do pojedynku każdego, kto byłby mu równy stanem i dzielnością.

Żeby tak obrażać królewski majestat przy okazji koronacji? I to na samiutkim Wawelu? To się po prostu musiało źle skończyć. ("Zabicie Wapowskiego...").

Żeby tak obrażać królewski majestat przy okazji koronacji? I to na samiutkim Wawelu? To się po prostu musiało źle skończyć. („Zabicie Wapowskiego…”).

Wszystko byłoby pięknie, gdyby broni nie podjął Janusz Chorwat – nie dość że cudzoziemiec, to w dodatku sługa pochodzący z gminu. Panem rycerzyka chętnego do walki był kasztelan wojnicki hrabia Jan Tęczyński i to w jego inspiracji Zborowski upatrywał powodów potężnego afrontu jaki go spotkał. Postanowił osobiście wyzwać hrabiego, a do pojedynku ze sługą wyznaczył własnego podkomendnego!

O pojedynków unikaniu

24 lutego 1574 roku pan Samuel wyszedł na środek wawelskiego dziedzińca i wywoławszy Tęczyńskiego z posiedzenia senatu począł rzucać wyzwania. Dopiero po którymś z kolei „zaproszeniu” do pojedynku hrabia się zgodził, miał tylko wyjść na chwilę po broń.

Zborowski czekał. I czekał. I nadal czekał, a Tęczyńskiego nie było ani śladu. Po kilku godzinach pan Samuel widocznie zorientował się, że hrabia ani myśli krzyżować z nim kopie i postanowił go poszukać.

Zdybał niechętnego pojedynkowicza w bramie między królewskimi kuchniami, a przylegającym do wawelskiej katedry mieszkaniem Anny Jagiellonki (Cyt. za J. M. Rymkiewicz, „Samuel Zborowski”). Najpierw zapewne posypały się obelgi, a gdy panowie znaleźli się na odległość ramienia od siebie, w ruch poszła broń.

Samuel odziedziczył zapalczywość po swym ojcu Marcinie, określanym w historiografii jako warchoł, a nawet morderca. Fragment obrazu Jana Matejki "Unia Lubelska" przedstawiający Marcina Zborowskiego (źródło: domena publiczna).

Samuel odziedziczył zapalczywość po swym ojcu Marcinie, określanym w historiografii jako warchoł, a nawet morderca. Fragment obrazu Jana Matejki „Unia Lubelska” przedstawiający Marcina Zborowskiego (źródło: domena publiczna).

Zborowski zamachnął się czekanem na hrabiego Tęczyńskiego, ale miał wybitnego pecha. W szarpaninę wmieszał się kasztelan przemyski, pan Wapowski, jadący w orszaku niedoszłej ofiary i cios przeznaczony dla kasztelana wojnickiego… spadł na jego głowę. Realny i niedoszły poszkodowany popędzili na skargę do króla.

Kiedy Zborowski się zreflektował, czmychnął z zamku, nie wiedząc jak mocno uszkodził Wapowskiego. Sprawa o zabójstwo (ranny nie przeżył) toczyła się przed sądem królewskim. Samuel obawiając się konsekwencji nie stawił się na procesie, a jego mowę obronną, obarczającą Tęczyńskiego winą za zajście odczytał kasztelan międzyrzecki Andrzej hrabia z Górki. Zapewne oskarżonego nie było już wtedy w mieście.

Komentarze (17)

  1. brocha Odpowiedz

    Bardzo ciekawie historię Zborowskiego opowiedział też Mariusz Wollny w Kacprze Ryxie – zresztą dość podobnie do zawartej tutaj – oczywiście ubarwioną, bo to w końcu powieść. Zastanawiam się tylko, czy jest jakaś ciekawa monografia stricte historyczna poświęcona Samuelowi Zborowskiemu, bo książki Pana Rymkiewicza chyba nie można traktować jako książki monografii, raczej jako esej literacki.

  2. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

    Obawiam się, że książka Rymkiewicza to wszystko, na co możemy obecnie liczyć. Pogrzebałem nieco i nie znalazłem niczego innego, bardziej ścisłego o Zborowskim. Co najwyżej artykuły naukowe, ale i tych nie jest wiele… W każdym razie Biblioteka Narodowa i Bibliografia Historii Polskiej nic nie notują.

    Może za parę(naście) lat doczekamy się chociaż wpisu w Polskim Słowniku Biograficznym ;-).

  3. Antek Odpowiedz

    Bo był blisko NOWEGO króla, nieznanego, pozbawionego własnego silnego stronnictwa, a na dodatek obcokrajowca….

    • Karolina Matuszak Odpowiedz

      oj, biedny to on na pewno nie był, Wollny opisuje go dość jednoznacznie, nawet jeśli to nie do końca prawda, to skądś się taka fama o nim wzięła, myślę że nie ma kogo żałować:)

  4. Arkadiusz Sniechowski Odpowiedz

    Brakuje mi tu w tej historii opisu sądu nad Zborowskim dotyczącym zamachu na króla powiązań z bratem Krzysztofem i jago intrygach misjach szpiegowskich. Nie zmienia to ogólnej oceny, że to wszystko Zamoyski wykorzystał by uderzyć w ród Zborowskich.

  5. Kajetan Przysiecki Odpowiedz

    Polecam powieść Józefa Ignacego Kraszewskiego „Banita”, opartą na źródłach historycznych, gdzie nawet postacie drugoplanowe są postaciami historycznymi. Powieść ta jest w całości poświęcona Samuelowi Zborowskiemu i Jego braciom. Autorka tego artykuliku nawet nie stara się być obiektywną, pomija 8 lat działalności Samuela Zborowskiego (1576-1584) i Jego braci, a było ich trzech, przy czym tylko jeden – Jan, opowiadał się po stronie króla i Zamojskiego (aż do ścięcia Samuela), dwaj pozostali (Krzysztof i Andrzej) nieźle z Samuelem spiskowali.
    Nie mnie oceniać, kto w sporze Batory/Zamojski kontra Zborowscy i część magnaterii miał więcej racji i ile tam było prywaty oraz osobistych animozji a ile ideowej działalności. Mnie osobiście bliższy jest Batory z Zamojskim, którzy dążyli do państwa prawa, dobrze zorganizowanego. Zborowscy opowiadali się za państwem złotej wolności szlacheckiej. Oba ugrupowania różniły się także w podejściu do organizacji wojska. Pierwsi – wojsko zawodowe, drudzy – pospolite ruszenie, zwoływane uchwałą sejmu. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

      Panie Kajetanie, czuję się wywołana do tablicy. Celowo pomijam w artykule to, co mi pan wytknął. Przyjęliśmy zasadę, że tekst ma mieć maksymalnie osiem tysięcy znaków i tego się trzymamy. Gdybym chciała rozwinąć wszystkie ciekawe wątki tej skomplikowanej historii, nie starczyło by i kilku artykułów. Można powiedzieć, że „Ciekawostki” działają trochę jak przystawka w trakcie obiadu – rozbudzamy apetyt ;-) I żeby nie było, czytelnikowi zawsze podpowiadamy, gdzie może znaleźć więcej. W tym wypadku na przykład w biografii i w powieści, która stanowiła inspirację do napisania artykułu. Pozdrawiam!

  6. Anonim Odpowiedz

    Proszę tylko pamiętać, że Jan Zamoyski był hetmanem od 1581 roku, więc w 1584 roku nie mógł być ” przyszłym hetmanem”, Warto nadmienić, że Samuel walczył u boku Batorego na Inflantach i ani Batorem ani Zamoyskiemu, nie przeszkadzało, że korzystają z usług banity.

  7. Maciej Pieńkowski Odpowiedz

    Zamoyski był kasztelanem w roku 1584- co to za bzdury??? Pełnił urząd hetmana i kanclerza wielkiego koronnego, był także starostą m. in. krakowskim i bełskim.

  8. Waszpan Odpowiedz

    Niestosowne jest pisanie: „Nie pomogło to niejakiemu Samuelowi Zborowskiemu”. Co to znaczy niejakiemu? Jakaś drwiąca forma. Do dzisiaj się o nim mówi i pisze, wystawia sztuki, Nie powinno się oceniać postaci historycznych z dzisiejszego punktu widzenia. Inne czasy, inna rzeczywistość. A kiedyś nie pisano obiektywnie.

  9. agx Odpowiedz

    Ja bym nie przesadzała z tą nowością króla Stefana – przecież rządził już z 6 czy 7 lat. I czy na pewno chodziło o knucie przeciwko Batoremu? Są na to jakieś dokumenty? Jakieś listy? Myślę, że gdyby ludzie (ówczesna szlachta) byli przekonani o tym, że Zborowscy chcieli ukatrupić Batorego, to reakcje byłyby spokojniejsze.

  10. Anonim Odpowiedz

    Janusz Chorwat. Czy to ten ktory w wyniku tego pojedynku zabil przeciwnika i zmuszony byl uciekac z kraju. Osiadl w podbijanej wlasnie przez Hiszpanow Ameryce Poludniowej przylaczywszy sie do znanego wodza Tupaca Amaru.? Jesli tak to historia piekne zatoczyla kolo, gdyz jego syn przywiozl ze soba piekna corke tego wodza do Polski – Umine, wraz z czescia skarbu, na zamek w Niedzicy. Umina zostala tam zamordowana.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.