Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jak wyglądało życie XIX-wiecznych nastolatek?

Z wiekiem coraz elegantsza, gustowniej ubrana, w misterniejszej fryzurze... Tak różna od dzisiejszych... Dziewiętnastowieczna nastolatka. Miała być dobrą chrześcijanką i posłuszną córką, w przyszłości zaś roztropną kobietą, wierną małżonką oraz matką: czułą bez słabości, niemniej stałą, bez zatwardziałości porządną i przewidującą. Takie zadania dla młodziutkiej dziewczyny, stającej się właśnie kobietą wymienia autor poradnika wychowawczego, niejaki Sauvan. Nastolatka sprzed półtora wieku miała jednak ciężkie życie.

Kiedy mała dziewczynka powoli przestawała być małą, wiele zmieniało się w jej życiu. Nosiła inne stroje, w domu zajmowała inną pozycję, różne od dotychczasowych były jej codzienne zajęcia, pojawiały się wobec niej całkiem nowe oczekiwania. W wieku nastu lat kończył się czas dziecinnych zabaw, a rozpoczynały się przygotowania do roli idealnej żony, matki i pani domu.

Panna z dobrego domu rozpoczyna edukację

Podczas gdy jej bracia zaprzątali sobie w szkołach (lub pod okiem tutorów) głowy łaciną, matematyką, geografią i innymi równie skomplikowanymi dyscyplinami naukowymi, młoda panienka – kształcona w zaciszu domowym – miała edukację zdecydowanie ułatwioną. Podstawowymi umiejętnościami, jakie musiała zdobyć, były ładne i składne pisanie oraz rachunki w najprostszej formie.

Wręcz wypadało, by na spacery zabierała ze sobą lekturę, najlepiej ocenzurowaną przez mamę.

Wręcz wypadało, by na spacery zabierała ze sobą lekturę, najlepiej ocenzurowaną przez mamę.

Oprócz tego powinna posiąść trochę wiadomości z historii ojczystej, niewiele z historii powszechnej, historii naturalnej, co nie co z geografii. Wypadało też, by nauczyła się szczebiotać w językach obcych i oczywiście czytać.

Zalecano by panienka nie czytała zbyt wiele, broń Boże książki o tematyce medycznej (mogą zawierać wyrażenia nieodpowiednie dla młodej damy) i romanse (budzą przecież namiętności, a ich lektura zagraża przyszłemu stadłu), raczej bajki, przyzwoite powieści, mowy okolicznościowe i żywoty świętych.

Natomiast jeśli chodzi o rachunki (tak, mówienie o nauce matematyki byłoby tu doprawdy przesadzone), panienka musiała się w praktyce zadowolić znajomością czterech działań: dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Jednak, by nie rachować po próżnicy, zalecano by panienka przeliczała wszystko na przykładach przydatnych później w gospodarstwie domowym: miarach, wagach, pensjach służby i przykładowym budżecie gospodarstwa domowego.

Wprowadzano także elementy chemii, oczywiście w wymiarze odpowiadającym potrzebom pani domu (farbowanie płócien, czy produkcja świec), fizyki (uczono o cieple, ogniu, elektryczności, świetle, kolorach), czy prawa (podstawowe pojęcia, jak testament, czy mienie).

Bardzo ważne było praktyczne kształcenie dziewczynki. Obiegowa opinia głosiła, że pomoc matce w obowiązkach pani domu jest dla nastolatek wręcz pożądaną rozrywką. Właśnie rodzicielka miała czuwać nad „kobiecą” edukacją dorastającej córki. Od niej dziewczynka miała nauczyć się skromności, gospodarności, dobrych obyczajów, manier, tradycji i miłości dla bliźnich.

W praktyce córka musiała jej towarzyszyć w wielu obowiązkach domowych, uczyć się pod czujnym okiem rodzicielki robótek, gotowania, rozplanowywania czasu i pieniędzy, naprawiania garderoby, szycia sukienek, rozsądnego czynienia zapasów, zawiadywania służbą i tak dalej i tak dalej… A gdzie tu jeszcze czas na naukę gry na instrumencie, tańca, lekcje rysunku? Rzecz jasna rzadkie chwile przeznaczone na zabawę był nagrodą, a nie prawem dziecka i młodej dziewczyny.

Zachowanie młodej damy

Dziewiętnastowieczni autorzy podręczników dla kobiet uważali, że dama powinna być łagodna, akuratna, skromna, delikatna, zdolna do poświęceń, pracowita, silna, prawa, uległa, cierpliwa i niewinna. Żeby wtłoczyć w młodą główkę taki zestaw cech trzeba było zacząć jak najwcześniej, wszak czym skorupka za młodu… Od najmłodszych lat kształtowano przyszłą żonę i matkę. Uczono dziewczynki, by do rodziców zwracały się z pokorą i miłością, zawsze grzecznie i łagodnie. W każdej sytuacji miały być posłuszne, pielęgnować bliskich w trakcie choroby, zwracać się do rodziców o radę w każdej sprawie i wyszukiwać coraz to nowsze sposoby, by im się przypodobać.

Nawet drogiemu kuzynowi nie wypadało patrzeć w oczy, a jeśli już to zza woalki.

Nawet drogiemu kuzynowi nie wypadało patrzeć w oczy, a jeśli już to zza woalki.

Szanować miały także innych krewnych, zwłaszcza dziadków. W tej jednej kwestii podstawowym błędem wychowawczym bywało wpajanie niektórym podlotkom tylko manier przydatnych podczas brylowania na salonach, z pominięciem szacunku dla wieku i doświadczenia życiowego. Autorzy podręczników dobrego wychowania zgodnym chórem głosili, że nastoletnia panienka ma być wobec dziadków troskliwa, opiekuńcza, mieć dla nich czas i dobre słowo oraz umieć korzystać z ich wiedzy i doświadczenia.

Wobec panów dziewczęta miały się zachowywać nade wszystko skromnie. Wręcz nie do pomyślenia było śmiałe patrzenie mężczyźnie, zwłaszcza obcemu, prosto w oczy. Panienka z dobrego domu miała być w swym zachowaniu powściągliwa i tego samego wymagać od mężczyzny w towarzystwie którego przebywała. Gdy kawaler zagalopował się nieco i na przykład wziął ją za rękę, natychmiast winna odsunąć się od niego, a najlepiej z oziębłą miną odejść, w innym wypadku mogłaby zostać uznana za próżną, zalotną, wręcz źle wychowaną. Jak pisze Małgorzata Stawiak-Ososińska, w książce „Ponętna, uległa, akuratna…”, Podczas umizgów radzono dziewczynie, by się nie uśmiechała, bo inaczej nie uda jej się pozbyć natręta.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Czy wiesz, że ...

...najsłynniejsze burdelmamy w Chicago, po zamknięciu swojego przybytku rozpusty, założyły Klub Czytelnika? Widocznie na stare lata uznały, że dobra książka jest zdecydowanie lepszym biznesem niż dom publiczny.

...Zofia Glavani była bohaterką najbardziej spektakularnego awansu społecznego w historii Polski? Od kochanki polskiego posła w Stambule przez ślub z komendantem Józefem Wittem aż po związek z arcybogatym arystokratą i targowiczaninem Stanisławem Szczęsnym Potockim.

...XIX-wieczni mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek? Kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek erotycznej satysfakcji. Święcie wierzono, że bez penisa nie da się osiągnąć orgazmu.

...w lipcu 1918 roku bolszewicy stracili nie tylko najbliższą rodzinę cara Mikołaja II? W nieczynnej kopalni pod Ałapajewskiem kolejnej nocy zostało zatłuczonych na śmierć pięciu krewnych władcy oraz wdowa po jego stryju.

Komentarze (29)

  1. miska Odpowiedz

    Uważam ze najlepsze szampony są te samorobne , tym bardziej kosmetyki i środki ziołowe na wszelkie dolegliwości.
    jedyne nad czym ubolewałabym, w sytuacji ówczesnych kobiet, to ta pokora wobec wszystkich i wszystkiego.

  2. apaw Odpowiedz

    Włos sie jeży, jak się czyta błędy takie, jako „co nie co”. Widać niestety, że XIX-wieczna dbałość o ortografię to już tylko wspomnienie.

    • p. Odpowiedz

      Holocaust – i od razu błędy ortograficzne wydają się jeżyć włos nieco mniej. Są naprawdę gorsze problemy.

    • Sławek Sidor Odpowiedz

      To widzę, że o ortografii sprzed wieku wiesz bardzo niewiele. Żeby nie powiedzieć nic.
      Wtedy nie było dbałości bo nie było zasad. Każdy wydawca czy szkoła stosowała własne. Nie było reguł które litery stosujemy a które nie. Były liczne próby wprowadzenia takowych, ale znowu każdy wydawca reguł publikował swoje i nic to nie zmieniało.
      Pierwsze zasady ortografii są z początku dwudziestego wieku.

      Pewnie jeszcze skrytykujesz słowa typu ‚wziąść’ które to wtedy było jedyną stosowaną formą (same litery mogły mieć inny wygląd, ale nie wiem jak to zapisać współczesną klawiaturą).

  3. ptaku Odpowiedz

    Poradnik chyba przeznaczony dla podupadłej rosyjskiej szlachty. Wystarczy poczytać listy czy pamiętniki innych kast i regionów, aby pewniej dowiedzieć się o życiu nastolatek z tego okresu.

  4. Jarek Odpowiedz

    Widzę, że portal zamiast podziękować za wskazanie literówki, literówkę poprawia po czym mój komentarz dyskretnie usuwa.

  5. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

    Nie dyskretnie, zupełnie jawnie :). Powyżej od paru dni mamy taki specjalny guziczek do zgłaszania literówek. Oznaczony pogrubionym tekstem. Jeśli ktoś znajdzie literówkę, zapraszamy do jej zgłoszenia przy jego użyciu. Gwarantujemy, że każde takie zgłoszenie sprawdzimy.

    Natomiast komentarze pod tekstem służą czemu innemu: dyskusji nad treścią artykułu. Do czego serdecznie zachęcamy :-)

    • Katarzyna Gryga Odpowiedz

      Bardzo dobra odpowiedź :)
      Uwielbiam Wasz portal i bezpośredni sposób komunikacji z czytelnikiem. To duża wartość. Jeszcze raz gratuluję :)

  6. Dorota W. Odpowiedz

    „Każda dziewczynka, od najmłodszych lat wiedziała jak myje się włosy jasne, jak ciemne, kiedy włosy należy związywać, jak przygotowywać je przed pójściem spać, a z wiekiem uczyła się nawet jak farbować je w razie potrzeby.”
    Czy może polecacie jakieś źródło, w którym można natrafić na te informacje? Bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób te obiety były w stanie zadbać o włosy :)

    • MEK-Z Odpowiedz

      Włosy nie były często myte, bo miało to im szkodzić. Poza tym ludzie byli po prostu biedni, a koszt mydła do umycia długich włosów był znaczący.
      Opowiem jak starodawnym zwyczajem miałam mytą GŁOWĘ. Teraz pisze się o włosach i myje włosy. A należy także odpowiednio wymyć skórę na głowie.
      Jestem blondynką. Mama także była blondynką. Aby nie wydawać na zioła, latem chodziłyśmy za miastem po polach, ugorach i zrywałyśmy rumianki. Zioła były suszone w przewiewnym miejscu, ale nie na słońcu. Potem obrywałyśmy kwiatki do jednej starej poszewki, a połamane łodygi i liście do drugiej.
      Przed myciem w garnku z wrzątkiem zaparzało się rumianek. W wywarze były myte włosy i głowa przy pomocy szarego mydła. Potem było dwukrotne płukanie (w misce) też w wywarze rumiankowym. Do ostatniego płukania (czasami nawet trzeciego) dolewano ocet. Włosy łatwiej się rozczesywały, ale i skóra też się oczyszczała.
      Włosy były puszyste, złociste, miękkie. Można było myć je rzadziej, ale myłam je co tydzień.
      Babcia do swoich ciemnych włosów używała inne ziółka. Nie pamiętam, ale chyba korę dębową, która utrzymywała piękny kolor.
      Problem? Zajmuje takie mycie sporo czasu.Ale dla urody….

  7. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do artykułu z naszego profilu na Fb:

    Aurelia T.: Dobrze,że to już historia…..

    Ludmiła M.: dziewczyny to dopiem miały pranie mózgu na bycie ślicznym bezbronnym służalczym przygłupem dla męskiego społeczeństwa. nic praktycznego żeby taka dama w razie śmierci męża (dziewczyny były swatame z 20-letnimi lub 40-letnimi mężczyznami) nie mogła samo…Zobacz więcej

    Kamil P.: A mężczyźni jak byli wychowani, że mieli umierać i pracować dla kobiet Oo

    Tomasz P.: I widać, że Autorka wpisu dawno w XIX wieku nie była, jeno powtarza bezmyślne frazesy i paszkwile.

  8. Arleta Odpowiedz

    Czytając Twój wpis doszłam do wniosku, że w życiu nie chciałabym żyć w tamtych czasach. Zawsze zastanawiałam się jak kobiety z dawnych lat dbały o higienę intymną (zwłaszcza w tzw „tych dniach”). Pozdrawiam i gratuluję bloga. Będę tu wracać :)

  9. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Kolejna porcja komentarzy z naszego profilu na Fb http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczneŁ

    Gosia P.: Zdecydowanie bardziej wolałabym być kształcona w XIXw., niż obecnie – wtedy po kilku zaledwie latach dziewczę takie posiadało zestaw praktycznych umiejętności, gdy dzisiaj nawet tytuł magistra nie wyposaża w żadne, a młodość marnuje się całą + kawał dorosłości.

    Wojciech Sz.: A co wtedy miał powiedzieć nastolatek rodzaju męskiego? Może o tym też tekścik?

    Ola Zaprutko-Janicka: Jak tylko trafimy na odpowiednie materiały :)

    Xymena M.: Heh, na pierwszy rzut oka, podejście do kształcenia XIX w. dziewcząt może zbulwersować, ale po kolejnej rzeczy, której owa panna musiała się nauczyć, odnoszę wrażenie, że w chwili zamążpójścia, dziewczę takie umiało daleko więcej niż dziewczę współczesne po 17 latach ustawicznego kształcenia (bez przedszkola).

    Marta N. nastolatki mają ciężkie życie niezależnie od okresu historycznego :P

    • MEK-Z Odpowiedz

      Przy rozpatrywaniu korzyści wykształcenia XIX wiecznego dziewcząt należy nie zapominać o całkiem innej sytuacji gospodarczej ani o wynalazkach, które życie domowe uczyniły łatwiejszym.
      Większość kobiet nie miała służących.
      A wynalazki dające kobietom dużo wolnego czasu to pralka, elektryczne żelazko, nowe tkaniny, nowa odzież nie wymagająca prasowania, tania odzież dająca możliwość częstego zmieniania.
      teraz szewców jest niewielu, a kiedyś buty były nie tylko zelowane, ale i cerowane przez naszywanie łat. Palta były nicowane, tzn. przeszywano lewą stronę na wierzch, bo była nie wyświecona. ten sposób stosowany był i w zamożnych domach.
      Kobiety uczono szycia, cerowania, robienia na drutach, wyszywania.
      Zwolenniczka takich umiejętności może je uzupełnić. Nic nie stoi na przeszkodzie oprócz pokonania własnego lenistwa.
      Kobiety uczono gotowania, robienia zapasów na zimę, przechowywania żywności, bo nie tylko, że nie było lodówek. Prądu nie było.
      Pozdrawia zachwycona obecnymi możliwościami dla kobiet.
      Przypomnę, że kobiety jako „głupsze” nie miały możliwości uczenia się. To był jeden z powodów wyjazdu Marii Skłodowskiej na Sorbonę.

  10. bayabo Odpowiedz

    Te nastolatki a potem dojrzałe kobiety były z reguły szczęśliwe. Tak jak w mojej Rodzinie, gdzie te sprawy są doskonale udokumentowane od XVI w. O wiele bardziej szczęśliwe niż treraz.

    • MEK-Z Odpowiedz

      To nie może być prawda, chociażby dlatego że natura każdej kobiety jest inna.
      A co do nie okazywania niezadowolenia przez kobiety, to nie miały takiej możliwości, aby to zrobić. Nie spotkałyby akceptacji ani w domu rodzinnym, ani w towarzystwie. Narzekająca np. na męża żona była zdecydowanie potępiana. A mąż usprawiedliwiany. Bo czyż dziwić się, że jest tak nieznośny, gdy ma TAKĄ ŻONĘ. Taką – tzn. buntującą się przeciw codzienności, a nawet przemocy ze strony męża.
      Kobieta musiała wszystko przyjmować w pokorze. Hulaka, utracjusz przepuszczający jej posag nie mógł być przez nią oskarżany. Jeśli to robiła, to wytłumaczenie jak wyżej napisałam.
      I niechęć spotykała ją największa ze strony kobiet.
      Naiwność lub zakłamanie – w tym mężczyźni, niektórzy mężczyźni celują.

      • Członek redakcji | Autor publikacji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

        Całkiem niezłe wypunktowanie. Na męża mogli narzekać inni, jego własna żona absolutnie nie. Co więcej, jeśli ktoś utyskiwał na jej współmałżonka w jej towarzystwie, wypadało żeby go broniła.

        • MEK-Z

          Taki obraz przekazała mi Babcia, gdy po omówieniu w szkole lektury „Moralność pani Dulskiej” „wieszałam psy” na kobiecie.
          Niedawno znalazłam ten blog. I będę tu zaglądała.
          Pozdrawiam

  11. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do art. z facebookowego profilu Wydawnictwa Znak http://www.facebook.com/WydawnictwoZnak?fref=ts:

    Marta M.: Kiedy patrzę na te niektóre współczesne, to zastanawiam się, dokąd zmierza ten świat… -,-

    Jolanta M.: Na upadek młodzieży narzekano już w starożytności. Nie mowie, ze jest idealnie, ale…

    Ania U.: ja się boję, mam nadzieję że moje dzieci będą rozważne

  12. Elżbieta Odpowiedz

    W artykule i w Waszych wypowiedziach jest mowa o panienkach z dobrych domów. To one uczyły sie tego wszystkiego i były przygotowywane do życia i bycia kobietą, matką. Te bez cienia wątpliwości były o wiele szczęśliwsze jako nastolatki i potem jako panienki czy dorosłe kobiety. Były szanowane i nie do pomyślenia było aby im w czymś uchybić. Miały swoje rozrywki, swoje tajemnice. Nie spędzały czasu bezproduktywnie jak dzisiejsze nastolatki uganiając się za chłopcami, ktorzy mają je za nic.Nie do pomyślena było, żeby zamieszkać z chłopakiem. Ale też seksu nie traktowano jako rozrywkę.Było mniej nieszczęśliwych dzieci z rozbitych małżeństw itd. Można pisać bez końca. Ale to dotyczyło zaledwie 5 do 10%. Reszta dziewcząt rodziła się jako tania siła robocza. To wiejskie dziewki, robotnice, służące. Tych nikt nie edukował i nad nimi się nie rozczulał. Szły na służbę w wieku nawet poniżej 10 lat i nikogo to nie szokowało. Tak więc,gdy tu dziewcze pisze, że nie chciała by tak żyć, to pragnę ją uspokoić. Małe szanse, że tak byś żyła. Raczej pomagałabyś jakiejś panience porozpinać guziki. I byłabyś szczęśliwa bo alternatywą byłoby nie, tak jak dziś „rubta co chceta” w szkole, ale nędza i .głód.

  13. Giovanna Odpowiedz

    Myślę, że nie była to zła edukacja, w porównaniu do obecnej. Niby trzeba się uczyć wszelkich niuansów matematyki, rozmnażania pantofelka itp. ale tak szczerze mówiąc (i wiem to po upływie wielu lat od ukończenia mojej edukacji) jest to wiedza tak naprawdę bezużyteczna – nikomu nie potrzebna. Po co młodym ludziom na siłę wciskać „dokładną budowę rakiet”, kiedy tak naprawdę młodą osobę należy w miarę dobrze przygotować do życia i właśnie najbardziej przydatna okazuje się tutaj tzw. ‚wiedza użyteczna”, czyli np. zamiast skomplikowanych obliczeń na „szybkość rozwoju pantofelka” nauczyć się jak obliczać domowe rachunki, jak radzić sobie z procentami, jak przygotować testament, jak prawidłowo napisać podanie do urzędu itp. Z kolei z geografii nauczyć się informacji o poszczególnych państwach, a nie w kółko przez wiele lat uczyć się o „orogenezie”, czyli powstawaniu gór w trzeciorzędzie. Ludzie w dawnych czasach byli o niebo lepiej przygotowani do życia, niż my – obecnie. Ba! Spotrafili nawet wybudować dla siebie dom, naprawić wiele rzeczy, z którymi my – nie dajemy sobie rady. W tamtych czasach dzieci i młodzież darzyli innych szacunkiem, umieli się zachować, nie to co teraz. Cieszę się, że miałam uczyć się od mojej babci i po latach wiem, że to co mnie nauczyła jest po prostu – bezcenne. I choć mam wyższe wykształcenie, wiele różnych certyfikatów, znajomość języków obcych – to najważniejsze okazuje się, to czego nauczyła mnie moja babcia. Wszystkie dyplomy po latach okazują się zbędną makulaturą, choć nadal zdobywałoby się najświeższą wiedzę w danej dziedzinie – najważniejsze okazuje się : charakter człowieka (dobre wychowanie), znajomości z odpowiednimi ludźmi (to dzięki temu można zdobyć pracę, a nie dzięki „pięknym” dyplomom i certyfikatom) oraz wiedza tzw. użyteczna – jak umiejętność przygotowywania posiłków, cerowania ubrań, ich szycia (a jakże!) i wiele innych. W przypadku kobiet przydaje się również – dobre gospodarowanie, zarządzanie czasem, umiejętność zaopiekowania się chorą osobą i wiele innych praktycznych rzeczy. Aha – może nie w Polsce, ale w krajach zachodnich liczy się również umiejętność zajmowania się domem i cnotliwość kobiety, bo kobiety na Zachodzie – to dobry materiał na kochanki (kto je tak wychował?) a nie na żony, w przeciwieństwie do Polek, z którymi zagraniczni panowie chętnie się żenią. Kto wie, czy w czasach naszych babć nie była lepsza edukacja od obecnej, która bardziej przypomina jakąś chaotyczną paplaninę „o wszystkim – a w sumie o niczym”

    • Sapiens Odpowiedz

      Dalej edukacja praktyczna dzieci należy do rodziców. Szkoła jest dodatkiem. Kto powiedział, że edukacja szkolna ma zastąpić tę rodzicielską? Chyba rodzice…Myślą, że to szkoła ma ich dzieci wszystkiego nauczyć. Jedni rodzice po prostu sami mają małą wiedzę do przekazania, inni zajmują się więcej pracą niż wychowywaniem dzieci.
      Inna sprawa, że dawniej był nacisk społeczny na umiejętności praktyczne, bo na szkołę nie każdy mógł sobie pozwolić.
      Moim zdaniem, dzieci powinny dalej uczyć sie tego wszystkiego w domu + w szkole poszerzać horyzonty. Wykształcenie niepotrzebne? To chłopi pańszczyźniani chcieli dostępu do wiedzy. Ja uważam, że jest potrzebna, bo nie samym chlebem człowiek żyje.
      A i tak niektórzy, nie wiem jakim cudem kończą te szkoły, skoro nic im w głowach nie zostaje. Osobiście nie lubię koni dorożkarskich, patrzących jedynie w kierunku siana.
      Niektórzy „spotrafią” skorzystać ze zdobytej wiedzy, a nawet dokonują odkryć.
      Jeśli chodzi o zachodnie kobiety, te których wartość pani Giovanna doceniłaby, to są bardzo praktyczne i dbają świetnie o dom, a przy tym są moralne i wykształcone. Polskie kobiety, może przyciądają niekiedy zachodnich mężczyzn, ale z powodu większych poświęceń na rzecz rodziny, choć może niektórzy nazwaliby je frajerkami. Bardziej dbają o faceta niż o siebie. Może też chciałabym kogoś takiego w domu, np męża, który będzie skakał koło mnie, a mnie będzie wszystko jedno jak on się czuje….?
      Nie w tym rzecz.
      Czy niektóre kobiety uważają, że wolność uwalnia ich od praktyki dnia codziennego?

      Jestem za tym, aby miały lżej, ale powinny wiedzieć dlaczego trzeba niektóre rzeczy robić, a tego już się w niektórych rodzinach dzieciom nie tłumaczy. Poza tym kobiety powinny mieć prawo do innej pracy, niż tylko domowa. Mężczyźni też są często źle wychowani i nie można na nich liczyć, więc kobieta powinna mieć szansę sama o siebie zadbać..
      Kiedyś było tak, że jak ktoś mądry coś wymyślił to inni musieli tego ślepo słuchać. Obecnie zaś czasy wymagają aby rozumieć co z czego wynika i jakie ma konsekwencje. Dopiero wtedy można podjąć dobrą decyzję. Mężczyzna, czy pan szlachcic, nie będzie nas już gnębił i oszukiwał, ale też nie będzie za nas myśl

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        @Sapiens: dziękujemy za tak obszerny komentarz i podzielenie się z nami własnymi spostrzeżeniami i przemyśleniami. Pozdrawiamy.

  14. 1807blog Odpowiedz

    XIX wiek to nie jest jakiś monolit, w którym przez sto lat wszystko było identyczne… To wszystko, o czym tu napisano, dotyczy głównie trzech ostatnich dekad tego stulecia. Może warto byłoby o tym pamiętać. Kobiety – i ogólnie społeczeństwo – początku XIX w. to zupełnie inny świat, znacznie bardziej wyzwolony na przykład! Na dodatek różnice były też między różnymi krajami… Niby piszecie czasem „150 lat temu” (130 byłoby do tych konkretnych opisów lepsze), ale równocześnie traktujecie temat, jakby całego XIX w. dotyczył. Błąd i powielanie stereotypów.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.