Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

U-Boot. Życie codzienne na niemieckim okręcie podwodnym w czasie II wojny światowej (Lawrence Paterson)

Ocena recenzenta: 5/6Niemieckie U-booty są bez dwóch zdań symbolem wojny podwodnej toczonej na morzach i oceanach w latach 1939-1945. Historycy zapisali tysiące stron poświęconych taktyce „wilczych stad”, ich sukcesom i porażkom. Jednak stosunkowo rzadko – przynajmniej w kraju nad Wisłą – wspomina się o życiu codziennym w „żelaznych trumnach”. Z tym większym zainteresowaniem sięgnąłem po książkę Lawrence’a Patersona.

Recenzowany tom już na pierwszy rzut oka robi bardzo pozytywne wrażenie. Album został wydany w stosunkowo dużym formacie, na świetnej jakości kredowym papierze. Oprawa jest szyta, solidna i elegancka. Jak to bywa w publikacjach tego typu oko czytelnika cieszą setki interesujących zdjęć – zarówno archiwalnych, jak i wykonanych współcześnie. Uwieczniono na nich okręty, marynarzy oraz różnego rodzaju przedmioty związane z dniem powszednim „szarych wilków”. Jednakże w przypadku książki „U-Boot. Życie codzienne na niemieckim okręcie podwodnym w czasie II wojny światowej” poza zjawiskową szatą graficzną mamy jeszcze równie interesująca warstwę tekstową…

Niczym wycieczka z przewodnikiem po U-Boocie

No właśnie! Trzeba podkreślić, że praca Patersona to coś więcej niż tylko „zwykły” album. Można raczej powiedzieć, że jest to ciekawa monografia wydana w formie albumu. Przekonujemy się o tym już od pierwszych stron recenzowanego tomu. Autor w bardzo przystępny a zarazem wciągający sposób prowadzi czytelnika przez świat żołnierzy U-Bootwaffe.

Paterson podzielił swoją książkę na trzy części. W pierwszej z nich zapoznaje nas pokrótce z historią niemieckich sił podwodnych oraz przygotowaniami czynionymi przez załogi U-Bootów przed wypłynięciem na patrol bojowy. Następnie Autor, na ponad stu stronach, raczy nas barwnym opisem dnia codziennego marynarzy w trakcie tegoż. Brytyjski historyk, posiłkując się licznymi fragmentami wspomnień podwodników, bardzo szczegółowo prezentuje wnętrze okrętu oraz zadania poszczególnych członków jego załogi. Można powiedzieć, że wciela się on w rolę przewodnika, który oprowadza nas po U-Boocie. Naszą „wycieczkę” rozpoczynamy w dziobowej części, by następnie krok po kroku dotrzeć na rufę. Na koniec, w ostatniej partii tekstu Autor skupia się na tym, co działo się po powrocie załogi z misji bojowej.

Niemal w samych superlatywach

Tyle o treści, teraz czas na najważniejsze, czyli ocenę tego, co zaserwował nam Lawrence Paterson. Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że jego książka jest nawet lepsza niż by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Skąd taki wniosek? Jak już pisałem, mamy do czynienia ze świetnym połączeniem wartościowej treści z piękną szatą graficzną. Nawet zupełny laik po przeczytaniu tej książki będzie miał całkiem dobrą orientację w tym jak wyglądało życie na niemieckim okręcie podwodnym podczas II wojny światowej. Wiele dadzą mu obszernie cytowane wspomnienia marynarzy służących na U-Bootach. Dzięki nim to o czym pisze Autor ożywa i jeszcze lepiej trafia do odbiorcy! Wręcz czujemy wszechobecny zapach paliwa do potężnych diesli i słyszymy wybuchy bomb głębinowych, które mogą w każdej chwili posłać okręt na dno.

Co najważniejsze, książka prezentuje bardzo wysoki poziom merytoryczny, a nawet gdy Autorowi zdarzy się popełnić jakiś błąd od razu wkracza p. Leszek Erenfeicht – jednocześnie tłumacz i konsultant merytoryczny. Poza przypisami korygującymi pomyłki Petersona oraz objaśniającymi pewne kwestie p. Erenfeicht zaopatrzył album w liczący ponad 80 haseł słowniczek terminów morskich. Dodatkowo, sporządził on zestawienie stopni Kriegsmarine i Polskiej Marynarki Wojennej (w książce podawane są one w niemieckim oryginale). Nie trzeba chyba nikogo przekonywać jak przydatne są te dwa dodatki dla czytelników mających niewielką wiedzę na temat omawianej problematyki.

Paterson Lawrence, U-Boot. Życie codzienne na niemieckim okręcie podwodnym w czasie II wojny światowej, Carta Blanca, 2011

Pisząc o zaletach nie sposób nie poruszyć jeszcze raz kwestii materiału ikonograficznego. Szczególnie ciekawie prezentują się w tym względzie fotografie wykonane współcześnie we wnętrzu U 995 – jedynego okrętu typu VII C, który dotrwał do dzisiaj. Równie interesujące są zdjęcia rzeczy osobistych należących niegdyś do zwykłych marynarzy jak i asów niemieckiej U-Bootwaffe.

Jak na razie chwaliłem, teraz pewnie należałoby wytknąć jakiekolwiek błędy. Cały „problem” polega na tym, że właściwie nie ma na co narzekać. No może poza jedną drobnostką. Nie do końca rozumiem dlaczego polska redakcja zrezygnowała z zapisywania nazw statków i okrętów kursywą bądź w cudzysłowie? Rzecz jasna taki detal nie ma żadnego wpływu na wysoką ocenę, na jaką zasługuje praca Patersona.

Podsumowując, moim zdaniem w szkolnej skali ocen „U-Boot. Życie codzienne na niemieckim okręcie podwodnym w czasie II wojny światowej” zasługuje na mocne pięć. Jest to bardzo dobra książka, przeznaczona  zarówno dla laików jak i znawców tematu. Ci pierwsi po jej lekturze wyrobią sobie obraz tego jak wyglądało życie marynarzy U-Bootwaffe, z kolei drudzy na pewno docenią interesujące fotografie oraz mnogość obszernych fragmentów wspomnień. Zatem, jeżeli dotąd wahaliście się czy kupić recenzowany tom, to w mojej opinii zdecydowanie warto!

Autor: Lawrence Paterson
Tytuł: U-boot. Życie codzienne na niemieckim okręcie podwodnym w czasie II wojny światowej
Wydawca: Carta Blanca
Data wydania: 2011
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 152
ISBN: 978-83-7705-104-7
Ocena recenzenta: 5/6

Komentarze (2)

  1. Lkl Odpowiedz

    Miłośnikom tejże literatury polecam również „Ucieczka U-730” Wspaniale opisuje życie na niemieckim okręcie podwodnym podczas II Wojny Światowej. Książka porusza wiele problemów z którymi na codzień stykać się musiała załoga okrętu. Tych większych jak manewrowanie przed ostrzałem z przestworzy oraz całkiem przyziemnymi jak podcieranie się przemówieniami Hitlera z powodu braku papieru toaletowego :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.