Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Okupacyjny Kraków kobiet: konspiracja to nie wszystko

Turyści w Krakowie? W żadnym razie. To wykonana podczas okupacji fotografia z chrzcin (fot. z katalogu "Wojna to męska rzecz?", MHK, 2011).Wojna to podobno męską rzecz, a kobietom nie przystoi chwytać za bagnety i karabiny. W rzeczywistości jednak za linią frontu też się walczy. Wojna wkrada się w każdy zakamarek życia i stawia na głowie całą codzienność. Tu się konspiruje, tam kolportuje bibułę, siam cały boży dzień śledzi szmalcownika… ale żeby się tym zająć trzeba zjeść, wyspać się i mieć co na grzbiet włożyć. Jak to wszystko ogarnąć i nie dać się przy tym złapać nazistom? Najlepiej uczyć się od zaradnych mieszkanek okupacyjnego Krakowa.

Kiedy gród Kraka opanowali Niemcy, rzeczywistość jego mieszkańców zmieniła się nie do poznania. Miasto stołeczne Generalnego Gubernatorstwa, które niewiele ucierpiało w wyniku działań wojennych, na tle reszty kraju wydawało się spokojne. Pozory jednak mylą. Na każdym kroku napisy krzyczały Nur für Deutsche!, straszyły zastępy ogromnych swastyk, a tłumy uchodźców przypominały o panującej beznadziei. Co mogły zrobić krakowianki postawione w tak trudnej sytuacji? Pozostać sobą.

Być kobietą, być kobietą…

Nie od dziś wiadomo, że trudno jest podporządkowywać sobie ludzi zamożnych i wykształconych. Doskonale zdawały sobie z tego sprawę niemieckie władze okupacyjne i dlatego dążyły do pauperyzacji ludności podbitych obszarów. Hitlerowcy mieli nadzieje, że zobojętniali, głodni i obdarci Polacy skapitulują przed nowymi realiami. Nie przewidzieli jednak, że zwykła duma i szacunek do siebie, dopingowane dodatkowo przez organizacje podziemne, zmuszą tylko ich ofiary do podwojenia wysiłków na rzecz tego, by zawsze wyglądać ładnie i schludnie.

Pelagia Opiłka . Jedna z krakowianek wspomnianych w artykule (fot. z katalogu "Wojna to męska rzecz?", MHK, 2011).

Pelagia Opiłka . Jedna z krakowianek wspomnianych w artykule (fot. z katalogu „Wojna to męska rzecz?”, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 2011).

Niemcy nie byli w stanie wytępić przedwojennej elegancji, co widać było zwłaszcza wśród pań i to niezależnie od narodowości.  Kobieta przyzwyczajona przez całe dotychczasowe życie do tego, że dbałość o porządny wygląd świadczy o człowieku wiedziała, że nie wypada pokazywać się ludziom z brudną twarzą i rękoma, potarganymi włosami i w niezadbanym ubraniu. A poza tym… uroda nie przestała być atutem w oczach mężczyzn.

Krakowianki, nie bacząc na wojenne realia, przez cały czas dbały o siebie, wykazując przy tym niesamowitą pomysłowość. Przezwyciężając między innymi trudności związane ze zdobywaniem nowych ubrań pozostały atrakcyjne i eleganckie. Podarta bluzka − żaden problem! Czasza spadochronu przecież też jest biała. Starczy trochę pracy i szykowna bluzeczka gotowa. Stara spódnica? Odrobina inwencji i już mamy całkiem nowy strój. Zdarzało się jednak, że nie było ani za co kupić nowych ubrań ani czego przerabiać. Wtedy większym wstydem od wyświechtanych rękawów i przetarć na kolanach było chodzenie w ubraniu brudnym czy pogniecionym.

Kobiety zwracały uwagę nie tylko na sam strój, ale też na cerę i włosy. Kiedy nabycie eleganckich kosmetyków graniczyło z cudem trzeba było jakoś sobie radzić. Najczęściej panie produkowały je samodzielnie, rzadziej kupowały od kogoś. Nagle odnajdowały się sposoby mam i babć. Przypominano sobie o przebogatej aptece Matki Natury. Dbałość o wygląd odgrywała szczególną rolę wśród Żydówek ukrywających się po aryjskiej stronie miasta. Po pierwsze świadczyła o tym, że się nie poddają i mimo biedy oraz rozpaczy nadal w siebie wierzą. Po drugie mogła dosłownie uratować życie. Nieraz zachodziła potrzeba całkowitej zmiany wyglądu ukrywającej się kobiety. Ufarbowana, z elegancko ufryzowanymi włosami, umalowana i szykownie ubrana Żydówka nie wzbudzała na ulicy podejrzeń tak, jak by to zrobiła brudna i zahukana uciekinierka z getta.

Ponura okupacyjna codzienność? Plac Wszystkich Świętych na początku lat 40...

Ponura okupacyjna codzienność? Plac Wszystkich Świętych na początku lat 40…

Amory i rozrywki w czasach grozy?

Kiedy świat staje na głowie, ojczyzna znika z mapy, a zwykłą szarą codzienność ktoś nam niewłaściwie urozmaica, nie można tylko siedzieć w kątku i modlić się o zmartwychwstanie kraju. Jest do wykonania tysiąc, albo i więcej domowych obowiązków, a konspiracja czeka na nowych rekrutów. To jednak nie wszystko. Całą tą grozę trzeba czasem z siebie zrzucić i to najlepiej w gronie przyjaciół. A może przy okazji uśmiechnie się pyzaty cherubinek z łukiem i strzałami w ręce?

Przez cały okres okupacji ogromnym powodzeniem cieszyły się różnego rodzaju imprezy towarzyskie. Najczęściej były to spotkania połączone z tańcami, które odbywały się nawet w getcie. Chadzano do kina (wcale nie jest prawdą, że tylko zdrajcy i volksdeutsche to robili!) i do konspiracyjnych teatrów. Podziemny zespół teatralny powstał w domu jednej z bohaterek wystawy „Wojna to męska rzecz?” Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, Pelagii Bednarskiej. W tym lokalu przy ul Lubicz 24, na wprost komisariatu policji i dworca głównego, działało ponadto zakonspirowane studio fotograficzne.

Janina Jasicka. Jedna z mieszkanek Krakowa opisanych w artykule (fot. z katalogu "Wojna to męska rzecz?", Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 2011).

Janina Jasicka. Jedna z mieszkanek Krakowa opisanych w artykule (fot. z katalogu „Wojna to męska rzecz?”, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 2011).

Pozostaje jeszcze sprawa romantyczno-uczuciowa. Mimo wojny i terroru w mieście było wielu młodych ludzi. Nobliwe niewiasty ani na moment nie zapominały o przyszłości swoich córek.  Nawet w zaistniałej sytuacji starały się je jak najlepiej wydać za mąż. Co ciekawe, w bardzo wielu wspomnieniach wojennych zachowały się opisy podbojów miłosnych i zalotów. Zresztą o tym, że miłość nie zeszła na dalszy plan niech zaświadczą liczby. Mimo wszystkich perturbacji, które przechodził okupacyjny Kraków, liczba zawieranych małżeństw w stosunku do okresu przed wybuchem wojny nie zmniejszała się.

101 potraw z niczego, czyli jak nie umrzeć z głodu

Wojna zawsze oznacza dla ludności cywilnej wiele niedogodności, w tym problemy aprowizacyjne. Pozbawione często oparcia w postaci męskiego ramienia kobiety wchodziły w rolę głów rodzin. To na nie spadał obowiązek zapewnienia bliskim bytu. Ceny podstawowych produktów szalały, a często i tak nie można było ich dostać. Tak narodziły się setki potraw z ziemniaków (w razie potrzeby nawet z obierek!), produkcja kawy bez użycia kawy, czy pieczenie tortów bez jajek, mąki i cukru. Kawę robiono na przykład z żołędzi, palonych na płycie kuchennej. Herbata była tak rzadka, że kwitł handel… zużytymi fusami. Sięgano też po przeróżne zamienniki o choćby zbliżonym smaku np. wyciąg z jabłek, marchwi i karmelu.

Czy wiesz, że ...

...niemiecki generał Friedrich Paulus, wzięty w sowiecką niewolę pod Stalingradem, w procesach norymberskich wziął udział jak świadek oskarżenia? Jego przyjazd wzbudził dużo emocji. Kiedy siedzący na ławie oskarżonych Hermann Göring zobaczył go na sali rozpraw, z wściekłością nazwał go „brudną świnią”.

...niechlubną praktyką niemieckich okrętów podwodnych podczas II wojny światowej było ostrzeliwanie z dział i broni maszynowej ewakuujących się ze storpedowanych statków rozbitków? Ofiarą takiego postępowania była załoga brytyjskiego transportowca „Severn Leigh”. Z 43 członków załogi ocalało jedynie 10.

...krakowski lotnik, podporucznik Jan Kremski, w związku z zestrzeliwaniem wrogich samolotów wespół z kolegami, miał zaliczone łącznie… 4 i 14/15 zwycięstwa pewnego? Do zaszczytnego tytułu asa, który przysługiwał od 5 zwycięstw wzwyż brakło mu tylko 1/15.

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

Komentarze (3)

  1. Rose Odpowiedz

    Podoba mi sie artykul – pokazuje role kobiety jako czlowieka a nie jako nie wiadomo co (seksistowski obraz tak promowany przez dzisiejsze media) . Brawo za przypomnienie o godnosci kobiet – nie tylko kiedys, ale i dzisiaj :)

  2. Nawojka Odpowiedz

    Błagam niedobrze mi się robi na dzwięk słowa ”seksistowski” . Tak jestem kobietą i chciałabym aby powróciły dawne wartości ! Wolałabym prowadzić dom i zajmować się dziećmi niż robić karierę . Niestety przez was drogie ” feminisnistki” taki scenariusz uchodzi współcześnie za coś nienormalnego ;(…

    • M. Odpowiedz

      Nawojko, nie rozumiem Twoich gorzkich żali. Przecież nikt Ci robić kariery nie każe, nikt Cię do tego nie zmusza. Fakt, ciężko teraz utrzymać rodzinę z jednej pensji, ale wieść gminna głosi, ze są tacy, którym ta trudna sztuka się udaje (to też zależy od wysokości pensji ;) ). Możesz więc zostać w domu, opiekować się dziećmi i gwizdać na to, co mówią inni. Weź jednak pod uwagę, że ma to też swoje minusy, na przykład takie jak zupełne uzależnienie finansowe od męża i brak zabezpieczenia emerytalnego. A mężczyźni są różni i niestety, z własnego doświadczenia powiem Ci, że odpowiedzialność nie jest ich mocną stroną.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.