Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Do siedmiu razy sztuka! Krótka historia zamachów na Aleksandra II Wielkiego

Aleksander II. Niczym kot miał siedem żywotów...Próby zamachu czy skrytobójstwa były nieodłączną klątwą panujących. Wiele z takich inicjatyw przeszło wręcz do historii. Często zamachowcy okazywali się bardzo zdeterminowani, co doskonale widać na przykładzie jednego z największych władców Rosji – Aleksandra II Romanowa, którego dziś zwie się Wielkim.

W roku 1867 Aleksander  II postanowił udać się do Paryża na otwarcie Wystawy Światowej, gdzie miały zjawić się licznie koronowane głowy całej monarszej Europy. Była to oczywiście doskonała sposobność, by omówić ważne kwestie związane z polityką zagraniczną. My jednak zajmiemy się pewną legendą, która narodziła się wśród współczesnych carowi.

Pewnego dnia Aleksander II, przechadzając się po ogrodzie Tuileries, napotkał na swej drodze słynną w całym Paryżu Cygankę. Kobieta, wróżąc mu z ręki, przepowiedziała siedem zamachów na jego życie. Sześć razy miał wychodzić z nich obronną ręką, ale siódma próba miała okazać się dla niego ostatnią.

Dymitr Karakozow. To on był pierwszym, który próbował zamordować cara Aleksandra II.

Dymitr Karakozow. To on był pierwszym, który próbował zamordować cara Aleksandra II.

Car, którego kule się nie imały

Podobno w każdej legendzie tkwi ziarnko prawdy. Nawet jeśli słowa Cyganki to tylko wymysł charakterystyczny dla tamtej epoki, to wszystkie próby zabicia samowładcy całej Rosji były jak najbardziej realne. Jedne przyprawiają o gęsią skórkę, podczas gdy inne sięgają wprost granic absurdu.

Pierwsza próba miała miejsce jeszcze przed wyprawą cara do Francji. W dniu 4 kwietnia 1866  roku (wszystkie daty według kalendarza juliańskiego) człowiek nazwiskiem Karakozow wymierzył w Aleksandra II lufę swej broni i wystrzelił.

Zrządzeniem losu pocisk minął się z celem, ponieważ jak pisały gazety: człowiek stojący obok złoczyńcy w chwili, gdy ten strzelał, odtrącił jego rękę. Sam Bóg nim kierował. W momencie ujęcia, sprawca miał ponoć krzyczeć do bijących go policjanta i żandarma: Chłopcy, ja strzelałem za was!

Druga próba zgładzenia cara miała miejsce w samym Paryżu. Nawet Aleksander II nie mógł przewidzieć, że słowa Cyganki tak szybko się ziszczą. W dniu 25 maja 1867 roku, w czasie przejazdu przez Lasek Buloński otwartym powozem, w miejscu zwanym Grande Cascade pojawił się polski szlachcic, powstaniec styczniowy – Antoni Berezowski. Podobnie jak w poprzednim przypadku, strzelec pomimo bliskiej odległości chybił!

Zamach Antoniego Berezowskiego na ilustracji z „Ilustriere Zeitung”.

Zamach Antoniego Berezowskiego na ilustracji z „Ilustriere Zeitung”.

Na kolejne (niedoszłe) spotkanie z kostuchą Aleksandrowi II przyszło poczekać aż dwanaście lat. Swym codziennym zwyczajem, rankiem 2 kwietnia 1879 roku władca przechadzał się w okolicach Pałacu Zimowego. W drodze powrotnej napotkał młodego człowieka, który na widok cara przystanął i zasalutował.

Samodzierżawca Wszechrusi odwrócił się w jego kierunku… i zobaczył (a jakże) rewolwer wymierzony prosto w niego. I tym razem żadna z kul nie dosięgnęła Aleksandra, chociaż pierwszy strzał został oddany z odległości zaledwie dwóch kroków. Jakiż to musiał być widok! Imperator salwował się ucieczką, którą eufemistycznie nazwano „uchyleniem się”.

Zamachowiec (a był nim niejaki Aleksander Sołowjow) nie poddał się wszakże i zaczął gonić ratującego skórę władcę. Wypalił w jego kierunku jeszcze kilka razy nim go obezwładniono. Efekty? Żadne. Car znowu wyszedł z opresji bez większego szwanku.

Jak nie z rewolweru to może dynamitem?

Jeszcze w tym samym roku, ale kilka miesięcy później – w dniach 18 i 19 listopada – przeprowadzono następny nieudany zamach na Aleksandra, tym razem w dwóch aktach. „Terroryści” wykazali się pomysłowością i zamiast strzelać, postanowili wysadzić carski pociąg.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Czy wiesz, że ...

    ...w lipcu 1918 roku bolszewicy stracili nie tylko najbliższą rodzinę cara Mikołaja II? W nieczynnej kopalni pod Ałapajewskiem kolejnej nocy zostało zatłuczonych na śmierć pięciu krewnych władcy oraz wdowa po jego stryju.

    ...Zofia Glavani była bohaterką najbardziej spektakularnego awansu społecznego w historii Polski? Od kochanki polskiego posła w Stambule przez ślub z komendantem Józefem Wittem aż po związek z arcybogatym arystokratą i targowiczaninem Stanisławem Szczęsnym Potockim.

    ...XIX-wieczni mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek? Kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek erotycznej satysfakcji. Święcie wierzono, że bez penisa nie da się osiągnąć orgazmu.

    ...największy zjazd monarchów przed I wojną światową odbył się z okazji pogrzebu króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII? Zgromadzeni władcy dalecy byli jednak od żałobnego nastroju.

    Komentarze (11)

    1. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

      Komentarze z naszego profilu na Facebooku:

      Dorota Pansewicz: Tak to jest, jak się nie wierzy Cygance :)

      Dorota Pansewicz: Albo może Aleksander II myślał, że ma 9 żyć, jak kot ;)

    2. rett Odpowiedz

      Jesli cos jest interesujacego w tych 7 zamachach to to dlaczego gdy wreszcie zaczal panowac car mozna powiedziec liberalny i wielki reformator wszyscy jakby sprzysiegli sie zeby go zgladzic. Jego nastepca powrocil do twardego samodzierzawia Mikolaja I i stad te zamachy lacznie z udanym nie warte byly skury za wyprawke. Chyba ze komus zalezalo na „im gorzej tym lepiej”.

    3. Adam Bystrzycki Odpowiedz

      „a także niejaki Kibalycz”. powinno być Kibalczyc, był on prekursorem badań kosmicznych. Projekt jego autorstwa jest dostępny w AIAA. Jego obrońcą był Włodzimierz Gerard.

    4. Korek77 Odpowiedz

      Dlaczego napisaliście Aleksander Wielki? Aleksander Wielki był tylko jeden i trudno tu zestawiać z nim kogoś takiego jak Aleksander II Romanow. Na pewno też nie był „Wielki” dla Polaków.

    5. ostap bender Odpowiedz

      słyszałem nieco inną wersję zamachu. Po wybuchu który uszkodził karetę, car wysiadł, otrzepał się i zawołał : „chwała Bogu, nic mi nie jest!” wówczas jak spod ziemi wyrósł Hryniewiecki i spytał cara ” Czy aby nie za wcześnie dziękujecie Aleksandrze Nikołajewiczu?” i rzucił bombę. Car odniósł bardzo ciężkie obrażenia, eksplozja w zasadzie oberwała obie nogi i rozerwała podbrzusze. Mało prawdopodobne iż wyszedłby z tej opresji żywym

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.