Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Unikalne wspomnienia radzieckiego egzekutora. Tacy jak on strzelali w Katyniu

Strzał w tył głowy, ulubiona metoda egzekucji siepaczy z NKWD.Masowe zbrodnie okresu wojny znamy głównie dzięki relacjom ofiar, które cudem zdołały ujść z życiem. Ich kaci nie byli aż tak skorzy do zwierzeń. Nie znajdziemy w księgarniach wspomnień ludzi, którzy strzelali w potylicę polskim oficerom w Katyniu czy Miednoje. Co myśleli? Czy nie mieli oporów? W jaki sposób dostali taką „pracę”? Niepozorna książeczka wydana przez Oxford zawiera relację, która pozwala odpowiedzieć na przynajmniej niektóre z takich pytań.

Mowa o publikacji „Gulag Boss” autorstwa Fiodora Wasiljewicza Moczulskiego. To wspomnienia kierownika podobozów Gułag-u, który podczas wojny nadzorował pracę katorżników na dalekiej północy. Książka sama w sobie jest całkiem interesująca (choć nad wyraz tendencyjna), ale najciekawsze są wspomnienia przytoczone przez autora jakby na marginesie. Moczulski opowiada o człowieku, którego poznał w jednym z podobozów i przez krótki czas pracował jako jego zastępca.

Ten nowy kierownik łagru był wychudzonym mężczyzną w wieku około trzydziestu lat, mającym za sobą zarówno pobyt w szpitalu psychiatrycznym, jak i w celi śmierci. Autor pisze o nim tylko z tego powodu, że jego towarzystwo okazało się nieustannym utrapieniem.

Niesławne więzienie Butyrki. Za zabicie w nim więźnia bohater wspomnień został awansowany na egzekutora.

Niesławne więzienie Butyrki. Za zabicie w nim więźnia bohater wspomnień został awansowany na egzekutora.

Mężczyzna dzień w dzień przesiadywał przy butelce wódki w ziemiance swojego zastępcy i opowiadał, w jaki sposób trafił do więzienia, a następnie – po uniewinnieniu – do pracy w Gułag-u. Dodajmy, że wcześniej wykonywał bardzo nietypowy zawód. Moczulski wspominał, że rozmowy z nim wprost wpędzały go to w szaleństwo: Nie było jednak gdzie uciekać. Wszędzie wokół rozciągała się tylko ciemna noc i tundra (s. 46).

Zacznijmy wszakże od początku:

Na pytanie jak trafił do tak bardzo nietypowej pracy odpowiedział mi, że kiedy został zdemobilizowany po służbie w armii, otrzymał posadę strażnika w więzieniu Butyrki w Moskwie. Pewnego dnia na dziedziniec wjechał więzienny samochód z nową partią aresztantów. Tak się zdarzyło, że brama wewnętrznego dziedzińca nie chciała się otworzyć, więc (…) więźniów wypuszczono na zewnętrznym dziedzińcu. Jeden z osadzonych spostrzegł, że [druga] brama, prowadząca poza więzienie, jest wciąż rozwarta i rzucił się do ucieczki. Pełniąc akurat służbę wartowniczą, szef mojego podobozu stał zaraz obok tej bramy. Kiedy tylko zobaczył co się dzieje, wyszarpnął z pochwy szablę wiszącą u jego boku i wbił ją prosto w kręgosłup próbującego się wydostać więźnia.

Strażnicy Butyrki, którzy bezmyślnie pozostawili bramę dziedzińca otwartą zostali ukarani. To oficer więzienny (czyli mój późniejszy szef) zdołał zapobiec ucieczce więźnia. W nagrodę za zdecydowane działanie dostał propozycję nowej pracy. Na tej nowej posadzie miał wykonywać „zlecenia specjalne”, to jest pracować jako egzekutor rozstrzeliwujący wrogów władzy radzieckiej (s. 46-47).

Zdjęcie z ekshumacji ciał polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Tą samą metodą egzekucje przeprowadzał kat, którego wspomnienia przytacza Moczulski.

Zdjęcie z ekshumacji ciał polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Tą samą metodą egzekucje przeprowadzał kat, którego wspomnienia przytacza Moczulski.

Strażnik zgodził się oczywiście na niespodziewany awans i po krótkim szkoleniu wyruszył do Uglicza (miasta w środkowej Rosji, nad Wołgą), gdzie miał podjąć się realizacji obowiązków.

Opowiadał, że często przez wiele dni pod rząd, pomiędzy kolejnymi zleceniami, siedział zupełnie bezczynnie. Odpoczywał. Potem, gdy w więzieniu zebrała się już dostatecznie duża grupa skazańców, władze wyznaczały datę egzekucji. Wówczas grupę szczególnie zaufanych pracowników wydziału bezpieczeństwa więzienia w Ugliczu wysyłano do starannie wybranego miejsca w lesie, by wykopali dół. Tego dołu strzeżono aż do momentu egzekucji. Zaczynając w nocy i pracując aż do rana, urzędnicy więzienni transportowali skazańców w zamkniętych ciężarówkach w pobliże tego dołu. Mówił, że poza funkcjonariuszami bezpieczeństwa i osobą, która nadzorowała przeprowadzenie egzekucji, pod ręką zawsze był także lekarz. Jego zadaniem było potwierdzenie śmierci i sporządzenie potrzebnych dokumentów.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

...niemiecki generał Friedrich Paulus, wzięty w sowiecką niewolę pod Stalingradem, w procesach norymberskich wziął udział jak świadek oskarżenia? Jego przyjazd wzbudził dużo emocji. Kiedy siedzący na ławie oskarżonych Hermann Göring zobaczył go na sali rozpraw, z wściekłością nazwał go „brudną świnią”.

…grupy dezerterów z amerykańskiej armii były postrachem ludności cywilnej w zachodniej Europie? Złą sławą okrył się m.in. zorganizowany przez nich gang, który współpracował z korsykańską mafią i zarabiał na nielegalnym handlu.

...oficjalnie Irena Sendler za bramę getta wchodziła tylko po to, by przeprowadzać dezynfekcje? Zajmowała się jednak, czymś całkiem innym: przemycaniem jedzenia, lekarstw, pieniędzy, odzieży... a później także dzieci poza dzielnicę żydowską.

Komentarze (11)

  1. d781 Odpowiedz

    Ciekawe czy napisał o tym, że jeden z oficerów stawił opór swoim oprawcom z Katynia. Udało mu się wyrwać broń jednemu z enkawudzistów, postrzelić kilku. Zabarykadował się potem w magazynie z bronią i stamtąd się ostrzeliwał do momentu gdy został unicestwiony gazem bojowym. Ciekawe czy napisał też, że o wydarzeniach tych nie dowiedziała się Moskwa.

  2. Kamil Janicki Odpowiedz

    Ale kto napisał? Darku, coś nieuważnie czytasz. To są wspomnienia z drugiej ręki – sam autor w żadnych egzekucjach nie brał udziału. Opisał historię człowieka, który przez jakiś czas był jego zwierzchnikiem – i całą tą historię powyżej przytoczyłem, poza pojedynczymi, mniej istotnymi zdaniami.

  3. Kamil Janicki Odpowiedz

    Ja myślę, że to jest naprawdę dobre pytanie. Bo kto miałby o tym napisać? Przecież wszystkie ofiary zgładzono. A jeśli o „wydarzeniach nie dowiedziała się Moskwa” to też wynikałoby z tego, że brakuje „papierowego śladu”.

    • wujo Odpowiedz

      ciekawe sa wypowiedzi tych ludzi,w sumie nie wynika ze byli przygotowani do tego co ich czeka a ni politycznie ani moralnie ani kulturowo,robili wrazenie przybyszow z kosmosu,spadochroniarzy a przecierz mieli byc ta awangarda ,straza przednia . a to byly beibisie ,niewinne ,wrazliwe jak mimoza ,dzieciaczki .kto jak kto ,ale z polski powinni wiedziec co i zacz i o co chodzi zwarzywszy ze w okresie 36-38r NKWD namordowalo przeszlo 120 tys polakow na Bialo rusi .ale takie wiadomosci ranily tylko ich wrazliwa nature .lepiej bylo zajmowac sie rzeczami wsnioslymi malarstwem ,literatura konikami .i czego mozna bylo s ie po takich bucach spodziewac

  4. Polonium Odpowiedz

    zainteresowanym proponuje poszperać za Wasilim Błochinem (zbieżność nazwisk z piłkarzem przypadkowa), ten tu w/w przy tym belzebubie sztycha nie robił

  5. Katia Odpowiedz

    „Egzekutor dodał, że miała nawet świadomości, iż jednocześnie oskarżono ją o bycie „niemieckim szpiegiem”. ” – mam wrażenie że zdanie jest źle skonstruowane lub brakuje w nim czegoś: „nie miała świadomości” lub „miała świadomość”

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.