Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Gumowe czołgi i sflaczałe działa. Czyli jak wygrać wojnę, kiedy wróg ma przewagę?

Czający się czołg Armii Duchów... (Ilustracja z książki Jacka Kneece, wydanej w Polsce przez Replikę)Wojska amerykańskie z okresu II wojny światowej kojarzą się z potężną armią, która niczym walec zgniotła na miazgę Wehrmacht, SS i… normandzkie żywopłoty. Nim jednak jankesi zdołali powalić Hitlera na kolana, byli zmuszeni odwołać się do… subtelniejszych metod działania.

Wbrew powszechnemu mniemaniu, przewaga sił desantowych we Francji w 1944 roku wcale nie gwarantowała zwycięstwa aliantów. Przede wszystkim zaś nie gwarantowała, że uda się wygrać z Niemcami bez ponoszenia horrendalnych strat.

„Armia Duchów” rusza do akcji

Aby ograniczyć te ostatnie, już w marcu 1943 roku najważniejsze osoby w Ameryce (łącznie z prezydentem Rooseveltem oraz generałem Marshallem) podjęły decyzję o stworzeniu niewielkiego oddziału „dezinformacji taktycznej”.

Pancerny potwór gotowy do ataku. Fot. ze strony Ghostarmy.org.

Pancerny potwór gotowy do ataku. Fot. ze strony Ghostarmy.org.

Na papierze brzmiało to bardzo dumnie, w rzeczywistości chodziło natomiast o… zbieraninę aktorów, artystów, projektantów mody i tym podobnych niebieskich ptaków, w większości nie nadających się do normalnej służby wojskowej. Generalicji uwidziało się, że używając cyrkowych sztuczek 1000 tego typu „żołnierzy” zdoła przechytrzyć Wehrmacht. Tak powstała 23. Jednostka Specjalna Kwatery Głównej.

Początki nie były łatwe. Nie dość, że nikt nie wiedział jak się zabrać za całą sprawę, to na dodatek jeden z dowódców oddziału… zaginął w drodze do Normandii. Wszyscy już myśleli, że utonął, a tymczasem jego łódź desantowa otrzymała błędne rozkazy, w efekcie czego przez cały tydzień stała na kotwicy u brzegów Isle of Wight.

Ten samolot na pewno nigdzie nie poleci, ale wróg przecież o tym nie wie.

Ten samolot na pewno nigdzie nie poleci, ale wróg przecież o tym nie wie.

Później była pierwsza bardzo „udana” misja, w efekcie której Niemcy wzmocnili wybrany odcinek linii obronnych przemienionego w twierdzę Brestu. I o to właśnie chodziło, tyle że 23. Jednostka Specjalna okazała się aż nazbyt tajna. Dowództwo zignorowało jej obecność i puściło żołnierzy do ataku dokładnie na ten dodatkowo wzmocniony odcinek frontu…

Katastrofa goni katastrofę? Niekoniecznie

Pomimo groteskowych początków 23. Jednostka Specjalna – ochrzczona mianem „Armii Duchów” – szybko zaczęła odnosić dużo bardziej wymierne sukcesy. Do oszukiwania Niemców używała w większości prostych, ale piekielnie skutecznych metod:

Cel [żołnierze Armii Duchów] osiągali wykorzystując różne metody: dźwięki emitowane nocą przez megafony, do tysiąca napełnianych powietrzem, ale wyglądających realistycznie atrap pojazdów i samolotów, sztuczną artylerię i fałszywe rozbłyski artyleryjskie, nieprawdziwe i zwodzące wroga transmisje radiowe, pożyczone od innych oddziałów oznaczenia i emblematy na pojazdach oraz mundurach, odciski gąsienic czołgów pozostawiane na śniegu lub błocie, inscenizacje przemarszów piechoty z wykorzystaniem niewielkich grup ludzi chodzących w kółko, błędne informacje przekazywane belgijskim i francuskim szpiegom pracującym dla Niemców, a także całą garść innych trików, by wymienić tylko wielkie siatki maskujące zakrywające dosłownie nic, ale budzące w umysłach Niemców przekonanie, że za kamuflażem kryją sie tysiące czołgów.

Noszenie "czołgów", jedno z głównych zadań członków "Armii Duchów". No a czy Wy macie na tyle krzepy, aby podnieść czołg? Albo chociaż atrapę czołgu?

Noszenie „czołgów”, jedno z głównych zadań członków „Armii Duchów”. No a czy Wy macie na tyle krzepy, aby podnieść czołg? Albo chociaż atrapę czołgu?

Niemcy okazali się na tyle naiwni, że natychmiast uwierzyli w to, iż Amerykanie nie potrafią szyfrować swojej komunikacji radiowej, albo używają kodów, które III Rzesza złamała jeszcze przed wojną. Także gumowe atrapy zrobiły swoje, choć akurat te wykonano z dbałością o najdrobniejsze szczegóły.

Oczywiście zdarzały się problemy – np. jeśli lufa działa flaczała przy spadku ciśnienia, albo wielotonowy M-4 był znoszony przez porywisty wiatr… Kiedy guma nie wystarczała, nocą puszczano z wielkich głośników odgłosy poruszających się wozów pancernych. Raz nabrał się na to nawet dowódca amerykańskiego pododdziału, domagając się od 23. Jednostki Specjalnej wsparcia w walce (Poruczniku, gdzie są wasze czołgi?).

Jack Kneece "Armia Duchów"

Jack Kneece „Armia Duchów”

„Oddział aktorów” pobił kilka rekordów, w tym z pewnością na… najgorzej nazwaną operację specjalną w trakcie II wojny światowej. Mianowicie pierwszej akcji, która miała się odbyć na terytorium Rzeszy nadano kryptonim… „Vaseline” (Wazelina). Ciekawe dlaczego?

Inny rekord to niewątpliwie okres utajnienia formacji. Sekret zniesiono dopiero w 1996 roku, mimo że jej techniki na nic by się nie zdały w czasach satelitów, internetu i termicznego naprowadzania pocisków. W efekcie dopiero wtedy wyszło na jaw, że broniący Brestu generał Herman B. von Ramcke miał w pewnym momencie naprzeciwko siebie zaledwie garstkę artystów z głośnikami, gumowymi atrapami i dużą ilością siatek maskujących…

Od niedawna 23. Jednostka Specjalna Kwatery Głównej ma „swoją” stronę internetową, gdzie można przeczytać więcej na jej temat. Poza tym w Polsce wreszcie ukazała się pierwsza poświęcona jej książka – „Armia Duchów” Jacka Kneece.

Kup ciekawą książkę (dużo taniej niż inni):

Czy wiesz, że ...

…grupy dezerterów z amerykańskiej armii były postrachem ludności cywilnej w zachodniej Europie? Złą sławą okrył się m.in. zorganizowany przez nich gang, który współpracował z korsykańską mafią i zarabiał na nielegalnym handlu.

...w powstańczej Warszawie nie brakowało spekulantów, z którymi polska żandarmeria nie mogła sobie poradzić? Tylko w połowie sierpnia ceny żywności były od 2 do 5 razy większe niż pod koniec lipca. Potem jedzenie sprzedawano jedynie za złote monety lub biżuterię.

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

Komentarze (4)

  1. Kamil Janicki Odpowiedz

    Dowód mówi sam za siebie, więc zostaje mi przyznać się do błędu. Z książką Gerarda zapoznałem się tłumacząc „Armię duchów”, ale w wersji oryginalnej. Z czego właśnie sprawdziłem nawet zacytowałem ją w jednym przypisie. Zdaje się, że Amber wydał ją raczej jako pozycję niskonakładową i słabo rozreklamowaną, bo po kilku latach bardzo trudno ją gdziekolwiek namierzyć. Trochę szkoda, bo jest w niej sporo informacji, których brakuje w Armii Duchów – i vice versa.

  2. Znafca Odpowiedz

    Znam pewien sposób ale by zadziałał tylko w niektórych warunkach i nie mogłaby być niebotyczna przewaga wroga typu Monako-Francja.W przypadku Polski i Niemiec byłaby spora szansa przy sprzyjających okolicznościach.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.